→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mondream. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mondream. Pokaż wszystkie posty

16.05.2019

Żegnamy Mondream!

Jedna z członkiń klanu ginie pod ostrzem bezlitosnej Kasji. Jej majątek przechodzi na jej syna, Zee.

http://akvis.com/img/examples/artwork/horse/horse-original-sm.jpg

Mondream|Prawie 8,5 roku|Klacz|Medyk I stopnia|3 p.|Brak|świat opowiadań



9.04.2019

Od Mondream do Arrow'a ,,Dzieci tak szybko rosną"

Dziś Zee w końcu urósł. Był nastoletnim koniem. Już nie tulił się do mnie i nie płakał, a przede wszystkim nie pił mleka. Teraz biegał z Arrowem, który jak zawsze się wywracał. Zee mu pomagał. Podstawiał mu pysk pod brzuch i pomału podnosił do góry. Arrow też pomału wstawał, po czym biegali dalej. Zee polubił tą zabawę. Trochę później Zee pożegnał się z Arrowem, po czym podbiegł do mnie.
- Przyszedłem się tylko p... - zaczął, ale ja z niepokojem mu przerwałam.
- Przytulić? - spytałam.
- Mamo, ja nie jestem już dzieckiem! - krzyknął - przyszedłem się pożegnać... - powiedział. Ja posmutniałam.
- No dobrze... - powiedziałam.
- Pa! Nie bój się, mamo. Zobaczymy się niebawem! - powiedział Zee, po czym odwrócił się i poszedł sobie kłusem od miejsca, gdzie leżałam.
- Jak te dzieci szybko rosną. Nim się obejrzysz, one cię pozostawią... - westchnęłam. Wstałam, ponieważ zgłodniałam. Poszłam do lasu. Znalazłam tam Zee i Arrowa jedzących trawę.
- To ma całkiem inny smak niż mleko! - krzyknął do Arrowa.
- Przez to, że musiałeś chodzić za mamą, ominęło cię to. To przez nią! - krzyknął Arrow. Uśmiechną się do Zee.
- Masz rację. - powiedział do Arrowa Zee. Serce mi wtedy pękło. Odeszłam stamtąd, po czym zaczęłam skubać trawę jakby nigdy nic. Nagle usłyszałam jednak coś innego...
- Lecz z moją mamą czułem się bezpieczniej. Trochę mi jej żal, oraz że jej nie przytuliłem, kiedy chciała. Możemy się już nie spotkać, albo nawet i nie pamiętać - powiedział widocznie troszeczkę zdenerwowany na Arrowa Zee. Ulżyło mi. Podeszłam tam na niby zdziwiona, że tam są.
- O, witajcie! Przyszłam tu, bo byłam głodna. Co za niespodzianka! - powiedziałam do nich. Spojrzałam na Arrowa.
- No to czego nie jesteście na swoich miejscach do spania? - spytałam.
- Ale my jesteśmy za duzi, by spać już teraz, proszę klaczy. - powiedział grzecznie Arrow. Uśmiechnął się do swojego kolegi. Zee tylko przytaknął.
- Ach... Zapomniałam, że jesteście za duzi na spanie tak wcześnie. Tylko na siebie uważajcie! - powiedziałam, i odeszłam, po czym schowałam się do wcześniejszej kryjówki, by podsłuchać ich. Byłam zbyt schowana, by mnie znaleźli...
<Arrow?>

10.03.2019

Od Mondream do Shiregt'a ,,Leżakowanie"

- To była jakaś magia... - powiedziałam. Wiedziałam, że zabrzmi to dziwnie, ale to była prawda.
- Tak, dosyć żartów... - powiedział Shiregt.
- To nie żart, a prawda! - powiedziałam stanowczo. Shiregt zrobił dziwną minę.
- No dobrze. Zee, czy mama opowiadała ci, że teraz należysz do Klanu Mroźnej Duszy? - spytał spokojnie Shiregt. Te pytanie było do Zee, mojego ukochanego i jedynego syna.
- Tak, mama o tym opowiadała... - powiedział bardzo cicho Zee.
- Mógłbyś mówić głośniej, Zee? - spytał władca. Lea się odwróciła, po czym poszła na inne ważne sprawy. Ja i Shiregt zostaliśmy sami z Zee, który właśnie schował się za mną przed Shiregtem. Ogierek trząsł się.
*** Jak Zee zaprzyjaźnił się z Shiregtem… ***
- Zee, czas, byś poznał tutejsze konie, zwyczaje, miejsca gdzie możesz poznać kolegów, nauczyć czegoś nowego, pobawić się. - powiedział Shiregt z uśmiechem.
- Super! - powiedział Zee, również uśmiechając się. Oni poszli wraz ze mną. Ja szłam oczywiście powoli, więc dużo czasu mijało. Zrobiłam się głodna. W końcu wróciliśmy na tereny z dużą ilością trawy w żołądkach. Shiregt podniósł głowę.
- Dziś zapowiada się piękna pogoda. - powiedział z uśmiechem. Ja także się uśmiechnęłam. Zee położył się. Ja położyłam się przy nim. Shiregt też się położył. Kilka minut później wstał. Wyglądał jakby właśnie powiedzieć coś ważnego, i jakby się do tego szykował...
<Shiregt?>

8.03.2019

Od Mondream do Rose ,,Grzeczny"

Zee jeszcze chwilę przytulał się do mnie.
- Jak się nazywa? - spytała zaciekawiona klacz.
- Zee - odpowiedziałam.
- Jestem Zee! - krzyknął Zee ze zdumieniem.
- Piękne imię, Zee. - powiedziała Rose, po czym znowu sięgnęła pyskiem po trochę trawy.
- Mamo, jestem spragniony. - wołał Zee. Podsunęłam się, by dosięgnął do źródła mleka. Uśmiechnął się, po czym zaczął ssać.
- Smacznego Rose, smacznego Zee. - powiedziałam z uśmiechem na pysku.
*** Jakiś czas później ***
- Zee, pójdziesz pobawić się z Srebrią? - spytałam ogierka.
- Z chęcią bym się z nią pobawił, ale ona bawi się z kimś innym. - odpowiedział Zee, wzdychając ciężko. Rose już dawno temu od nas poszła, ponieważ miała jakąś sprawę czy coś takiego...Nieważne. Zee wstał.
- A może odwiedzę Arrow'a? - spytał ogierek z nadzieją w oczach.
- Oczywiście, dobry pomysł. - powiedziałam, uśmiechając się.
- Będę grzeczny, oraz będę na siebie uważał. - powiedział, śmiejąc się, Zee.
- Wiem, że taki będziesz, - powiedziałam.
*** Sięgnijmy dalej ***
- Wróciłem! - krzyknął Zee. W tym samym momencie przyszła Rose. Ucieszyła się na nasz widok.
- Witajcie z powrotem, - powiedziała klacz.
- Witaj, Rose! - odpowiedziałam.
- Dzień dobry, - powiedział grzecznie Zee, po czym trochę się cofnął. ,,Wygląda na to, że już zapomniał o Rose" - pomyślałam, po czym spojrzałam na klacz. Ona przyglądała się Zee, który nie zwracał teraz na nią uwagi, tylko przyglądał się roztapiającemu się do końca śniegowi.
<Rose?>

26.02.2019

Od Mondream do Shiregt'a ,,Zee"

Bolał mnie brzuch. Pdeszła do mnie najnowsza medyczka-Lea. Pomogła mi TO zrobić.
- Gratulacje! To ogierek. - zawołała - Biegnę powiedzieć to władcy! - uśmiechnęłam się do klaczy.
- Świetnie, ale czy musimy go męczyć? Ma bardzo dużo innych i ważniejszych spraw... - powiedziałam. Lea jednak nie słyszała, ponieważ jej już nie było. Nie miałam siły na bieganie za nią. Popatrzyłam na źrebaka.
- Witaj! Jestem twoją mamusią. Nazywam się Mondream. - powiedziałam. Ogierek popatrzył na mnie, po czym zamrugał oczkami.
- A ja... nazywam się... - powiedział ogierek.
- Nazwę cię Zee. Masz imię po swoim pradziadku. - powiedziałam mu. Zee skręcił głowę.
- Z... Z... Zee! Zee! Nazywam się Zee! - powiedział ogierek.
- Zee, może spróbujesz wstać? - spytałam.
- Wstać? A pomożesz mi, mamo Mondream? - spytał mnie Zee. Uśmiechnęłam się do niego.
- Wystarczy ,,mamo". Oczywiście, że ci pomogę! - powiedziałam. Ogierek zaczął wstawać, ja też wstawałam z trudem, ale nie przewracałam się jak Zee.
- Mamo, jak ty to robisz? - spytał mnie.
- No... Tak... po prostu... - odpowiedziałam.
- Eh... Pomogłabyś mi pyskiem? - spytał z uśmiechem.
- No jasne!
- Super!
Schyliłam głowę, i wzięłam go pod brzuch.
- Oh! To łaskocze! - krzyczał ogierek.
Przeprosiłam go, po czym próbowaliśmy dalej. Troszeczkę później w końcu wstał. Wtem zauważyłam, że Shiregt zaczyna się zbliżać.
- Widzisz tego dużego ogiera? To Shiregt, władca naszego klanu. Klanu Mroźnej Duszy! - powiedziałam do Zee.
<Shiregt?>

26.02.2019

Od Mondream ,,Kłamstwo nie popłaca" Cz. I

Siedziałam sobie, patrząc w smugi wychodzącego znad Gerel Ul słońca. Obok mnie leżał Zee. Ogierek jeszcze spał. Nagle się obudził. Podsunął się do mnie.
- Mamo, miałem koszmar... - powiedział. Pocałowałam go w pysk.
- Nie bój się, Zee. Jutro już go nie będzie. To, co jest we śnie, nie zdarzy się, bo jest tylko wymyślone. - powiedziałam mu. Zee jakby się trochę uspokoił.
- Jesteś pewna? - spytał ogierek wzbudzając swój strach.
- Chyba że... co ci się śniło? - spytałam. Nie byłam pewna moich słów. Też się troszkę przestraszyłam.
- Że gdy ty spałaś, to ja sobie od ciebie poszedłem, ponieważ chciałem dać ci coś, cokolwiek do jedzenia. Bo powiedziałaś przez sen, by ci coś dać, ponieważ jesteś głodna. Gdy wróciłem z pyskiem pełnym trawy i siana zauważyłem, że ty nie żyjesz. Krew wyciekała ci z pyska, i powiedziałaś ostatnie słowo... - w tym momencie zaczął płakać. Ja też się przestraszyłam, ale udawałam tylko zaciekawioną.
- No powiedz, co ja powiedziałam? Co było dalej? - zapytałam.
- Ty... powiedziałaś... Kasja! - powiedział Zee łkając.
- Ka... Kas... Kasja? - spytałam niepewna.
- Och, tak, a co? Czy to się ziści? - spytał, coraz bardziej płacząc.
- Nie, na pewno nie! - odpowiedziałam. Nie mogłam uwieżycć w me słowa. Nie mogłam znieść tego, że mu kłamię. I to własnemu źrebakowi!
CDN.

26.02.2019

Mondream się oźrebiła!

Po długim (tak, dłuuugim...) oczekiwaniu na świat przychodzi kolejny członek klanu, a Mondream zyskuje syna - Zee. Gratulacje!
Zee
https://sphoto.nasza-klasa.pl/47847854/2392/main/fbc08b4947.jpeg

7.01.2019

Mondream zachodzi w ciążę!

Dzięki zażyciu mikstury Portero Mondream samoistnie zachodzi w ciążę. Gratulacje i powodzenia!

  • Ojciec - Brak. Matka - Mondream, medyk.
  • Ilość źrebiąt: 1
  • Data zajścia w ciążę: 7.01.2019 r.
  • Planowana data porodu: 14.01.2019 r.

7.01.2019

Od Mondream ,,Magia Portero"

Nabyłam ostatnio pewną miksturkę. Działała ona na ciążę u klaczy. Samoistną. Pomyślałam, że wykorzystam ją od razu, i sprawdzę czy ten, kto mi to dał, mnie nie oszukał. Wypiłam do dna tak, jak mi kazał. Potem kazał mi czekać jakąś godzinę...i z głowy. Tak więc nie wiedziałam, co przez ten czas porobić. Mogłabym komuś pomóc, ale to by pewnie trwało wieki, aż bym nawet nie zdołała zauważyć ciąży. Przyszło mi do głowy, że taki, lub takie, źrebak, lub źrebaki, musi, lub muszą, się czymś odżywiać przez ten czas, gdy będzie, lub będą, się rozwijać. Poszłam więc na spacer pod jezioro Uws, zjadłam dużo trawy i się napiłam. Krótko to trwało, jednak trochę czasu minęło. Dokładniej dwadzieścia pięć minut. Razem trzydzieści pięć, bo jak szłam minęło pięć minut, a gdy siedziałam na brzegu, także pięć minut. Poczułam się trochę gorzej, więc wróciłam do stada. Minęło dziesięć minut, ponieważ trochę się wlekłam. Zauważyłam znajomy mi pysk.
- Witaj, Hypnosie! - zawołałam wesoło.
- Hej Mondream, jak tam? - powiedział ogier.
- Nie będę się dziś mogła tobą opiekować, ale inny medyk to zrobi. Widzę, że jesteś na kopytach. Wracaj, bo stan ci się pogorszy! - zawołałam.
- No, no…Wyglądasz strasznie! Co ci się stało? - spytał zaniepokojonym głosem Hypnos. I tak minęło czternaście minut, co dało nam pięćdziesiąt dziewięć minut, i czułam się źle.
- Pomogę ci się położyć na miejscu medyka, on ci pomoże. - powiedział ogier.
- Dzięki. - powiedziałam dziwnym głosem. U medyka byłam dwie minuty po tym wszystkim, co dało nam godzinę i jedną minutę.
- Gratulacje, Mondream! Masz źrebaka. - powiedziała Shiden, zmęczona pracą. Uśmiechnęłam się, i spróbowałam zasnąć. Jednak Shiregt przybył do mnie, by mi pogratulować. Gratulował długo, ogłosił nowinę, i tak właśnie mnie pomęczył.
CDN.

29.12.2018

Od Mondream ,,Bardzo smutna historia"

Obudziła mnie moja mama, Mefira. Powiedziała, że idzie do lasu, by znależć coś dla zielarki, Saminarii. Ostatnio mnie też wołała, ale to zupełnie inna historia, wesoła, a nie jak ta. Więc przytaknęłam jej tylko i wstałam. Po rozbudzeniu chciałam pomóc matce, więc pobiegłam w stronę lasu. Szłam powoli, aż nagle usłyszałam odgłos rozcinania ciała. Zaczęłam biec! Byłam bardzo smutna, gdy zauważyłam, że moja mama leży na leśnej, czerwonej od krwi trawie. Rozpłakałam się. Rozglądałam się po okolicy by sprawdzić, czy nie ma tego, kto to zrobił, aż nagle znalazłam sylwetkę biegnącą na przodzie. Była to sylwetka przypominająca mi...sylwetkę Kasji! Zaczęłam ją śledzić. Szłam nawet tam, gdzie mogą być te dziwne dwunogi. Chciałam rozwiązać tą zagadkę. Kasja niczym się nie przejmowała, tylko biegła. Miałam wielką ochotę zabić ją za to, że zepsuła moje życie. I tak za nią szłam i szłam...aż w końcu ją miałam! Weszła do jakiegoś dołka, gdzie były jej zdobycze. Bałam się tego miejsca. Jednak, musiałam czekać na to aż wyjdzie, a po tym wejść tam i przeszukać jej bazę. W końcu wyszła, a ja niezauważona weszłam do bazy. Była to baza z długimi korytarzami. Weszłam do jednego i zaczęłam oglądać to miejsce.
- Wygląda na nieużywany korytarz - powiedziałam. Znalazłam na jego końcu...skrzynię!
CDN

28.12.2018

Od Mondream do Shiregt'a ,,Wesołych Świąt!"

Wszyscy biegali uśmiechnięci, życząc sobie wesołych świąt i ozdabiając całą okolicę. Dawali sobie prezenty i byli grzeczni, mili. Nagle przypomniało mi się, że SĄ ŚWIĘTA! Szybko pobiegłam do matki. Oczywiście życzyłam jej wesołych świąt i dałam jej prezent. Był to pozłacany naszyjnik z fioletowym kamieniem oraz biały szalik w czarne kropki. Matka miała także prezent, który mi dała. Był to wianuszek, zrobiony z sosny i szyszek, oraz kory. Później poszłam do samego Shiregta, i wręczyłam mu miecz. Był dobrej jakości, niewielki, ze stalową rączką i ostrym ostrzem. Shiregt tylko się uśmiechnął i odebrał prezent.
- Wesołych świąt! - krzyknęłam, gdy biegłam w stronę reszty stada, by natychmiast życząc im ,,Wesołych Świąt'' pójść do jeszcze jednej osoby - do Mivany. Bardzo przeżywa śmierć matki, dlatego dałam jej życzenia, które bardzo długo wymyślałam, bo aż do północy, i wyszła z nich piosenka. A więc zaczęłam jej śpiewać:

Wiem, że smutno ci i źle,
Wiem, że smutne serce twe,
Więc w te święta życzę ci
Bardzo radosnych i miłych Świąt!

Wyrzucony smutek został już na trawie,
Nie wspominaj go!

Były sobie 2 aniołki co magiczne są,
W święta chciały dać dziecinie darów 100,
Lecz nie uda się to wcale im,
Więc, też pomóż im!

Wyrzucony smutek został już na trawie,
Nie wspominaj go!

W te święta szczęście nieś!
W te święta szczęście nieś!

Mivana na początku była zdziwiona, ale potem się uśmiechnęła. Życzyła mi ,,Wesołych Świąt ". Potem poszłam z powrotem do Shiregta.
<Shiregt? Opisz, jak prezent>

28.12.2018

Od Mondream ,,Witaj przygodo!" Misja #2

Nudziło mi się. Chciałam komuś pomóc, więc pytałam się różnych koni. Najpierw Mivana. Niestety, nie było nic do pomocy Mivanie, więc pomyślałam, że pójdę do zielarza lub zielarki. Tylko do kogo? Aż tu nagle...
- Witam cię! Dobrze, że cię znalazłam! Choć za mną! - zawołała niespodziewanie Saminaria.
- Możesz znaleźć dla mnie rzadkie zioło, które zwie się Kismak? - i tak zaczęłam się interesować.
- Właśnie szykam czegoś do robienia i... - mówiłam, lecz Saminaria była jakby w pośpiechu, więc przerwała.
- No tak! Przecież potrzebny jest ci opis! A więc słuchaj uważnie, bo nie mam czasu na powtarzanie:
Jest taki dość mały kwiatek, rosnący przy jeziorze Uws, jest żółty, i ma pomarańczowy środek. Ma także liście. Liść jest mi właśnie potrzebny, ale uważaj, by nie pomylić koloru płatków z kolorem środka, bo ten kwiat ma trujące liście. Życzę ci powodzenia! Uważaj na siebie i pamiętaj o tym wszystkim, o czym ci muwiłam! - powiedziała, a po tym natychmiast pocwałowała do lasu.
Pewnie poszuka innych składników - pomyślałam. Akurat byliśmy w pobliżu jeziora Uws, trzeba tylko przebiec na równinie przy drzewach. Szłam sobie kłusem, ponieważ nie spieszyło mi się na nic. Nagle przypomniała mi się cwałująca do lasu Saminaria i pomyślałam, że to musi być pilne. Zaczęłam biec, lecz później usłyszałam krzyczenie o pomoc.
Już sama nie wiem, co robić - pomyślałam. Nie mogłam nic wymyślić, ale później...
Najpierw składnik! Może to właśnie dla niego? - po tych myślach poszłam po tego listka. Tak więc, jak już byłam przy jeziorze Uws szukałam małego kwiatka z żółtymi płatkami i pomarańczowym środkiem. Jednak, to był większy kwiatek. A może i nawet MEGAKWIAT!!! I gdy go znalazłam, to się zdziwiłam - pomyśl, że jesteś koniem stojącym przy kwiatku większym niż sosna, bo tak się czułam, i ten ,,Megakwiat" ma takie małe liście jak biedronka i musisz je zerwać. Sprawdziłam, czy to na pewno ten kwiat i zaczęłam zastanawiać się, czy nie pomyliłam kolorów płatków do koloru środka i na odwrót. Przypomniało mi się wszystko to, co mówiła Saminaria. Skoro wszystko się zgadzało, to zerwałam liście. W prawdzie klacz nie mówiła ile, ale jeden mały liść raczej jej nie wystarczy. Zerwałam więc dwadzieścia takich małych liści i...
Wracam do stada, a zaraz tu wrócę po tego ,,kogoś" co woła ,,pomocy!" - powiedziałam sobie, a później pogalopowałam do stada. Po drodze nic mnie nie spotkało, więc droga była spokojna. Odłożyłam Saminarii tego liścia ,,Kismaka". Później poszłam do tego wołającego o pomoc konia. Po prostu nie uwierzyłam! Źrebak zaplątał się w jakieś krzaki, a ja nie mogłam go wyciągnąć! Ale jakieś pół godziny po przyjściu udało mi się. Źrebak podzękował i wrócił ze mną do stada, by odpocząć. Wróciłam tam, gdzie zostawiłam liście, a tam Saminaria już je rozgniatała.
- Dziękuje ci za pomoc! - krzyknęła do mnie klacz.
- Dzięki ci! - powiedział źrebak.
- A ja wam dziękuję, że dzięki wam nie nudziłam się! - powiedziałam do nich. Później pomogłam jeszcze Saminarii, ale o tym już nie będę opowiadać...

KONIEC

Zaliczone.

6.11.2018

Od Mondream do Shiregt'a ,,Teren czysty i bogaty we wszystko"

Mama podeszła kawałeczek do stada. Ja jednak podbiegłam dalej. Zwróciłam na siebie uwagę, więc zwolniłam. Mama zaczęła podchodzić do mnie. Ja jednak zaczęłam podchodzić do stada jeszcze bardziej. Nagle ktoś ze stada podszedł do mnie, i zapytał, czy ten koń z tyłu jest mi znany. odpowiedziałam: tak, bo to przecież jest moja matka. Klacz podeszła do mamy, i powiedziała do niej, skąd jest. Mama jej wszystko opowiedziała, że jesteśmy ze Stada Smutnej Klałnicy, i że przybywamy w pokoju. Nagle podszedł jakiś ogier.
- Witam was w swoich progach. Jestem władcą tego Klanu. Klanu Mroźnej Duszy - powiedział poważnym głosem, i podszedł bliżej.
- Chodźcie! Poznajcie nasze progi! - krzyknęła jakaś klacz z tego tłumu. Podeszłam z matką bliżej stada, i Shiregt oprowadził nas po terenie stada. Było dużo jedzenia, więc mogę w każdej chwili coś zjeść, nie martwiąc się o zapasy! Było tu też dużo kwiatów, bo przecież jest lato, więc kwiaty rosną. Podobał mi się ogóle ten teren. A jeśli chodzi o mamę, jej też się podobało. I to bardzo. Szczególnie mi. Wydawało mi się, że tu będzie mi się zdarzało wiele przygód. Byłam tego pewna. Po prostu to było najlepsze miejsce, jakie kiedykolwiek widziałam. Nagle podszedł do mnie Shiregt, czyli mój przyszły, bo jeszcze nie dołączyłam, władca, i...
<Shiregt? Wymyśl jakąś akcję!>

3.11.2018

Nowy medyk I stopnia - Mondream!

http://akvis.com/img/examples/artwork/horse/horse-original-sm.jpg




Źródło: Zdjęcie główne
Motto: ,,Smutek przypada tylko szczęściarzom."
Imię: Mondream
Tytuł: -
Wiek: Prawie 9,5 roku.
Płeć: Klacz
Ranga/i: Medyk I stopnia.
Głos: -






Relacje:
Matka - Mefira: Miła i uczciwa matka
Zee - Jedyny syn Mondream, choć duży to dalej uważany za dziecko
Ojciec - Imię nieznane: Mondream wie tylko tyle, że niestety zginął w walce z jakąś bestią z lasu
Shiregt - Mondream szanuje jego pracę, wie że ciężko pomaga koniom i jednocześnie załatwia inne ważne sprawy.
Rose - Całkiem miła klacz...
Kasja - Morderca!!!
Osobowość: Mondream jest grzeczna dla innych. Trochę boi się nowego towarzystwa, ale z czasem będzie się przyzwyczajać do tego kogoś. Boi się pająków. Kocha zapach bzu. Lubi fioletowy kolor.
Orientacja: Heteroseksualizm, czyli, jakby kto nie wiedział, wybiera ogiera.
Aparycja:
  • Rasa: Fryz.
  • Wygląd: Piękny fryz koloru śniegu. Ma czarne oczy. Posiada długą, trochę falowaną grzywę. Jej czyste zawsze kopyta pięknie błyszczą, aż pozazdrościć.
  • Znaki charakterystyczne: Ma na prawym tylnym kopycie bliznę, ponieważ zahaczyła o pień, gdy spacerowała lasem.
  • Wzrost: Ok. 178 cm
  • Waga: Ok. 621 kg
Sprawność: 48 p.
Umiejętności: Zna się na leczeniu, a także umie przygotować z ziół różne lekarstwa.
Historia: W lesie było jej trudno się poruszać, ponieważ miała zaledwie 5 miesięcy i 16 dni. Szły długo, a matka Mondream krążyła wzrokiem. Jej oczy robiły się mokre.
Parę lat później musiały przejść na drugą stronę rzeki. Nie była głęboka. Mondream jednak miała wtedy 2 lata. Kamieni było tam dużo. Klaczka mimo wszystko poradziła sobie. Rok później znalazły stado. Podeszły do niego.
Inne:
- Lubi skoki
- Nie cierpi wiosny, woli zimę.
Kontakt: Discord- KA$A Howrse- świat opowiadań
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika