Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blacky Lucky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blacky Lucky. Pokaż wszystkie posty

18.09.2017

Od Blacky'ego Lucky'ego do Calipso (F) - ,,Stare wspomnienia"

Powoli zacząłem się wybudzać. Nic nie pamiętałem. Otworzyłem lekko oczy i zobaczyłem konia. Powoli wszystko się układało. Ten koń to Calipso,przywódczyni Klanu Ognistej Grzywy. Zemdlałem z wyczerpania i tak się tutaj znalazłem. Wyczułem towarzystwo ludzi. Bardzo znajomy zapach wpadał w moje nozdrza. Podniosłem głowę i zobaczyłem... Maksa... Oprócz niego był jeszcze Filip i Damian. Dwójka pracowników mojego starego domu. Zapewne mnie rozpoznali gdyż szeptali coś o Blacky'm Lucky'm. Nie miałem siły wstawać. Zamknąłem oczy i ponownie położyłem głowę na ziemi. Oddychałem ciężko. Odpoczywałem jeszcze jakiś czas ale nie spałem. Byłem przykryty termiczną derką co mnie bardzo wkurzało. Nie chciałem mieć już kontaktu z ludźmi. Ale w takim stanie nic z tym nie zrobię. Poruszyłem niepewnie nogami po czym powoli przesunąłem się na brzuch. Po kilku próbach wstałem chwiejnie. Odrazu podeszła do mnie Calipso. Dobrze było mieć przy sobie taką... Chyba przyjaciółkę. Maks też zauważył że się obudziłem. Szybko wstał i zanim się zorientowałem już miałem na łbie kantar. Pociągnął mnie a ja nie miałem siły stawiać oporu. Przywiązał mnie do drzewa. Zostaliśmy tutaj jeszcze kilka dni. Calipso wracała często do stada ale i tak wracała żeby sprawdzić co u mnie. Próbowała mnie uwolnić lecz na marne. Właśnie zjadłem kolację i popatrzyłem się na gwiazdy. Gałązka zaszeleściła i zza krzaków wynużyła się Calipso.
- Co u ciebie? - zapytała cicho żeby nie obudzić dwunożnych.
- To co zwykle. Cały dzień jestem przywiązany do drzewa. - odpowiedziałem klaczy. Byłem zmęczony. Powoli odpływałem w krainę marzeń szczęśliwy że Calipso mí na to pozwoliła. Obudziłem się rano. Calipso dalej była przy mnie. Obóz był zwinięty. Wreszcie odchodzą. Mogłem wracać do stada. Ale w jednej chwili moje dobre myśli pękły jak bańka mydlana. Podszedł Damian i odwiązał mnie od drzewa a potem zaczął mnie prowadzić. Calipso cofnęła się. Od dawna zapewne nie miała kontaktu z ludźmi albo... Nigdy u nich nie mieszkała. Próbowałem się wyrwać ale Damian trzymał mocno. Wreszcie się wyrwałem ale wtedy z dwóch stron rzucili linami które nieszczęśliwie złapały moją szyję. Damian podszedł i zarzucił kolejną linę a wtedy rzuciłem zębami tuż przed jego twarzą. Postawiłem uszy do tyłu i wywróciłem białkami. Calipso gdy to zobaczyła podbiegła próbując mnie uwolnić.
- Może ją też weźmiemy? Jest ładna i będzie idealnie się sprawdzała w naszej stajni po tresurze. - Chcieli coś zrobić Calipso? Nie ujdzie im to na sucho. Zacząłem się jeszcze mocniej szamotać kłapiąc zębami w powietrze. Powoli traciłem siły. Nie miałem siły do walki. Ale nie mogłem się poddać. Zaryłem kopytem w ziemię odmawiając dalszej wędrówki.
- No chodź. Blacky,stary druchu,co ci jest? - Naprawdę bardzo cieszyłem się z ich towarzystwa. No poprostu nigdzie nie czułem się lepiej. - pomyślałem z sarkazmem. Calipso niepewnie podbiegła próbując przerwać liny. Zobaczyłem że Filip już szykuję linę.
- Calipso! Uciekaj! - Krzyknąłem do klaczy a ona odskoczyła pół sekundy przed tym,jak Filip rzucił linę. - Jesteś w ogromnym niebezbieczństwie! Wracaj do stada! Jesteś tam potrzebna a ja sobie poradzę! - krzyczałem gdyż klacz była dosyć daleko. Niepewnie popatrzał a w moją stronę ale w końcu wróciła w stronę stada. Martwiłem się o nią. Wiem co mogą zrobić ludzie a stado jej potrzebowało. Doszliśmy do obozowiska ze stajniami.
- Ej! Patrzcie kogo znaleźliśmy! - krzyknął Filip do innych. Po godzinie udręki siłą wprowadzono mnie do boksu. Obok mnie była Arrow - dzika knabstrubka i Forest - kłusak francuski którego traktowałem jak brata. Powoli zapadała noc. Zarżałem cicho. Ciekawe co robi teraz Calipso. Gdy było całkowicie ciemno odwróciłem się tyłem. Nie mogłem wytrzymać w niewoli. Musiałem uciec. Noc była spokojna. Pomajstrowałem przy zamku i opracowałem plan ucieczki. Nad ranem zrealizowałem go. Kopnąłem z całej siły drzwi i gdy usłyszałem że zasuwa się obsuwa odpiąłem ją zębami. Niestety ktoś to już zauważył. Nie mogłem uwolnić dwójki przyjaciół. Dziko brykając wybiegłem z obozu. Teraz tylko wrócić do Calipso...
<Calipso? 630 słów!>

6.09.2017

Od Blacky'ego Lucky'ego do Calipso (F) - ,,Pierwsza wędrówka"

Wyruszyliśmy w moją pierwszą wędrówkę. Trzymałem się raczej z boku i dosyć blisko Calipso. Nie czułem się tu jeszcze aż tak pewnie. Mimo to dalej szedłem z klanem. Wyruszaliśmy z rana ale oczywiście potem nastało południe. W takich momentach przeklinałem moją maść. Pewnie jak większość karych i w ogóle ciemnych koni. Powoli opadałem z sił. Na szczęście Calipso zarządziła chwilowy postój. Potrwał tylko dwadzieścia minut ale zdążyłem nabrać wystarczająco sił na dalszą wędrówkę. Szliśmy już kilka godzin bez postoju. Oprócz ogiera stojącego przy Calipso tylko ja byłem czarny. Było to bardzo uciążliwe. Szedłem coraz wolniej aż w końcu znalazłem się za całym klanem. Próbowałem nadążyć ale na marne. Przeszedłem jeszcze kilkadziesiąt metrów i padłem z wycięczenia na ziemię. Oddychałem ciężko a byliśmy w pełnym słońcu. Coś mnie kuło w bok ale nie miałem siły żeby coś z tym zrobić. Oddychałem płytko i nieregularnie. Calipso a bardziej cały klan znieruchomiał. Calipso odwróciła się i zobaczyła że leżę na ziemi. Zerwała się do biegu i chwilę po tym była przy mnie. Pierwsza dłuższą wędrówka w klanie i oczywiście musiało się coś stać. Powoli zamykałem oczy. Moje boki unosiły się bardzo rzadko i na krótki czas. Po jakimś czasie całkowicie straciłem świadomość. Zemdlałem...
<Calipso? Może krótsze i głupsze ale możesz rozwinąć akcję>

28.08.2017

Od Blacky'ego Lucky'ego do Calipso (F) - ,,Samotny spacer"

W skrócie opowiedziałem Calipso moją historię. Gdy zapytałem ją jaka jest jej historia,kilka minut myślała pewnie nad odpowiedzią. W końcu się odezwała
- No... Klan istnieje już kilka lat. Od tego czasu wielu do nas dołączyło lub go opuściło. - powiedziała. Dalej nie znałem jej przeszłości ale chyba wolała o tym nie mówić. Pewnie jak większość z sumtną historią. Słońce powoli chowało się za horyzontem. Chmury leniwie pełzały po niebie a ja stałem dalej przy Calipso.
- A w ogóle to jak mogę na ciebie mówić w skrócie? - spytałem -Na mnie możesz mówić BL, Blacky lub Lucky. Mam trzy ksywy - dopowiedziałem po chwili.
- Na mnie zwykle mówią pełnym imieniem. Wolę gdy używają mojego pełnego imienia - odpowiedziała po chwili namysłu. Nic nie odpowiedziałem tylko patrzyłem się razem z nią na księżyc. Ciekawe czy lubi tak oglądać gwiazdy i księżyc. Ja zawsze w stajni tak robiłem. Byłem zmęczony,patrząc na Calipso powiedziałem
- Idziemy spać? Ja jestem już zmęczony - widziałem że przywódczyni też powoli zasypia.
- Jestem za. - powiedziała i zamknęła oczy. Spałem w pobliżu. Budziłem się kilka razy w nocy. Ale jakoś dotrwałem ranka. Postanowiłem się przejść. W takie noce nad rankiem zawsze byłem na spacerze. Byłem w pobliskim lesie. Uznałem że pora wracać. Calipso Nie wie gdzie jestem i może się niepokoić. Wróciłem dosyć szybkim galopem. Zza krzewów widziałem przestraszoną Calipso która najwyraźniej mnie szukała. Wszedłem z krzewów i od tyłu podszedłem Calipso
<Calipso? Hueh. Wiem że jestem głupia ale pisałam to o północy>

27.08.2017

Od Blacky'ego Lucky'ego do Calipso (F) - ,,Ucieczka"

- Maks,weź uwiąz i wprowadź Blackiego do przyczepy - eh. Znowu mnie sprzedają. Co poradzę że ja nie jestem do ujeżdżenia tylko do innych kategorii jeździeckich? W sumie to ja jestem stworzony do dzikiego trybu życia. O nie, nie zamierzam kolejny raz tego przeżywać. Maks złapał kantar i założył mi na pysk. Jako że był początkujący nie wiedział jak się prawidłowo trzyma uwiąz. Położyłem nogę na rampie i odskoczyłem wyrywając z ręki zdziwionego stajennego linę. Pobiegłem przed siebie. Uciekłem z niewoli. Wreszcie mi się udało. Wykonałem kilku pracowników i przeskoczyłem nad płotem mierzącym prawie dwa metry. Pognałem do lasu. Wreszcie poczułem co to znaczy wolność. Nigdy nie mogłem chodzić gdzie chcę. Zapadła noc a ja dalej biegłem po lesie. Postanowiłem się przespać w gęstych drzewach.
*Miesiąc później*
Po takim czasie wędrówki dalej nic nie znalazłem. Byłem na łące ciągnącej się już z 30 kilometrów. W takich przypadkach przeklinam moje umaszczenie. Nie mogłem być biały? Wreszcie ujrzałem jezioro. Podbiegłem tam mając nadzieję że to nie są tylko halucynacje. Naszczęście było to prawdziwe jezioro. Napiłem się i znaczenie szczęśliwszy pobiegłem przed siebie. Niedługo potem zobaczyłem stado koni. Właśnie tego szukałem. Dalej biegłem,ale teraz w ich stronę. Byłem coraz bliżej. Ale wtedy potknąłem się o kamień,moja noga się wykrzywiła a ja upadłem na ziemię. Konie to zauważyły. Wszystkie się spłoszyły. Oprócz jednej klaczy. Powoli do mnie podchodziła a za nią całe stado. Pewnie to ona była przywódcom. Dała innym koniom znak że mogą podejść. Otoczyło mnie całe stado koni różnych ras.
- Witaj,co tutaj robisz? - spytała mnie klacz
- J...Ja szukam stada... - Powiedziałem wahając się
- To może dołączysz do nas? Z chęcią cię przyjmę. - Odpowiedziała mi.
- Mogę dołączyć! A w ogóle to Blacky Lucky jestem - odpowiedziałem samicy alfa.
- Calipso. Zapraszam do nas Blacky! - odpowiedziała mi Calipso. Oprowadziła mnie po stadzie i zapoznała z kilkoma końmi. Wydawała się miła ale... Czy taka była?
<Calipso? Jesteś miła?>

26.08.2017

Nowy szpieg - Blacky Lucky!

1
Źródło: Brak.
Motto: ,,Nie myśl o tym że kimś nie jesteś. Zacznij doceniać to kim jesteś."
Imię: Blacky Lucky, aczkolwiek woli gdy mówi się do niego Black lub Lucky
Wiek: 5 lat
Płeć: Ogier
Przynależność: Klan Ognistej Grzywy
Ranga/i: Szpieg
Głos: Tungevaag & Raaban - Wolf
Rodzina: Black Heart i Lucky Fire
Osobowość: Miły,pomocny ogier. Może oddać swoje życie żeby ratować swojego przyjaciela. Jest wiernym przyjacielem który nigdy nie zdradzi twojej tajemnicy. Możesz go błagać na kolanach, ale nie powie. Jednak czasami używa sarkazmów i jest wredny. Ale cóż, nikt nie jest idealny.
Partner/Partnerka: Szuka,i bardzo chce mieć
Potomkowie: Niestety brak
Aparycja:

  • Rasa: Mustang
  • Wygląd: Kary mustang z mocną budową ciała. Długie,grube nogi i lekki zad. Tak zwana "sucha" głowa. Ogon ma dosyć długi,tak jak i grzywę. Format ciała ma prostokątny.
  • Znaki charakterystyczne: Wypalony znak hodowlany.
  • Wzrost: 161cm(WK)
  • Waga: 473kg

Umiejętności: Wyjątkowo dobrze skacze. Szybko biega i jest mistrzem ucieczki. Jego kare umaszczenie pomaga w kamuflażu ale przeszkadza w długich wędrówkach. Jest idealnie dostosowany(nie licząc jego maści) do długich wędrówek na trudnych trasach.
Historia: Black Heart szykowała się do porodu. Była noc i nikogo tam nie było gdyż Heart już miała źrebaki i byli pewni że wszystko pójdzie tak jak trzeba. Zaczęły się skurcze. Po godzinie narodził się mały,kary źrebaczek. Okazało się że Black Heart miała za mało wapnia. Pod koniec nocy ułożyła się przy synku i odeszła. Jej ciało stopniowo stawało się zimniejsze. Lucky który jeszcze wtedy się tak nie nazywał nie wiedział co się dzieje. Próbował wstać i po kilku próbach mu się udało. Nosem tykał mamę ale ona się nie ruszała i nie oddychała. Zrezygnowany znowu się położył. Rano gdy przyszli i zobaczyli nieżywą Heart załamali się gdyż była ich najlepszą klaczą. Nie tylko do rozrodu ale i do wyścigów i skoków. Został zabrany od nieżywej matki i dostawiony do klaczki która poroniła. Przyjęła malucha i tak dostał nową matkę. Nazwali go Blacky od Black Heart i Lucky od Lucky Fire. Mały ogier dorastała świecie ludzi. Gdy miał rok sprzedano go. Potem znowu i znowu. Miał tego dość i uciekł jak go wprowadzali do przyczepy. Po niedługiej wędrówce znalazł Eternal Freedom i dołączył.
Inne: 
Nie lubi innych ogierów. Woli towarzystwo klaczy
Kontakt: howrse-wolfik ,doggi-Wolfik27
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika