→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU

19.03.2017

Nowy strażnik - Sedum!


Źródło: google
Motto: "To co jest warte ceny, zawsze warte jest walki"
Imię: Sedum
Tytuł: Brak
Wiek: 6 lat
Płeć: Ogier
Przynależność: Klan Ognistej Grzywy
Ranga/i: Strażnik
Głos: Thirty Seconds to Mars
Rodzina: Brat Sottome
Osobowość: Sedum jest koniem inteligentnym. Zawsze znajdzie sposób na wyjście z sytuacji. Jest zdolny do improwizacji, szybko podejmuje decyzje, porywczy, nieprzewidywalny i trudno go rozszyfrować. Często nie ma problemu z wyrażaniem uczuć, jest bezpośredni i tego również oczekuje u innych. Można na niego liczyć, zawsze stara się kończyć to co zaczął. Na jego zaufanie i przychylność trzeba często zapracować. Zdecydowanie woli słuchać innych niż sam cokolwiek mówić. Często robi więcej niż mu kazano - jest pracowity, ale też ciekawość wchodzi w grę.
Partner/Partnerka: brak
Potomkowie: brak
Aparycja:

  • Rasa: Pinto
  • Wygląd: Przeciętnego wzrostu karo-srokaty koń z grzywą w podobnym odcieniu. Posiada również rzadziej spotykane, tzw rybie oczy
  • Znaki charakterystyczne: kuleje
  • Wzrost: 172 cm
  • Waga: 514 kg

Umiejętności: Jest szybki i dobrze skacze
Historia: Wraz ze swoim bratem wychował się w stajni. Nie ma co opowiadać. Gdy mieli 2 lata, w stajni był pożar, niektórym koniom udało się uciec, a niektórym nie. W ten sposób stajnia przestała być naszym domem. Później próbowano łapać wszystkie konie które uciekły, lecz nas już tam nie było. Niecałe 3 miesiące później, znaleźli się w rękach handlarzy. Sottome został sprzedany, gdyż uznali go za bardzo zdolnego konia, a Seduma podarowali okolicznym rolnikom. Pracował wytwale, gdyż wierzył że kiedyś dzięki temu będzie wolny. Gdy miał 3 lata, przez wieś przejeżdżała bardzo bogata rodzina. Pewien mężczyzna zatrzymał się przy nim i uważnie go obserwował. Sedum uznał to za szansę i starał się jak najbardziej przypodobać owemu mężczyźnie. Zaproponował rolnikowi bardzo duże pieniądze, lecz ten się nie zgodził. Koń patrzył zawiedziony jak bogacz odjeżdża, a rolnik tylko machnął ręką. 2 miesiące później Sedumem zaczęła opiekować się jakaś dziewczynka, gdyż rolnik poważnie zachorował. Miała może 12 lat. Przychodziła dwa razy dziennie i poświęcała mu bardzo dużo czasu. Pewnego dnia przyszła z dziwnymi rzeczami. Próbowała włożyć mu w pysk coś metalowego, ale wyrywał się. Próbowała powtarzać to w najbliższych dniach, aż wresz koń dał za wygraną. Przyzwyczajała go tak przez 2 tygodnie, aż wreszcie próbowała na niego wsiadać. Dla Seduma było to nowe, dziwne przeżycie. Sytuacja powtarzała się przez najbliższy rok, wtedy koń już śmigał pod dziewczynką. Przyzwyczaił się do czegoś, co ludzie nazywają ogłowiem. Dziewczynka postanowiła wziąć z nim udział w zawodach, które są organizowane w miasteczku. Weszła rano do stajni i prowadziła gdzieś. Tak, miała nastąpić jego pierwsza podróż przyczepą. Z wejściem nie było problemu, ale podczas jazdy koń przeżywał piekło. Było głośno, trzęsło się i trwało to bardzo długo. Gdy już dotarli na miejsce, Sedum poczuł dziwne uczucie. Dookoła było pełno koni, a atmosfera była napięta. Nadeszła ich kolej. W ciągu roku, dziewczyna założyła mu może 15 razy tak zwane siodło, więc dziwnie mu było. Lecz obiecał Sobie że da z Siebie jak najwięcej, bo przecież kto wie czy go wtedy nie wypuszczą? Dziewczyna kierowała konia na przeróżne przeszkody, niektórych nawet w życiu nie widział, ale przeskoczył. Zajęli 3cie miejsce. Następnie zaprowadzono go w miejsce, gdzie wręcza się nagrody. W tamtym momencie poczuł przypływ szczęścia. Zobaczył swojego brata, lecz ten nie zajął jakiegoś dużego miejsca. Nigdy nie był dobry w skokach tak naprawdę. Jednal szczęście szybko minęło. Właściciel Sottoma go uderzył. Zdenerwowany Sedum wyrwał się ludziom którzy go trzymali i podbiegł w tamto miejsce. Położył uszy i ugryzł tego człowieka. Tamten się spłoszył, a Settum spojrzał na niego uradowany. Szybko zjawili się ludzie którzy go trzymali i próbowali zaprowadzić z powrotem. Jednak ten ani drgnął. Nie chciał odchodzić od brata. Zaczęli szukać jego właściciela, lecz ten po prostu zniknął. Dziewczynka powiedziała nagle że to jej koń. Wrócili wszyscy razem do domu i od tamtej pory Sedum był z bratem. Gdy mieliśmy już prawie 5 lat, dziewczynka musiała wyjechać. Postanowiła nas wypuścić. W ten sposób Sedum i Sottome znaleźli się w stadzie.
Inne: -
Kontakt: Sosik112

19.03.2017

Nawiązujemy współpracę z Akademią Flirtu!

19.03.2017

Od Calipso do Fretki (F) - ,,Nie mamy czasu"

Utorowałam sobie drogę między tłumem otaczającym ogiera, leżącego na ziemi i z trudem łapiącego oddech. Kaszlał niemal nieustannie, zarzucając głową i machając ogonem.
- Odsuńcie się! Dajcie mu przestrzeń!-krzyknęłam rozkazującym głosem. Wyglądało na to, że Wiktor zakrztusił się czymś, więc podeszłam do niego z boku i schyliłam się, powtarzając by dalej próbował to odkaszlnąć, a ja przesuwałam nacisk od dołu do góry szyi. Wszyscy patrzyli na to z niepokojem. Na szczęście po kilkunastu sekundach napięcia ogier wypluł coś, co wyglądało na resztki czegoś.
- No dobra, wstawaj już.-ponagliłam go niecierpliwie, patrząc z niepokojem w niebo. Straciliśmy jak na obecną porę sporo czasu, a przed zmrokiem musimy coś znaleźć, jeśli nie chcemy narażać się na ataki drapieżników i chodzenie w mroku nocy.
- Nie masz za grosz wyczucia.-zauważyła zgryźliwie jedna z klaczy, która okazała się być Fretką. Posłałam w jej stronę stanowcze spojrzenie i odparłam spokojnie:
- Jeśli chcesz włóczyć się z drapieżnikami po nocy, nie ma sprawy. Ale ja nie zamierzam. Ech...Dobra.-powiedziałam łagodniejszym tonem, pomagając wstać koniowi z ziemi.-Idziemy dalej. Dojdziemy do północnego brzegu Eg i tam się zatrzymamy.-odtworzyłam już w wyobraźni piaszczystą, urywaną linię wzdłuż której rosły kępy krzaków i drzew dające cień i spokój. Uśmiechnęłam się do siebie, ale wróciłam myślami do Fretki. Zwolniłam i podeszłam niej:
- W tamtym momencie miałaś trochę racji. Postaram się naprawić te błędy, ale nie chciałam narażać stada. To się mogło skończyć gorzej.-dodałam. Prawie nikt nie wie, jaka jest praca przywódców. To, że w każdej chwili może was coś napaść, i to ty musisz zdecydować, czy walczycie, ponosząc rany, czy uciekacie, wyczerpując siły i narażacie na ostateczny koniec.
<Fretka? Takie sobie...bo już nie mam sił:(>

19.03.2017

Od Fretki do Calipso (F) - ,,Choroba"

Wiktor czuł się już znacznie lepiej, ale wolałam mieć go na oku. Tak na wszelki wypadek.
Ogier starał się nadążyć za klanem. Po chwili zaczął zwalniać. Oddech miał świszczący i przyspieszony. Ja również zwolniłam, przyglądając mu się ukradkiem. Odkaszlnął i położył się, próbując złapać oddech. Dusił się.
Puściłam się biegiem do przodu, po drodze popychając i przewracając kilka koni.
– Hej, stójcie! – zawołałam, kiedy członkowie klanu zaczęli mnie wyprzedzać, utrudniając dostanie się do Calipso.
Przywódczyni spiorunowała mnie wzrokiem myśląc, że znowu nie nadążam za klanem.
– Trzeba pomóc Wiktorowi – wysapałam i łbem wskazałam za siebie.
Calipso ruszyła w tamtą stronę, torując sobie drogę między tymi, którzy zgromadzili się wokół Wiktora.

>Calipso?<

18.03.2017

Nowy przodownik - Cantanis!

http://orig11.deviantart.net/98c6/f/2011/311/c/c/friesian_head_shot_black_and_white_by_onlyyoucan-d4fgrbf.jpg1
Motto: ,,Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich"
Imię: Cantanis
Tytuł: brak
Wiek: 6 lat
Płeć: ogier
Przynależność: Klan ognistej grzywy
Ranga/i: Przodownik
Głos: Amber Run
Rodzina: Ma matkę Clothe i ojca Nigmara, którzy obecnie żyją na południu
Osobowość: Cantanis lubi robić wszystko sam. Nie pogardzi towarzystwem, ale jak by miał wybór, to wolałby go nie mieć. Nie lubi gdy ktoś mówi mu co ma robić, a czego nie. Woli kierować się własnymi racjami. Raczej nie pakuje się w kłopoty, z własnego doświadczenia wie że nie wyjdzie mu to na dobre.. no chyba że sytuacja jest poważna, to jego instynkt sam podpowiada że trzeba coś zrobić. Jest opiekuńczy i często, mimo iż tego po nim nie widać, martwi się. Jest bardzo otwarty, ale zazwyczaj gdy trzeba powiedzieć coś "prosto z mostu", to wycofuje się, lecz gdy widzi że jest bardzo pogrążony, to nic innego mu nie zostaje.
Partner/Partnerka: brak
Potomkowie: brak
Aparycja:
  • Rasa: koń fryzyjski
  • Wygląd: Cantanis jest wysokim, chudym, karym koniem. Ma długą grzywę, która czasem jest falowana, a czasem prosta. Jest dobrze zbudowany i ma ciemne, brązowe oczy
  • Znaki charakterystyczne: blizna na lewej łopatce
  • Wzrost: 193 cm
  • Waga: 630 kg
Umiejętności: Jest bardzo zwinny i szybko biega. Dodatkowo ma dobry słuch i wzrok. Orientacja w terenie również jest jego mocną stroną.
Historia: Urodził się w niewielkim stadzie w Rosji. Jego rodzice byli gammami w stadzie. Matka była główną sanitariuszką, a ojciec zastępcą generała. Od małego wpajano mu że stado jest najważniejsze. Bardzo wziął to Sobie do serca, co wykorzystał spotykając się z innymi źrebakami. Gdy miał już rok, coraz bardziej oddalał się od stada na przeróżne wycieczki. W jednej towarzyszyła mu córka alf - Rise. Na tamtej wyprawie, oboje się w Sobie zakochali. Jednak było już za późno. Rise miała wybranego partnera z innego stada. Któregoś dnia jedna z klaczy beta, która podkochiwała się w Cantanisie, przypadkowo zobaczyła ich i w efekcie doniosła do przywódcy. Ten bardzo się zdenerwował, jej zakazał wychodzenia poza teren stada, a samego Cantanisa wygonił ze stada. Rodzice poszli w ślady syna. Nie godzili się na to co postanowił przywódca. Przez dwa lata mieszkałem z nimi w południowej części Europy. Gdy miałem cztery lata, postanowiłem rozpocząć wreszcie własną wędrówkę. W ten sposób znalazłem się w Mongolii.
Inne: Ma towarzysza - myszoskoczka
Kontakt: howrse - Sosik112

18.03.2017

Od Shere Khana do La Vidy (S) Nocne spotkanie

Dzień chylił się już ku końcowi. Na odpoczynek wybrałem swego rodzaju polanę, otoczoną ściśle ze wszystkich stron modrzewiami, gdzie nie gdzie także sosnami. Powodowało to, że dotarcie na nią nie było łatwe. Jednak zaliczyłem to do plusów, gdyż zmniejszało ryzyko spotkania z jakimś drapieżnikiem lub pasterzem, który zabłądził ze swoją trzodą. Stado było wykończone wędrówką, więc już po kilkunastu minutach wszyscy gotowi byli do snu, w tym ja. Gdy już upewniłem się, że wszystkie moje obowiązki wykonałem, stanąłem lekko na uboczu i opuściłem głowę. Jednak długo wyczekiwany sen nie zamierzał zaszczycić mnie swoją wizytą. Nie wiem, jak długo  tak stałem ze spuszczoną głową, ale w końcu zorientowałem się, że wszyscy już śpią. Z racji, że ja nadal miałem problem z zaśnięciem, postanowiłem udać się na małą wycieczkę. Po cichu przedarłem się przez chaszcze i na szczęście udało mi się nikogo nie obudzić. W czasie mojej wędrówki napotkałem mały strumień, z którego napiłem się wody. Przeszedłem jeszcze kilka metrów, po czym stwierdziłem, że czas już wracać. Tak też zrobiłem. Dotarłem na polanę, zachowując taką samą ciszę jak przy opuszczaniu jej. Ledwo znalazłem się na miejscu, a tuż przede mną, jak spod ziemi, wyrosła końska sylwetka. Następnie usłyszałem kobiecy, emanujący pewnością siebie, ale i nieufnością głos:
- Kim jesteś?- zapytała klacz. Niestety, nie udało mi się jej zidentyfikować po głosie. Dostrzec jej za dobrze też nie mogłem, gdyż gwiazd tej nocy było mało, a księżyc zasłoniły gęsto rosnące drzewa.
- Mam na imię Shere Khan, a ty?- odparłem. Zapanowała chwila ciszy.
<La Vida?>

15.03.2017

Wyniki ankiety

Jak zapewne wiecie, odbyła się trwająca siedem dni ankieta na temat dodawania tytułów do naszych opowiadań. Zdania były mocno podzielone, z czego:
  1. 12 głosów na ,,Tak"
  2. 11 głosów na ,,Tak, ale nie do każdego"
  3. 7 głosów na ,,Nie"
Wy wskazaliście mi najlepszą drogę, a ostatnie słowo wypowiem ja. Wobec wyników ankiety, oznajmiam, że od tej pory do każdego opowiadania musimy dodać tytuł! Podpunkt pojawi się w regulaminie, a opowiadania bez tytułu nie będą dodawane.
~Przywódczyni Klanu Ognistej Grzywy Calipso
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika