Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Picasso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Picasso. Pokaż wszystkie posty

29.04.2017

Żegnamy Picassa!

Picasso odchodzi z powodu decyzji właściciela i braku weny. Mamy nadzieję, że kiedyś zdecyduje się wrócić w nasze progi!

Picasso|5 lat|Ogier|Przodownik|Brak|Myszowata22


9.04.2017

Od Picassa do Fretki (F) - ,,Nocowanie"

Ja i Fretka odsunęliśmy się gwałtownie od szarżującego na nas zwierzęcia. Renifer prawie przywaliłby w drzewo. Powiedziałem abyśmy szybko stąd uciekali. Fretka stała postała jeszcze chwilę, przypatrując się reniferowi, a potem ocknęła się i pobiegła ze mną do najbliższego schronienia - jaskini. Miałem nadzieję że puma jednak za nami nie biegła. Dla pewności zostaliśmy w jaskini trochę dłużej. Fretka położyła się i patrzyła na delikatnie poruszające się drzewa. Ja poszedłem zwiedzić jaskinię. Była ona dość duża, gdzieniegdzie było trochę wody. Znajdowały się tam trzy stalagnaty, dwa stalaktyty i jeden stalagmit. Po spenetrowaniu środka, podszedłem do Fretki.
- Jak myślisz, nadal szuka nas puma? - zapytałem ze spokojem w głosie
- Pumy są nieprzewidywalne. - odparła - Może lepiej przeczekać tu noc...
- Um, jasne. - odpowiedziałem - Tam dalej może być lepiej. Jak nie, to możemy zawsze się wrócić. Chcesz iść ze mną przeszukać dokładniej jaskinię?
- Nie, poczekam tu na ciebie.
Okej... No to chodźmy tam. Oddaliłem się w dalsze zakamarki. Było coraz wilgotniej. I ciemniej... Ale nagle zobaczyłem małe światełko. Podbiegłem do niego. Okazało się że jest to tak jakby lodowa jaskinia... Albo i nie... To co wyglądało jak lód z daleka, okazało się tysiącem kryształów. Patrzyłem z zachwytem na odbijające się w dużym źródełku kryształy. Źródło było niezwykle czyste. Można się było się w nim przejrzeć i zobaczyć dno. Jednak musiałem stąd na chwilę odejść, poinformować o tym Fretkę. Poszedłem w stronę wyjścia. Zastałem klacz leżącą i wpatrującą się w przestrzeń.
- Hej, Fretka. Znalazłem coś co ci się spodoba! - powiedziałem z radością
- Miejsce do spania? - powiedziała trochę zaspana
- Mhm - uśmiechnąłem się
W sumie jeszcze o tym nie pomyślałem, ale... przecież jesteśmy sami. Noc z dziewczyną? Hyhy...

<Fretka? ( ͡° ͜ʖ ͡°) I te podsumowanie na koniec>

27.03.2017

Od Picassa do Fretki (F) - ,,Nowe znajomości"

- Oh. - powiedziałem. - ,,Czyli teraz rozmawiam ze przywódcą?" - pomyślałem
- Może oprowadzę cię po terenach? - powiedziała klacz
- Jasne. - odparłem
Wędrowaliśmy po terenach, zwiedzając każdy zakątek. Najbardziej zaciekawiła mnie rzeka "Eg". Zostaliśmy tam jeszcze przez chwilę. Zapytałem przywódczyni czy możemy tu na chwilę zostać. Ona odparła że musi gdzieś iść, ale ja mogę tu trochę posiedzieć. Patrzyłem jak szara klacz powoli się oddala. Położyłem się pod drzewem. Patrzyłem się na poruszającą się spokojnie wodę. Odprężyłem się, i z tej wygody zasnąłem. Zleciała jakaś godzina. Obudziłem się. Czułem że szła niedaleko mnie jakaś klacz. Jakieś 5 minut temu. Raczej mnie nie zauważyła, bo była za daleko. Wstałem i poszedłem za wyraźnym zapachem konia. Po kilku minutach marszu zobaczyłem odwróconą do mnie tyłem, jedzącą trawę klacz.
- Witam. - zacząłem spokojnie
- Hm? - odwróciła się do mnie - Ktoś ty?
- Jestem nowym członkiem stada. - odpowiedziałem - Oprócz przywódczyni nikogo nie znam, więc pomyślałem że dobrym pomysłem byłoby poznanie ciebie. Jak się nazywasz?
- A ty? - powiedziała nieufnie klacz
- Oh, przepraszam, nie przedstawiłem się.Jestem Picasso.
- Fretka...
Fretka? Dosyć dziwne imię, no ale się nie czepiam. Nieszablonowe, możnaby powiedzieć.
<Fretka? Sorki że takie krótkie, ale wena mi gdzieś uciekła ;;;n;;;>

25.03.2017

Od Picassa do Calipso (F) - ,,Początek"

Gwiazdy na nocnym niebie rozjaśniały mi drogę. Biegłem przez pustą ścieżkę. Nie wiedziałem gdzie kopyta mnie poniosą. Czułem wiatr w grzywie. W końcu zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie mam dokąd iść. Zatrzymałem się gwałtownie, ponieważ zaraz wpadłbym w drzewo.
- "Chwila..." - powiedziałem do siebie w myślach. - "Gdzie ja tak dokładnie idę?"
Stałem moment w bezruchu, patrząc się bezczynnie w ziemię.
- "A może znajdę inne stado?" - zamyśliłem się - "Ale... Co jak będzie gorzej niż w tym starym?"
Rozejrzałem się dookoła. Czułem świeży zapach wilków. Były tu niedawno. To czas abym zaczął się oddalać. I to jak najszybciej. Pobiegłem nad granice lasu. Zobaczyłam w oddali jakieś Jezioro. Potruchtałem do niego. Napiłem się wody, i położyłem się spać koło małego drzewka iglastego. Nazajutrz poranek był bardziej milszy. Miły, ciepły, poranny wiaterek, lekko powiewał mi grzywę. Wstałem, jeszcze raz napiłem się wody. Nagle usłyszałem jakiś galop. Nieznajomy koń, a raczej klacz, podeszła do mnie i powiedziała:
- Kim jesteś?

<Calipso? :3>

19.03.2017

Nowy przodownik - Picasso!


Źródło: http://www.chickensmoothie.com/Forum/viewtopic.php?f=53&t=2668307&start=20
Motto: "Gwiazdy nie mogły by jaśnieć bez Ciemności."
Imię: Picasso
Tytuł: -
Wiek: 5 lat
Płeć: Ogier
Przynależność: Klan Ognistej Grzywy
Ranga/i: Przodownik
Głos: Bad Blood (Taylor Swift)
Rodzina:
Mama: z mamą utrzymywał dobry kontakt. Zawsze mu pomagała, i stawała w obronie kiedy tata pochopnie osądzał go o to co zrobił brat. Jednak na mamę też nadchodzi czas...
Tata: Nie za bardzo się lubili. Ojciec zawsze wolił jego brata, Mirtisa.
Brat: Picasso trzymał się od niego z daleka, tak często jak było to możliwe. Nie chciał mieć z nim kontaktu, i do dzisiaj nie wie jak mógł znosić go przez te wszystkie dni.
Osobowość: Spokojny i dobrze wychowany ogier. Przemyśla swoje zachowania, i mądrze wybiera. Próbuje nie wdawać się w bójki. Zawsze próbuje rozwiązać konflikt bez rękoczynów. Potrafi obronić stado. Z daleka może zobaczyć niebezpieczeństwo. Nie rzuca słów na wiatr i dotrzymuje obietnic. Potrafi przyznać się do winy i ponieść za to konsekwencje. Nie próbuje się nie wyróżniać z tłumu. Nie przechwala się swoimi umiejętnościami. Potrafi zrobić coś trudnego jeśli sytuacja tego wymaga. Nie włada nim żądza zemsty. Nie mści się na swoich "ofiarach" które mu podpadną, [Chodzi o konie. Z innymi zwierzakami jest inaczej] jednak wie co zrobić aby go popamiętały. Jest raczej neutralny. Nie atakuje jeżeli pierwsza osoba nie zacznie. W towarzystwie zachowuje się cicho i zwykle mało mówi. Jego ulubionym zajęciem jest siedzenie na polanie i oglądanie nieba. Nie ma przyjaciół, ale kilku dalekich znajomych na północy jednak to mu w zupełności wystarcza.
Partner/Partnerka: Nigdy nie miał partnerki
Potomkowie: Brak Partnerki = Brak Potomstwa
Aparycja:
Rasa: Tinker

  • Wygląd: Duży, umięśniony ogier, z piwnymi oczami, z dostojnym krokiem i biało-szarym futrem. Na kopytach ma białe skarpety, długą grzywę i ogon są również w tym kolorze. Nic dodać, nic ująć.
  • Znaki charakterystyczne: Trzy białe kropki na prawym uchu
  • Wzrost: 170 cm WK
  • Waga: 500 kg

Umiejętności: Picasso może pochwalić się dobrym słuchem, oraz mocnymi nogami. Może biegać bardzo szybko, a jeden cios z kopyta zadaje potężny ból. Co do słuchu, ma większe uszy od innych koni jego rasy, co można uznać też za bardziej "rozwinięte"
Historia: A więc tak... Żył w stadzie rodziców. Picasso był zawsze tym "drugim" bratem. Był młodszy. To jego brat miał objąć stanowisko "alfy", przewodnika tego stada. Ojciec zawsze go olewał, a jeśli syn wchodził mu w drogę, wybuchała awantura. Trzymał się blisko matki. To ona nauczyła go jak żyć, utrzymać rodzinę, przeżyć. Starszy brat kiedy miał okazję dokuczał mu, i ogólnie pomiatał. Picasso nic sobie z tego nie robił, i próbował się po prostu z nim nie spotykać. Znalazł sobie ciche i spokojne miejsce pod starą jabłonią którą ciężko było znaleźć. Spędzał tam większość swojego czasu. Pewnego razu, kiedy przyszedł czas godów i tych spraw, zobaczył jak jego brat przechodzi przez ścieżkę do starego dębu, który stał nieopodal jabłonki. Zdecydował że pójdzie za nimi. Słyszał jak brat gadał coś ze swoją ukochaną. Potem poszli. Picasso się tym nie przejął i poszedł do swojego miejsca. Jednak sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. Ciągle inna klacz. Klacze z którymi spotykał się Mirtis chodziły zrozpaczone po stracie ukochanego, który chciał się tylko zabawić. Jednak Picasso nie miał ochoty wtrącać się w związki jego brata. Szczerze mówiąc miał to gdzieś. Ale jednej nocy, Mirtis zabił klacz. Prawdopodobnie dlatego że dowiedział się o tym że jego "ukochanka" też miała innego ogiera na boku. Co z tego że on też ją zdradzał? "Przecież ona zdradziła JEGO! To niedopuszczalne!!". Picasso jednak dalej to wytrzymywał. Jednak jego cierpliwość dobiegła końca gdy dowiedział się że przez głupie kłamstwo Mirtisa, zginęła jego matka. Brat Picasso powiedział ojcu że jego matka zdradza go z innym ogierem. Ojciec ze wściekłością zabił swoją lubą. Mirtis zrobił to dlatego, że chciał szybciej objąć tron. Picasso słyszał wcześniej że chce pozbyć się też ojca. Jednak nie wie czy naprawdę to zrobił. Tamtej nocy uciekł ze stada i już nigdy do niego nie powrócił...
Inne: Jego ulubionym jedzeniem jest jabłko.
Kontakt: Myszowata22 [HW] Kochanypies001 [DG]
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika