Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shira. Pokaż wszystkie posty

19.03.2020

Od Shiry do Noctema "W nocy wszystko jest możliwe"

Co mu odwaliło? Co prawda trudno jest nie powiedzieć tak o mnie, ale czemu pobiegł za tym czymś? Na jego miejscu lepiej bym z ukrycia tylko obserwowała, a nie ganiała się w nocy po lesie! W każdym razie od razu pobiegłam za nim, bo nie mogłabym żyć z jego śmiercią na sumieniu, a w nocy wszystko może się zdarzyć. Biegłam zupełnie na oślep, gdyż blask księżyca na pozwalał na dobrą widoczność tym bardziej w gąszczu lasu. Po pewnej chwili szalonego biegu zauważyłam, że zgubiłam Noctema z oczu! Nie!!! Błagałam po cichu by to okazał się tylko jakiś koszmar, jednak szybko się ogarnęłam i rozpaczliwie szukałam gniadosza.
- Noctis?! - zawołałam, gdy usłyszałam jakiś szelest w krzakach. Nerwowo przebiegałam wzrokiem okolice, jednak ani śladu żywej duszy. Wtem za sobą po czułam ciepły oddech. Na początku ucieszyłam się, że to może Noctem, jednak szybko zrozumiałam, że to o wiele mniejsze stworzenie. Powoli odwróciłam się do tyłu w każdej chwili gotowa do ucieczki. Stałam jak wryta, gdy zorientowałam się, że przede mną stoi wilka, jednak jakiś inny wilk. Nie wykazywał ani krztyny agresji, a nawet wyglądał jakby się do mnie uśmiechał. Jego oczka jaśniały niczym dwie gwiazdki. Był wychudzony przez co zrobiło mi się trochę żal wilczka. Nagle drapieżnik jakby zauważył coś za mną i przebiegł jak gdyby nigdy nic przeze mnie. Czyżby ten wilk był tylko duszą? A, może to ja jestem martwa...? Zdecydowanie wolałam pierwszą opcję.
- Shira? Wszystko w porządku? - niespodziewanie do moich uszu dotarł znany mi głos na, który kamień spadł mi z serca.
- Tak. Ty też widziałeś tego wilka? - odwróciłam się lekko nie zgrabnie, po czym spytałam na co ogier wyraźnie się przeraził.
- Nie, lepiej już chodźmy, jeśli widziałaś wilka - oznajmił i od razu ruszył kłusem w stronę stada.
- Tylko że to był bardzo... nietypowy wilk - zaczełam nieśmiało. W sumie, jeśli zobaczyliśmy obydwoje jakąś małą zjawę to, czemu i nie zobaczyć duszy wilka?
- No cóż, jeśli i jest ten... ognik to może i jakieś dziwne wilki i są. Jak się zachowywał ten wilk? - odparł jakby odpowiadając na moje myśli.
- Nie był agresywny, a w dodatku przebiegł przeze mnie. To było dziwne - jeszcze kilka kroków, a bylibyśmy z powrotem w stadzie, jednak Noctem przystanął jakby coś usłyszał. Próbowałam dosłyszeć coś jeszcze poza odgłosami lasu, jednak na marne. Co mógł usłyszeć Noctis?
- Wszystko w porządku? - spytałam po chwili niepokoju o gniadosza.
- Em... Tak, tak - lekko zakłopotany ruszył przed siebie żwawym kłusem. Muszę przyznać, że ostatnio zaczęłam się mocno nim przejmować i martwić w dodatku, gdy nasze spojrzenia nakierowały się na siebie nawzajem moje serce biło jak oszalałe.

<Ocet? Złapałam trochę weny>

12.03.2020

Od Shiry do Noctema "Ziarenka głupoty"

Z czułością spojrzałam w stronę Noctema. Nasze spojrzenia się spotkały. Znaliśmy się krótko, ale jego towarzystwo sprawiało mi wiele radości i mogłam wpatrywać się w niego bez końca. Serca waliło mi znacznie szybciej. Miałam dziwną ochotę powalenia ogiera na ziemie, jednak starałam się powstrzymać. Niestety, miałam słabą wolną wolę i pokusa wygrała. Niezgrabnie szturchnęłam zaskoczonego Noctema na tyle mocno by oszołomiony gniadosz się przewrócił. Gdy zdałam sobie sprawe co bezsensownego zrobiłam pod wpływem impulsu pocwałowałam w stronę nie dużego lasku niedaleko. Zawstydzona jak najprędzej ukryłam się w krzakach. Z ukrycia obserwowałam zdziwionego Noctisa, który najwyraźniej nie zrozumiał do końca co się stało. Serce nadal mi waliło, a teraz gdzieś w zakamarkach mego umysłu narastała nowa pokusa dotknięcia Noctema. Podenerwowana delikatnie grzebnęłam kopytem w ziemi. Spod ziemi wyłoniła się malutkie ziarenko, które nawet zaczęło kiełkować, jednak w takiej srogiej zimie pod cieniutką warstwą ziemi nie miało możliwości przetrwania do wiosny. Wtem wróciło mi wspomnienie mojej matki pouczającej mnie, wtedy jeszcze trochę zbyt ciekawską klaczkę o miłości. Mówiła, że miłość jest trochę jak rośliny. Na początku jest malutka niczym ziarno owsa, potem kiełkuje w naszych sercach aż w końcu staje się silnym drzewem, które zniszczyć jest w stanie tylko najokropniejsza burza lub człowiek swoim połykaczem drzew. W końcu powróciłam do rzeczywistości, a moje oczy wytropiły zupełnie inną rzecz. Gdzieś w oddali zajaśniało niebieskie, malutkie światło. Na początku mocno się przeraziłam, jednak nadal miałam wiele ze źrebaka i ciekawość wygrała.

<Noctem? Bez ładu i składy i w dodatku późno, ale znasz powód tego>

8.02.2020

Od Shiry do Noctema "Zza krzaków"

Rozejrzałam się po stadzie, gdy tylko skończyłam rozmowę z jakąś przypadkową klaczą w celu znalezienia jakiegoś kolejnego konia do rozmowy. Jakoś nie potrafiłam zamknąć pyska będąc w zupełnie nowym miejscu. Oczywiście nadal tęskniłam za stary domem i rodziny, jednak w nowym miejscy było tyle do odkrycia i tyle nowych znajomości do zawarcia! Z resztą, nawet gdybym podjęła się próby odnalezienia moich rodziców nawet nie wiedziałam bym, od czego zacząć. Nie miałam bladego pojęcia o umiejscowienie mojego starego stada, jednak starałam się nie zakrzątać tym sobie głowy. Wtem uświadomiłam sobie, że z wszystkimi końmi już porozmawiałam. Lekko zawiedzione odeszłam w stronę lasu na przechadzkę. Las o tej porze roku wyglądał jak z bajki. Może i mróz dokuczał, ale miło było napajać wzrok białymi krajobrazami. Właśnie gdy na chrapy spadł mi płatek śniegu zza krzaków wyszedł jakiś gniadosz. Spojrzał mi głęboko w oczy z lekkim niezadowoleniem. Nagle uświadomiłam sobie, że pierwszy raz widzę tego konia.
— J-jesteś z Klanu Mroźnej Duszy? — wyjąkałam próbując się uśmiechnąć.
— Od jakiegoś czasu. Ty też jesteś zapewne nowa — odparł oschle. Przytaknełam podchodząc bliżej jego. — Jestem Noctem Animam. W skrócie Noctem lub Noctis.
— Ja jestem Shira. Miło mi cię poznać — uśmiechnęłam się szeroko co Noctem odwzajemnił. Nasze spojrzenia znów się spotkały, jednak gniadosz zakłopotany odwrócił oczy w kierunku śnieżnego lasu. Ja w tym czasie myślałam jak tu zagadać.

<Noctem? Chcesz to masz>

3.02.2020

Nowy stróż - Shira!

How Long Do Horses Live and Everything about Horse Age

 - Home Decor, Interior Design & Pets by Primcousa

Źródło: Zdjęcie główne
Motto: „Jeśli chcesz zabijać, zacznij od siebie"
Imię: Dwunożni nazwali ją Last Breath, jednak jej rodzice chcieli zamazać wszelkie pozostałości po nich, więc nadali jej imię Shira. Żadnych skrótów nie ma, bo kto by skracał i tak krótkie imię?
Tytuł: Pochodzi z Rodu Złotych Piór, którego założycielami byli jej rodzice, jednak od kiedy mieszka w Klanie Mroźnej Duszy żadnego tytułu nie nosi.
Wiek: 3 lata
Płeć: Klacz
Ranga/i: Stróż
Głos: Sarsa
Relacje:
Light Night - Ukochana mamusia. Shira nie wyobraża sobie bez niej życia. Momentami może i była nadopiekuńcza, ale Shira właśnie to w niej uwielbiała; troskę jaką jej dawała.
Geronimo - Ojciec, którego bardzo podziwiała. Zawsze była zachwycona jego osięgnieciami sportowomy, jednak on sam nie lubił o tym mówić.
Saracen - Ukochany młodszy braciszek. Shira znała go krótko, jednak nie przeszkodziło jej to by zdążyć go pokochać. Szkoda tylko, że okazał się mysleć tylko o byciu władcą.
Hinke van Ketting - Wałach mający już swoje lata, jednak wciąż chętny do pracy. Dla wszystlich był oschły i nigdy nie lubił towarzystwa, jednak tak bardzo przykuł uwagę Shiry, że wtedy jeszcze mała klaczka chodziła wciąż za wałachem i uważnie go obserwowała. Hinke tego nie lubił, jednak przyzwyczaił się i zaczął opowiadać klaczce o życiu i uczyć wielu rzeczy. Shira jest mu bardzo wdzięczna.
Osobowość: Poznajcie Shire, można byłoby rzec, że jest tak samo dobra co anioł. Nigdy nie stroni od pomocy innym. Wszystkich dookoła zaraża uśmiechem. Uwielbia nowe znajomości. Zawsze mówi przepraszam, dziękuje itp. Klacz patrzy na świat przez różowe okulary, nawet w najgorszej sytuacji dostrzega plusy. Jednak nie zapomnijmy o jej wadach. Czasami bywa lekko wybuchowa, czego większość koni nie lubi. Potrafi też uparcie bronić swojego zdania. Z czasem można też dostrzec u niej, że często pochopnie podejmuje decyzje i ogólnie jej naiwność. Mimo swoich wad nadrabia swoją dobrocią dla innych. Trudno będzie wam znaleźć drugą taką miłą duszyczkę.
Orientacja: Nigdy się tym zbytnio nie interesowała i nigdy nie uznawała, że dana płeć jest atrakcyjniejsza od drugiej i takie same odczucia odczuwała, gdy widziała umięśnionego i przystojnego ogiera lub zgrabną i śliczną klacz. Pewne jednak jest, że nie jest ona aseksualna, więc wychodzi na to, że jest bi.
Aparycja:
  • Rasa: Koń Luzytański
  • Wygląd: Shira może się pochwalić zgrabną sylwetką i śliczną miękka sierścią połyskującą w promieniach słońca o umaszczeniu jeleniowatym w lekko matowym odcieniu. Na jej szlachetnym łbie zawsze widnieje uśmiech, no czasami zdarzy się grymas. Mimo że jest to klacz do jej atutów należy też umięśnienie. Ma nie wyobrażalną siłę w tylnych, ale, jak i przednich długich nogach, które zostały wręcz stworzone do skoków.
  • Znaki charakterystyczne: Jej samą maść można uznać za charakterystyczną, a poza tym to nic nie ma.
  • Wzrost: 169 cm w kłębie
Umiejętności:
- Zna poszczególne figury ujeżdżeniowe
- Świetnie skacze
- Jest szybka
Historia: Prawda jest taka, że ona, jak i jej rodzice urodziła się wśród dwunożnych w rosyjskiej stadninie. Jej właściciele planowali jej świetlaną przyszłość, jednak jej rodzice, którzy szczerze się kochali mieli zupełnie inne zamiary. Od najmłodszych lat musiała ciężko trenować, by stać się tą najlepszą. Spędziła tam pierwsze 0,5 roku swojego życia. Tamte czasy pamięta jak przez mgłę, jednak jeśli ma już jakieś wspomnienia nie są one miłe. Potem uciekła wraz z rodzicami i kilkoma innymi końmi. Tak powstał Ród Złotych Piór. Żyło jej się dobrze. Zyskała nawet brata - Saracena. Niestety, okazał się on myśleć tylko o tym by mieć władzę i zrobiłby wszystko, żeby pozbyć się Shiry, która była pierwsza w kolejce do tronu. Gdy ta miała niecałe 5 lat, a jej brat 3 wraz ze swoim zakładnikiem uprowadził własną siostrę. Rodzicom skłamał, że została napadnięta przez drapieżniki i odnalazł jedynie jej martwe ciało. W tym czasie Shira została sama na mongolskim stepie. Błądziła jakiś czas, a później napotkała stado.
Inne: -
Kontakt: HW: natalia k.
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika