Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erina. Pokaż wszystkie posty

19.09.2019

Erina się oźrebiła!

Po raz drugi, lecz w zupełnie innych, nieprzyjemnych okolicznościach, Erina doczekała się potomka. Gratulacje i powodzenia!

Skires

12.09.2019

Erina zachodzi w ciążę!

Erina po raz drugi zachodzi w ciążę, jednak tym razem wiążącą się z dość przykrym zajściem. Gratulujemy i życzymy powodzenia!
  • Ojciec - Credo NPC, Matka - Erina, medyk I stopnia.
  • Ilość źrebiąt: 1
  • Data zajścia w ciążę: 12.09.2019 r.
  • Planowana data porodu: 19.09.2019 r. 

12.09.2019

Od Eriny do Arrow'a „Powrót” +16

Był wczesny ranek. Właśnie wpatrywałam się w piękny fascynujący obraz wschodu słońca. W chwilach ciszy i spokoju. Mogłam, choć na chwilę oderwać się od codzienności.
Wiosna się zbliża — westchnęłam, wpatrując się w otaczającą mnie przyrodę. Drzewa zaczęły wypuszczać pierwsze listki. Rośliny powoli rozkwitały. Dało się zauważyć kilka rys na kamieniach leżących niedaleko stąd. Przyroda po prostu budzi się do życia. Nawet nie zauważyłam, że podszedł do mnie Arrow, który stanął obok mnie i tak samo wpatrywał się w ten niezwykły widok. Byłam pewna, że ta chwila nie może trwać wiecznie, więc chciałam zatrzymać ją w sercu, jak najdłużej. Ja i mój ukochany razem przy pięknym wschodzie słońca. Czego chcieć więcej?
Niestety piękne momenty szybko się kończą. W końcu Nivero pokłusował w naszą stronę z prośbą zabawy. Co prawda z niechęcią, ale po pewnym czasie zgodziłam się.
- Wszystko, co dobre nie trwa wiecznie. - westchnęłam.
Pokłusowałam w jego stronę. Nivero, jak zawsze był pełen energii. Podczas zabawy trochę się rozbudziłam. Byłam trochę zdyszana. Powiedziałam Arrowowi, żeby zajął się nim na dłuższą chwilę. W tym czasie udałam się w stronę jeziora Chirgis. Słońce świeciło, a wiatr delikatnie muskał moją grzywę. Odetchnęłam głęboko. Czułam się cudownie. Jedynego konia, którego tu brakowało to Arrow'a. Jednak on musiał się zająć źrebakiem i nie miał czasu.
- W krótce źrebaki będą dorosłe. Trochę mi będzie ich brakować. Postawią na swoim, a my będziemy mieć więcej czasu dla siebie, a jednak.... - rozmyślałam.
A tak niedawno sama byłam źrebakiem. Tak samo, jak Arrow. Spotykaliśmy się nad brzegiem jeziora, rozmawialiśmy. Chlapaliśmy wodą na wszystkie strony. Potem zaczęłam coś do niego czuć, jak się okazało on też, potem wzieliśmy ślub i urodziłam źrebaki.
- Ah... kiedy to minęło?
Nagle moje rozmyślenia przerwał list. Unoszący się na wietrze i powoli opadający na ziemię.
- Tylko nie to! - wykrzyknęłam
Po chwili, jednak przeczytałam treść:
,,
Droga Erino"
Czy istnieje taka druga, jak ty?
Czy moje życie bez Ciebie, by istniało?
Odpowiedź jest prosta: NIE
Jesteś najpiękniejszą klaczą, bez której moje życie nie miałoby sensu.
Więc pozwól, żebyśmy się spotkali przy jeziorze Chirgis o pięknym zachodzie słońca. W swoim towarzystwie. Na pewno będzie cudownie. Jak zawsze
~~Tajemniczy wielbiciel ❤❤~~
Złość mnie opanowała.
- To znowu on???
- On dalej mnie kocha, chociaż on nie zajmuje w moim sercu żadnego miejsca?
- Dlaczego on jest taki głupi??
Chyba nie pójdę na to spotkanie, bo nie ma sensu spotykać się z tym debilem. Chodziaż przepuścić okazje żeby mu dowalić? NIGDY
Na razie się nim nie przejmuj! - mówiłam sobie w myślach, lecz nie było takie łatwe o nim zapomnieć.
Mimo usilnych prób. Nie dawał mi on spokoju. Byłam na niego wkurzona. Arrow'a z nim nie da się porównać.
- Arrow o mnie walczył. Po spotkaniu z tymi ludźmi. On mnie kochał, mógł się poświęcić dla mnie, a ten Tajemniczy wielbiciel, pisze tylko durne i pojebane liściki. Nienawidzę go. Jest najgorszym koniem, jakiego w życiu spotkałam. Czy on, by się dla mnie poświęcił, bo pisanie listów, a poświęcenie to jest wielka różnica. Muszę się z nim spotkać i przemówić mu do rozumu. Na tych rozmyślaniach zszedł mi prawie cały dzień. Stałam przy jeziorze, jak wcześniej, słońce chyliło się ku zachodowi. Lecz jego nie było. Zaczęłam się obawiać, że nie przyjdzie. W sumie dla mnie, by to było lepsze rozwiązanie. - pomyślałam.
Ani się nie spostrzegłam, aż nagle ten ogier wskoczył mi na zad. Wierzgałam się i zaczęłam płakać. Łzy leciały mi po policzkach.
- Dlaczego???
- Dlaczego??? - Pytałam przez łzy.
Pomocy!!!! - wołałam.
- Dzisiaj są moje urodziny. To było moje największe marzenie, które się spełniło. Taki prezent, chociaż mi przekażesz.
- Zostaw!! - wrzeszczałam.
- Co ja teraz powiem Arrowowi??? - Każda chwila stawała się jeszcze boleśniejsza.
- Dlaczego on to robił??? - Pytałam samą siebie.
Jego ruchy były tak intensywne i przemyślane. Czułam się pod nim jak w więzieniu, z którego nie mogłam uciec. Dopiero teraz doceniłam uczucie wolności. Którego wcześniej nie doceniałam. Jego chora radość i podniecenie nie dawały mi spokoju. Zadawał mi większy ból psychiczny niż fizyczny. Teraz poznałam jego prawdziwą twarz. Był bezlitosny w swoich czynach. Grałam w nierównej grze. Nie mogłam walczyć, nie mogłam nic. Nie mogłam uciec spod niego. Nie miałam siły.
- RATUNKU!!!! - wrzeszczałam przez łzy lejące się strumieniami z moich oczu.
Każda chwila, każda sekunda tego piekła wydawała się trwać wieczność. Moje życie w tym momencie całkowicie się posypało. Rozpaczałam, ciągle nie mogłam oswoić się z myślą, że mnie gwałci, że będę miała z nim źrebaki.
- Dlaczego ty to robisz????
Rat..t..u nk..uu!!! - łzy nie pozwalały mi na wypowiedzenie jednego słowa. Nie miałam już sił krzyczeć ani wierzgać. To już straciło sens. On dalej to robił. Nie chciał przestać. Poddałam się. Nie mogłam, już nic zrobić. Nigdy nie zapomnę, co czułam. Złość, smutek, rozpacz... to był chyba najgorszy dzień w moim życiu. Każda chwila stawała się coraz większym piekłem. Jego ruchy nie były tak intensywne, jak wcześniej, przez co odczułam troszeczkę ulgi, jednak on dalej to robił. Był, tak okturny w swoich czynach. Jakbym mogła, uciekłabym już dawno. Moje piekło trwało... i trwało... była, już dawno ciemna noc jedynie nikłe promienie gwiazd dawały trochę blasku. Dalej nie mogłam przestać płakać. Myśl, że będę musiała wychowywać jego źrebaka. W końcu ogier się podniósł. Nie miałam siły nawet wstać.
- Dziękuję- szepnął i przyłożył swoje wargi do moich. Starałam się odsunąć, ale miałam, zbyt mało siły. Łzy lały się w nieskończoność. Ogier pokłusował, znikając gdzieś w oddali.
- Co ja teraz powiem Arrowowi?? - ta myśl nie dawała mi spokoju i pogłębiała wszystkie uczucia, które teraz odczuwałam. Było ich mnóstwo. Sama nie wiem, co czułam. Plątanina emocji połączona z płaczem i rozpaczą.
- Dlaczego on to zrobił???
- Gdybym odrzuciła zaproszenie... - Czułam się winna za to wszystko. Nie wiedziałam co zrobić. Nie wiedziałam, jak Arrow na to wszystko zareaguje. Na pewno będzie wściekły.
- Mogłam ignorować jego listy, jednak CIEKAWOŚĆ — ta głupia i chora cecha sprawiała, że je czytałam, że przychodziłam na te spotkania...
~jakiś czas później~
Trochę ochłonęłam i mogłam, już wstać, jednak nie zrobiłam, nie chciałam. Wizja, że Arrow może mnie nawet zostawić za to wszystko. Stawała się potężniejsza. Z jednej strony go rozumiałam. Z drugiwj ta wizja nie dawała mi spokoju i kolejne łzy spływały z moich oczu. Ja go, przecież kocham, nigdy bym go nie zdradziła. I jeszcze ten źrebak.... będę musiała traktować go jak własne dziecko. W sumie to będzie moje dziecko, ale i tak będzie mi przypominało o tym horrorze, który rozegrał się niedawno.
- Dlaczego dałam się namówić na to spotkanie? Po to, żeby teraz musieć powiedzieć Arrowowi, że jestem w ciąży i żeby pomyślał, że go zdradziłam?
Nagle usłyszałam krzyk.
- Erina! Szukałem Cię całą noc. Co Ci jest? - Zapytał.
Nie chciałam udzielić odpowiedzi, jednak prędzej, czy później, by się dowiedział.
- Arrow. Wiem, że tego nie zrozumiesz. Ale... jestem w ciąży.
- JAK???? Z KIM???? PRZECIEŻ MNIE KOCHAŁAŚ!!!! - Powiedział i pogalopował w stronę lasu, znikając gdzieś za horyzontem.
Poczułam strasznie bolesne ukłucie w sercu.
Straciłam go — ta świadomość pogłębiała mnie w jeszcze większą rozpacz.
Nigdy nie czułam się tak strasznie. To były najgorsze chwile mojego życia. Moja odpowiedź na jego pytania brzmiała, jakbym go zdradziła, a ja go kocham, ale jego reakcja była zrozumiała. On mnie też kochał. Chyba bym zareagowała w podobny sposób, jakbym była w jego sytuacji.
 <Arrow? 1222 słowa. Misja zaliczona default smiley :d>

17.07.2019

Od Eriny Trening #7

Wspinaczka po górach była dosyć wyczerpująca i po niej nie miałam, już siły na dalszy trening, a poza tym był, już wieczór. Postanowiłam wrócić do klanu i pójść spać.
~ Następnego dnia ~
Kiedy się obudziłam, miałam dużo więcej ziły i mogłam kontynuować swój trening. Chwile myślałam, jak miał wyglądać, aż w końcu wymyśliłam, że zrobimy sobie małe zawody z Limoni. Wystawię wszystkie moje umiejętności na próbę. Czy mi się uda? - czas pokaże.
Zatem nie zamierzałam z tym zwlekać, jednak dobry tor przeszkód musiał być solidnie przygotowany. Zatem rozplanowałam sobie w głowie, jak mniej więcej ma wyglądać. I trzeba znaleźć do tego dobre miejsce. Rozejrzałam się po okolicy i zauważyłam kilka nagich drzew, z którym jedno miało, dość wysuniętą gałąź i nie była ona, aż tak wysoko. Dalej było lekkie wzniesienie. Wprost idealne warunki do ćwiczeń. Pierwsze z Limoni będziemy biegły do drzew. Zrobimy między nimi slalom i pobiegniemy do górki, gdzie będą na nas czekały kłody, które będziemy taszczyć na sam szczyt. Może nie była to zbyt długa trasa, ale przygotowania wymagały też trochę pracy. Zaczęłam, więc poszukiwania niezbyt ciężkich kłód. Pierwsza leżała w zasięgu mojego wzroku — szybko przyciągęłam ją na miejsce. Potem rozejrzałam się za drugą. Pokłusowałam kawałek i zauważyłam niedużą kłodę. Zrobiłam z nią to samo co z poprzednią. Teraz trzeba, już tylko wyznaczyć linię startu i mety. Tak też zrobiłam — tor przeszkód był gotowy. Trzeba, jeszcze poszukać Limoni. Pocwałowałam, więc po okolicy — nie było jej. Następnie pogalopowałam w okolicę jeziora Chirgis — niestety bez powodzenia. Nie wiedziałam, już gdzie mam jej szukać.
- Erina? - zapytał ktoś, kogo głos przypominał Limoni. Wkrótce okazało się, że to była ona.
Ucieszyłam się i podeszłam do niej.
- Limoni chciałabyś wypróbować mój tor przeszkód? - zapytałam.
- Znowu chcesz ze mną przegrać? Mimo to przyjmuję wyzwanie.
Zatem popędziłyśmy do miejsca startu.
- Trzy, cztery.... START
Wyścig rozpoczął się. Moja towarzyszka na pierwszym odcinku prześcigała mnie, lecz potem dogoniłam ją. Dalej szłyśmy łeb w łeb. Na ostatniej prostej nikt nie miał przewagi, lecz dopiero pod sam koniec o mały włos przegoniłam antylopę.
Byłam z siebie zadowolona. Wykorzystałam te kilka dni treningu.
2 tysiaki postów wowoo 

 Zaliczone.

16.07.2019

Od Eriny seria treningowa #6


Po zabawie z Nivere’m byłam trochę wymęczona. Nie spodziewałam się, że to może aż tak bardzo zmęczyć, ale jednocześnie, przecież poprawiałam, choć trochę swoje umiejętności. Teraz przyszła kolej na wytrzymałość. Tylko trzeba by było znaleźć jakiś górzysty teren. Przypomniałam sobie, jednak po chwili, gdzie taki pas gór miał swoje miejsce. Szybko pocwałowałam tam. Nie zamierzałam odkładać treningu na później. Kiedy byłam, już na miejscu i zaczęłam wspinać się na górę. Poczułam coś, czego, jeszcze nigdy nie uświadomiłam sobie, że czuję. Tak to była WOLNOŚĆ. Wiatr lekko muskał moją grzywę. Czułam się cudownie. Wchodziłam coraz wyżej i wyżej. To było coś pięknego. Coś, czego chyba nigdy do końca życia nie zapomnę. Ta chwila beztroski. Aż przypomniały mi się piękne źrebięce czasy, pierwsze spotkanie nasza zabawa. Potem po raz pierwszy poczułam się doceniana. Co prawda babcia też mnie kochała, ale to nie było to samo..., a teraz mamy, już dwójkę źrebiąt. Jest cudownie.

16.07.2019

Od Eriny seria treningowa #5


- Co robisz? - zapytał ogier.
- Ćwiczę skoki. Niedawno zaczęłam trening, przecież nie chce być gorsza od ciebie. - odpowiedziałam.
- Właśnie Erina pobawiłabyś się z nimi na chwilę, bo one to potrafią wymęczyć. Są obok jeziora Chirgis. - skończył swoją wypowiedź, lekko dysząc, wiadomo z jakiego powodu.
- Jasne — Mój dzisiejszy trening chyba sobie poczeka.
W sumie zabawa ze źrebakami to całkiem dobre ćwiczenie. - pomyślałam.
Pocwałowałam, więc do nich. Kiedy byłam, już na miejscu zauważyłam Niver'a kłusującego w kółko.
- Chcesz zagrać w chowanego — zapytałam.
- Chętnie- odpowiedział po chwili.
Źrebak pobiegł, szukając kryjówki, a ja zamknęłam oczy, czekając, aż mnie zawoła.
- Mamo szukaj — dobiegł głos.
Ćwiczyłam orientację, ale i zwinność wymagała podszkolenia. Niedaleko stało kilka drzew niedaleko od siebie. Pobiegłam dookoła kilku z nich. Przebiegłam kilka kółek, ale Nivero czekał, żebym go znalazła, więc pogalopowałam w stronę dużego kamienia, za którym mógł się ukryć. Nie myliłam się. Był tam, gdzie myślałam.
Po chwili jednak zabawa w chowanego zamieniła się na grę w berka. Goniłam za młodym, szkoląc swoją szybkość i starałam się też między jakimiś kamieniami, czy drzewami robić slalomy i tym samym dając mu trochę fory.

14.07.2019

Od Eriny seria treningowa #4


Po wczorajszej przegranej z Limoni, postanowiłam poćwiczyć, jeszcze więcej. To dawało mi nawet większą motywację do dalszych wysiłków niż gdybym z nią wygrała. Pewnie wtedy skończyłabym całą serię moich treningów i nie wzbogaciłabym, jeszcze bardziej swoich możliwości. Trochę, a nawet bardzo przewyższyłam swoje możliwości, bo w tym wyścigu występowały skoki których, jeszcze nie miałam czasu dołączyć do tych ćwiczeń. Za pierwszym razem nigdy, jeszcze nie wyszedł mi trening idealnie po mojej myśli. Dopiero po określonym czasie ćwiczeń wychodziło, już idealnie. Trzeba się wziąć do roboty. - pomyślałam. Postanowiłam znaleźć tamto drzewo i przećwiczyć skoki. Pocwałowałam, więc w stronę zamarzniętego jeziora Chirgis. Wkrótce zauważyłam tamto drzewo, dookoła którego ścigałyśmy się z antylopą. Przeskoczyłam przez gałąź i dla urozmaicenia treningu spróbowałam przejść pod gałęzią, lecz po pierwszej próbie postanowiłam, jednak po prostu przećwiczyć tylko skoki. Są dużo łatwiejsze, a gatunek kopytnych nigdy się nie zmieścić pod gałęzią — zaśmiałam się krótko, nie mogłam uwierzyć, co sama wymyśliłam.
Już nigdy tego nie spróbuję. Teraz liczą się tylko skoki, które wychodzą mi, już o wiele lepiej, niż poprzedniego dnia. Właśnie zrobiłam kolejny skok i poczułam, że ktoś się chyba do mnie zbliża. Nie myliłam się, to był Arrow.

13.07.2019

Od Eriny seria treningowa #3


Kłusowałam, obok jeziora Chirgis, przy boku Limoni, myśląc w międzyczasie o kolejnym treningu. Nagle wpadłam na dość zwyczajny pomysł wyścigów. W końcu to była okazja na sprawdzenie umiejętności z poprzednich ćwiczeń, więc zagadałam do antylopy:
- Limoni, może chciałabyś się ze mną pościgać, bo od niedawna zaczęłam regularne ćwiczenia w celu poprawy swoich umiejętności? - Zapytałam.
- Dobry plan — odpowiedziała.
- To od tego miejsca-wyznaczyłam kopytem linię. Potem dookoła tego dużego drzewa ze złamaną gałęzią — wskazałam jej obiekt. I z powrotem. Zgadzasz się?
- Tak. Świetna trasa. Na pewno Cię pokonam.
- Jeszcze zobaczymy. - Odparłam.
Zatem zaczęłyśmy — Limoni prowadziła, lecz po paru sekundach ją dogoniłam. Szłyśmy łeb w łeb, lecz nie byłam jeszcze wystarczająco przygotowana do tego ,,toru przeszkód'' i przy ostatnim okrążeniu potknęłam się, więc antylopa wygrała.
- Rewanż? - Zapytała.
- Muszę się jeszcze podszkolić... - Odpowiedziałam z lekkim smutkiem na pysku.
- Może to było zbyt duże wyzwanie, jak na sam początek? - pomyślałam.
Musiałam, jeszcze poćwiczyć, przed następnymi próbami. Limoni w końcu to dość silna rywalka.

12.07.2019

Od Eriny seria treningowa #2


Cwał był najszybszym chodem, ale opanowałam go dość szybko. Za pierwszym razem potknęłam się, ale skończyło się tylko na lekkich obdarciach, pewnie, jakby nie było śniegu, to byłoby to poważniejsze w skutkach. Po opanowaniu cwału myślałam nad następnym treningiem, który mogłabym wykonać dla poprawy kondycji. Stępowałam i nagle potknęłam się o dużą, ale cienką kłodę. Była to doskonała przeszkoda do przećwiczenia mojej siły. Może nie wykazałam się tak bardzo kreatywnym ćwiczeniem, ale rzadko się zdarza, żeby świetna okazja do treningu czekała Cię tuż pod nogami. Więc zaczęłam pchać kłodę pod dość wysoką górkę, która na początku była dla mnie nieosiągalna. Szło ciężko, bo śnieg pode mną był śliski, a kłoda była ciężka. Potem szło coraz lepiej, aż w końcu z dużym wysiłkiem, ale, jednak wypchnęłam kłodę na szczyt pagórku. Byłam bardzo zmachana po tym wysiłku, lecz kolejny raz dałam radę pokonać trudności i zawalczyć o swój mały cel i zdobyć go co prawda dużym wysiłkiem, ale jednak. To była wystarczająca motywacja do kontynuacji treningów.

12.07.2019

Od Eriny seria treningowa #1


Opady śniegu były w ostatnich dniach bardziej obfite i tego dnia niezliczone płatki śniegu spadające z nieba sprawiały wrażenie jakby potężniejszych niż wcześniej. To zima dawała wyraźnie o sobie znać. Właśnie to była ZIMA — czyli pora roku, w której przy zamarzniętym jeziorze Chirgis spotkałam Arrowa, a możliwe, że nawet tego dnia tylko kilka lat temu?. - cudowne wspomnienia powróciły do mnie na myśl o tej porze. Ah... jak to dawno było... A jednak tak blisko. Teraz mamy źrebaki, jesteśmy szczęśliwą rodziną. Czyżby to była miłość od pierwszego wejrzenia tylko zauważona dopiero... Później? Możliwe, że tak było... Arrow to w końcu wspaniały rodzic i partner. - z tych przemyśleń dopiero wyrwał mnie Nivero.
- Mamo... Jestem głodny-powiedział, więc nakarmiłam go.
Potem odszedł, zrobiłam parę kroków w jego stronę, lecz wywaliłam się o śnieg.
- Zajebiście — pomyślałam.
Ten wypadek, jednak miał swoje zalety. Mogłam poćwiczyć równowagę! Trening miał polegać na dość powolnym stępie na śniegu, kończąc się cwałem. Tylko żeby nie wyjebać się jak wcześniej. Powoli zaczęłam stawiać kopyta na zimnym puchu. Wyszło dobrze, nie straciłam równowagi, następnie przyspieszyłam do kłusa, pierwsze parę chwil było super, dopiero potem pojawiły się problemy w postaci ponownego upadku, lecz ja nie zamierzałam się poddać. Wstałam na równe nogi i zaczęłam ponownie. Tym razem, jednak postanowiłam staranniej i dłużej wykonywać wszystkie chody, żeby jednak z tego coś wynikło. Tym razem wychodziło coraz lepiej. Byłam już na poziomie ćwiczeń w galopie. Zmęczyłam się trochę przez ten czas, więc postanowiłam trochę przystopować swój zapał i chwile odpocząć. Przerwa nie trwała długo, wkrótce wróciłam do treningu. Galop nie był już wyzwaniem. Został jedynie cwał.
PS z 11.07 ;)

8.06.2019

Erina się oźrebiła!

Erina i Arrow szczęśliwie doczekali się dwójki potomków. Gratulacje!

Naris

Nivero

8.06.2019

Od Eriny do Arrowa "Źrebaczki"

- T..ak - Powiedziałam nawet nie do końca świadoma tego co mówię. Arrow przez chwilę się zawahał, ale jednak odważył się to powiedzieć.
 - Erina jest ze mną.. w ciąży.
Z wyrazu pyska Vayoli można było odczytać lekkie zdziwienie, lecz dalej widniał na niej spokój — To gratulacje- Odparła po chwili i poszła w swoją stronę.
~ kilka miesięcy później ~ 
Szłam z Arrowem przy jeziorze, przy którym się pierwszy raz spotkaliśmy. Nagle poczułam mocny skurcz w brzuchu.
- Ała! - Syknęłam. Przerażona wiedziałam już czego to zwiastun. Odczekałam chwilę i pojawił się następny, lecz tym razem silniejszy.
- Ty... ty.. ty... rodzisz! - Powiedział w ogromnych nerwach ogier. Bolało coraz bardziej nie wiedziałam co z tym zrobić. Po jęku pełnym cierpienia przed sobą dwa leżące na trawie źrebaki.
- Jezu co.. co robić? - Przeraził się Arrow.
- Spokój! Trzeba je nazwać. To ogierek i klaczka. - Oznajmiłam.
- Dla ogierka pasuje imię Nivero.
- A dla klaczki Naris. Po wybraniu im imion obserwowaliśmy je.
Po chwili Naris próbowała wstać, lecz z marnym skutkiem. Nivero też, ale po chwili się potknął. Po paru nieudolnych próbach obydwoje źrebiąt stało już na równych nogach podchodząc do mnie. Wstałam trochę obolała po wcześniejszym porodzie, bo wiedziałam, że trzeba je przecież nakarmić.
«Wena tęsknię; -; »

1.06.2019

Od Eriny do Arrow'a "Jesteś w ciąży"

Też nie wiedziałam, czy nadam się na matkę.
- Był seks, będą źrebaki.
Po chwili dotarliśmy do klanu. Arrow mnie pocałował i położyliśmy się spać.            
~Kilka miesięcy później~
 Leżeliśmy jeszcze chwilę i trochę poczułam lekkie mrowienie w brzuchu. Wiedziałam, że to zwiastun tego, co ma się stać.
- Arrow chyba jestem w ciąży-powiedziałam.
- Co? - Zapytał jeszcze niedobudzony.
- Będziemy mieli źrebaki! Poczułam coś w brzuchu i to na pewno oznaka zbliżającego się porodu. - Nie wiedziałam co myśleć. Byłam ciężarną klaczą, która nie umie wychowywać źrebiąt. Jednak możliwe, że to, co poczułam nie było w stu procentach wiadomością o źrebiętach. Trzeba było to sprawdzić u medyka.
- Trzeba to sprawdzić u specjalisty. - Powiedział Arrow z lekkim lękiem w głosie. Po chwili ruszyliśmy w drogę wyciągniętym stępem. Po dość krótkim dystansie poczułam zmęczenie.
- Arrow możemy tu odpocząć? - Zapytałam, bo przechodziliśmy właśnie obok łąki pełnej trawy.
- Już się zmęczyłaś?
- Tak, przedzież klacze w ciąży nie męczą się tak wolno, jak inne konie.
- Cz... y... li ty już.. jest...eś..pewna, że.... jestr...eś w .ci...ą..ży? - Jąkał się z wielką obawą o nasze dalsze losy.
- Nie do końca, ale na te objawy nie pojawiają się o ile mi wiadomo to typowe przy ciąży, ale najpierw warto odwiedzić medyka. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej bez konwersacji, bo każdy z nas był przy tym wszystkim w wielkim stresie.
- Już niedługo się dowiem czy na pewno jestem w ciąży — myślałam. Kiedy dotarliśmy na miejsce. Spotkaliśmy karego ogiera.
- My do medyka to ty? - Zapytałam.
- Tak - Odpowiedział po czym zabrał się do właściwych czynności. Dokładnie mnie obejrzał i powiedział:
- Jesteś w ciąży.
<Arrow?>

28.05.2019

Erina i Arrow łączą się więzem partnerskim!

To była szczera, gorąca miłość, bez żadnych podtekstów, niespodzianek w cudzysłowie czy ironii. Po prostu miłość, która połączyła dziś dwoje młodych członków klanu - medyków Erinę oraz Arrow'a - więzem partnerskim. Gratulujemy i życzymy powodzenia na nowej drodze życia!
A za 10 lat...

27.05.2019

Od Eriny do Arrowa ,, Ulotna chwila, ale jaka wyjątkowa"


Kiedy się obudziłam postanowiłam poszukać Arrowa. Walczyłam z myślami, ale w końcu wygrała ta miłosna która dyktowała żebym mu to powiedziała. Pogalopowałam nad to jezioro które nosiło wspomnienie zapoznania się z moim ukochanym. O dziwo go tam znalazłam.
-Cześć - Przywitał się ze mną.
- Arrow, bo ja coś czuje do Ciebie. To uczucie to jest miłość. - Zwierzyłam się mu.
- Wiesz, ja dość długo to odwlekałem z prawdą, ale ja też Cię kocham.
- Dwa zakochane w sobie konie nareszcie się spotkały- podeszliśmy do siebie i nasze usta wreszcie się spotkały. Pocałunek trwał dość długo tylko po to, by następny mógł się rozpocząć.
- Erina nigdy nie zagłębiałem w myśl, ale chciałbym Cię spytać, czy chciałabyś mieć źrebaki ze mną?-zapytał niepewny mojej odpowiedzi.
- Z tobą tak w końcu jesteśmy dorośli. - Odpowiedziałam. - To zaczynamy? - zapytał.
- Tak jasne- powiedziałam podekscytowana, lecz w duchu nie byłam pewna czy się zgodzić. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, ale w końcu taka okazja nie zdarza się często. Byłam trochę zmieszana tą sytuacją. Kiedy już byliśmy w tych pozach, zaczęliśmy stosunek.
- Jak myślisz, będziemy dobrymi rodzicami? - zapytałam po chwili. - Nie masz się czego bać, na razie skup się na tej cudownej chwili.
- Ulotna chwila, ale jaka wyjątkowa.
<Arrow?>
Słodko wiedzieć, że nie tylko ja lubię gwał... ekhem no dobra- to...tylko zwyczajny... prawie zwyczajny seks, Lisku.

25.05.2019

Od Eriny - Quest 10 z grupy II

Wolnym stępem podążałam stepami przecudownej Mongolii. Bardzo lubiłam takie spacery. Nagle zauważyłam, że obok mnie przebiegło coś małego i szarego. Nagle przed sobą ujrzałam małego królika, lecz to nie był byle jaki królik tylko Wielkanocny zwiastun tych właśnie pięknych świąt.
- Pomożesz mi? - Zapytał
- Tak, a w czym miałabym Ci pomóc - Zapytałam schylając głowę do jego wysokośći.
- Mam pewien problem, otóż kiedy rozdawałem prezenty to trochę się pomyliłem która paczka do którego konia ma trafić - Powiedział ze smutkiem króliczek.
- Jasne pomogę Ci, a tak w ogóle jestem Erina.
- A ja Charlie. - Przedstawił mi się króliczek.
- To poszukajmy jakijś koni z klanu. - Zasugerowałam po chwili.
Zajączek kiwnął swoją małą główką zgadzając się z moimi słowami.
Dalej podążyłam wolnym kłusem, żeby zajączek mógł mnie dogonić.
Nagle spostrzegłam Vayolę czyli mamę Arrowa którego kocham całym sercem.
- Czy z prezentem dla tej klaczy też się pomyliłeś?
- Tak raczej tak.
- To podmieniamy prezent i idziemy jak gdyby nigdy nic tak?
- Tak. To dobry plan działania. To jest prezent dla tej klaczy Yoli czy jak ona się nazywa
Szybko podmieniliśmy podarek. Na szczęśćie Vayola nie zdążyła się zorientować.
Potem zauważyłam brązowego ogiera z biała gwiazdą na czole. Nawet trochę przypominał tego pojebanego tajemniczego wielbiciela który uwierzył, że mogę jego pokochać. Rozmawiał z siostrą Arrowa Risą co było bardzo dziwne. Słyszałam tylko urywki kłótni. Ich podarunki leżały pod drzewem. Szybko podmieniłam im prezenty na te właśćiwe. Jeden z nich o dziwo był taki jaki powinien być.
- Nieźle się zmęczyłam. Możemy zrobić tu sobie krótki przystanek?
- Jasne, że tak - Odpowiedział.
Miejsce było wręcz idealne. Niedaleko był mały zbiornik wodny z którego postanowiłam się napić wody. Potem posiliłam się trawą i byłam już gotowa do dalszej drogi. Podążyliśmy dalej na północ. Kawałek drogi stąd stał dobrze zbudowany gniadosz. Najprawdopodobniej władca całego Klanu Mroźnej Duszy. Zastanawiałam się czy na pewno to zrobić, bo w końcu mogłam zostać oskarżona o kradzież. W końcu jednak uległam i postanowiłam to zrobić.
Lekko niczym puch starałam się podmienić prezenty. Jednak jak byłam już w połowie roboty czujne oko władcy mnie dostrzegło.
- Zostajesz oskarżona o kradzież i to samemu władcy. Za to grozi Ci publiczne ośmieszenie i trzydniowa głodówka.
- Ale ja... ja... - Nie mogłam z siebie wydusić ani jednego słowa.
- Co ty?
Nagle przykicał do nas Charlie i powiedział w mojej obronie te słowa:
- Ona nic nie zrobiła. Po prostu pomagała mi, o ja.. ja przez przypadek niektórym koniom z tego klanu dałem nie te prezenty co trzeba i teraz Erina mi pomaga znowu wprowadzić ład w tym całym szale prezentowym.
- Dobrze możecie isć, ale będę mieć was na oku.
- Dziękuję władco. - Powiedziałam do Shiregt'a.
- Uratowałeś mi tyłek dzięki.
- Nie ma za co. Nie zrobiłem przecież niczego szczególnego. Po prostu stanąłem w twojej obronie. Chyba każdy zrobiłby to samo na moim miejscu.
- Nie każdy. - Odpowiedziałam kategorycznie.
- A właśnie tu jest prezent dla Ciebie. Małoby brakowało gdybym całkowicie o nim zapomniał. - Powiedział wręczając mi podarek.
- Dziękuję. - Nawet go nie otwierałam. Wolałam pociągnąć dłużej ciekawosć, aż w końcu odpuszczę.
Reszte drogi przemilczeliśmy.
Następnie zauważyłam Siraane.
- A właśnie tej małej klaczce zapomniałem dać prezent.
- To pospiesz się.
Zajączek dał jej prezent i ruszylismy dalej. Odwiedziliśmy jeszcze kilka koni i jeszcze inne, bo zajączek był u szczytòw roztargnienia i nie tylko pomylił się w tym klanie. Kiedy już wszystko było tak jak ma być wróciliśmy do klanu. Zajączek mi bardzo podziękował i wręczył jeszcze jeden prezent. Podziękowałsm mu i poszłam spać, ponieważ było, już strasznie późno.

20.05.2019

Od Eriny do Arrowa „Nieunikniona przyszłość''


- Było trzeba tak od razu, ale przestańmy się już kłócić, bo to już nie jest wcale śmieszne. Chyba nie uznasz, że kłócenie jest rzeczą tak niezmierzonej zajebistości, że już nigdy nie będziemy rozmawiać normalnie tylko nasze kłócenie się utworzy jedną ciągłość życia?
- Jasne, że nie — odpowiedział.
- Arrow... -chciałam mu wyznać co do niego czuję, ale jakimś dziwnym cudem się od tego powstrzymałam.
- Co? - zapytał.
- Nic. Już nic. - próbowałam ukryć uczucia. Jeśli powiedziałabym mu, że go kocham, to nie mam stu procentowej pewnośći, że on mnie też.
- Słyszysz to rżenie jakby małego źrebaczka? - na szczęście to wyrwało mnie z rozmyśleń.
- Tak słyszę - odpowiedział ogier.
Nagle przed nami stanął mały konik, a dokładniej mała klaczka.
- Jesteście medykami? - zapytała.
- Tak. Co prawda pierwszego stopnia, ale nie da się zaprzeczyć, że jesteśmy, a dlaczego pytasz? - zadaliśmy jej pytanie z nieukrywanym zdziwieniem. Zwykle nie widuje się, żeby jakiś źrebaczek pytał nas o rangę.
- Moja mama Specter zraniła się o kamień. Pomożecie jej? - nie znałam tej klaczki, jak w sumie większości koni z klanu, lecz wiedziałam, że zawód zobowiązuje.
- Ona, jest niedaleko. Dokładniej tam. - wskazała małym kopytkiem klaczka.
Popędziliśmy w tamtą stronę.
- Właściwie jak Ci na imię?
- Nazywam się Sirrane. A wy?
- Ja Erina.
- A ja Arrow. - Przedstawiliśmy się jej.
W końcu dotarliśmy na miejsce.
Klacz o imieniu Specter, o której opowiedziała nam Sirrane stała ze zranioną nogą.
- Dziękuję za pomoc - powiedziała do klaczki jej matka.
- Pomożecie jej? -zapytało źrebię ponownie.
Rana nie była poważna, ale trzeba było ją opatrzyć. W mojej branży mogą być poważniejsze — pomyślałam. Możliwe, że będę awansować i możliwe, że zostanę psychologiem, a może nawet dowódcą medyków i będę się zmagać z pomocą koniom w stanie depresji. - Nie wiem, czy bym chciała — pomyślałam. W końcu to nieunikniona przyszłość
Medyk to w końcu poważny zawód, lecz trzeba było się skupić na tym, co tu i teraz.
- Arrow pomożesz mi zrobić opatrunek? Trzeba wsiąść potrzebne rzeczy.
- Jasne.
Kiedy wszystko było przygotowane, zaczęliśmy opatrywać ranę.
- Nasza pierwsza misja ratunkowa. - westchnęłam.
- Pewnie nie ostatnia. - powiedział ogier.
<Arrow? Sorki, że musiałaś tyle czekać>

4.05.2019

Od Eriny misja #13 „A ja ciebie nie”

Obudziłam się wczesnym rankiem. Arrow raczej spał, więc nie było sensu go szukać. Pogalopowałam w takim razie na przejażdżkę po lesie, w którym spotkało nas wiele przygód. Od wilków po ludzi. Po chwili zauważyłam, że na jednej z gałęzi drzewa, obok którego właśnie przechodziłam był przyczepiony mały liścik zaadresowany do mnie.
- Ciekawe co to może być? - pomyślałam.
Powoli otworzyłam go. W środku była karteczka, na której pisało:
,,
Droga Erino jesteś dla mnie całym życiem"
Po przeczytaniu wstępu nie było mi do śmiechu, widocznie ktoś się we mnie zakochał, a przecież ja kochałam Arrowa.
- Zakochałam się — powiedziałam sama do siebie z niedowierzaniem.
Tego typka nawet nie znam, lecz po krótkim zastanowieniu czytanie listu nie było rzeczą złą czytanie listu nawet takiego, jak ten, więc czytałam dalej:
,,
Jesteś dla mnie, jak strumień, gdy bardzo doskwiera mi pragnienie. Uważam, że ten głupi Arrow nie jest cię godny"
Jak ten fragment przewertowałam oczyma, byłam na niego tak wkurzona, że zamierzałam, jak najszybciej się z nim spotkać i nakopać mu do tyłka, a nawet go zabić, choć ta druga opcja była bardzo brutalna i opłacona strasznymi wyrzutami sumienia.
,, Kocham Cię całym sercem. Nie wyobrażam sobie dnia bez Ciebie kochanie moje ty klaczo nad klaczami''
- O boże. Co on sobie wyobraża. Ten głupi, nienormalny ogier. Ja kocham Arrowa nie jego.
,, Codziennie dajesz mi siłę do życia czasami trudnego, ale czasem pięknego na przykład, kiedy Cię widzę"
- To nie będę Ci się pokazywać na oczy.
,, Jesteś, jak przepiękny kwiat wyrastający na łące. Dla Ciebie mógłbym się zabić''
- Bardzo proszę, pożegnaj się z życiem, jeśli masz pisać coś takiego.
,, Nie mogę Cię opisać słowami''
- To lepiej nie opisuj, bo mam już tego totalnie dosyć.
~Twój kochający Cię wielbiciel~
- Widok jego złamanego serca byłby cudowny - pomyślałam.
Po tym liście uznałam, że wrócę do miejsca, w którym spałam i utnę sobie kolejną drzemkę. Tak zatem zrobiłam.
Obudziłam się około południa.
Wstałam i zauważyłam kwiatki z następnym kurde liścikiem miłosnym.
- No cóż, począć.
Otworzyłam go i znowu zaczęłam czytać:
,,
Dla ciebie mogę zrobić wszystko"
- Jeśli wszystko to nie wysyłaj mi już tych durnych listów, w których obrażasz Arrowa, którego chyba naprawdę zaczęłam kochać.
,,Chciałbym być ojcem źrebaków które będą dowodem naszej miłości"
- O Jezu ja jestem gotowa na źrebaki, ale z moim ukochanym, ale do jeszcze chyba dużo czasu na przygotowania do tego.
,, Chciałbym dać Ci wszystko"
- To daj mi spokój walnięty głupku.
,, Jesteś, jak jedyna gwiazda na czarnym, jak smoła niebie. Ty jesteś moim marzeniem"
- To pomarz sobie o czymś innym.
~Twój wymarzony wielbiciel~
- No z tym to, już przegiął totalnie. Aż byłam ciekawa, co napisze w następnym.
Widocznie nie musiałam długo czekać, bo po chwili moje piękne oczy ujrzały kolejny list.
- Nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać, ale ponownie zaczęłam czytać.
,, Twój płacz jest, jak deszcz, przed którym nie ma schronienia, jesteś dla mnie bogiem''
- Nie wiedziałam, jak mam to skomentować. To tego nie wymagało.
,, Chcę się z tobą spotkać- dziś wczesnym wieczorem przy jeziorze gdzie spotkałaś Arrowa. Tego głupka, który ma chorobę, która uniemożliwia mu bieganie.''
- Głupi Arrow? - Ja mu dam za swoje.
Z jednej strony chciałam się z nim spotkać, żeby przemówić mu do rozumu i jak wcześniej chciałam brutalnie zabić, lub nakopać do tyłka, ale z drugiej jednak strony nie chciałam tego robić i mieć go na sumieniu. W końcu ustąpiłam i postanowiłam pójść z nim na spotkanie. Kiedy już tam byłam zauważyłam przed sobą gniadego, dobrze zbudowanego ogiera z białą, jak śnieg gwiazdą na czole.
- Witaj kochanie.
- Jak śmiesz obrażać Arrowa i nazywać mnie kochanie? - Zapytałam gniewnie.
- Nie możesz tak mówić piękna klaczko o czarnych oczach połyskujących, jak gwiazdy na niebie. Ty moja piękna. Ty wspaniała. Kocham Cię najpiękniejszy kwiecie rosnący na przecudownej łące.
- A ja Ciebie nie — powiedziałam z oburzeniem.
- Nie? Chyba się mylisz. Ja wiem, że czujesz coś do mnie. A może chciałabyś zajść w ciążę ze mną, urodzić źrebaki i spełnić moje największe marzenie?
- A może.....
Powiedziałam, po czym odwróciłam się do niego tyłem i tylnymi nogami kopnęłam go, żeby wpadł do jeziora. Oczywiście chodziło mi o to, żeby się poobijał i ranił o kamienie, których było tam dużo.
- Nie z tobą. - Dokończyłam moją wcześniejszą wypowiedź.
- Było warto.
- Słodka zemsta — Pomyślałam.
- Dobrej kąpieli kochanie — powiedziałam do niego, śmiejąc się. A potem poszłam nareszcie spotkać się z Arrowem.

Zaliczone. Popracuj tylko trochę nad interpunkcją ;)

23.04.2019

Od Eriny do Arrowa „Ludzka rzecz”


-Jasne, a czemu by nie? - odpowiedziałam mu po chwili milczenia.
- Nie wiem. Na przykład nie chciałabyś się już kolegować ze mną.
- To my się kolegujemy?
- A co, nie? - zapytał mnie z wyraźnym lękiem w głosie.
- Myślałam, że się przyjaźnimy.
Wtedy Arrow zaczął się śmiać podobnie jak ja tylko, że w trochę późniejszym czasie.
- Jejku, ale upał- westchnęłam.
- Widzisz to?- zapytał mnie ogierek po chwili.
- Ale co?
- To — wskazał miejsce kopytem.
Nagle zauważyłam, że tam, gdzie pokazał mi mój przyjaciel (a nawet czułam do niego coś więcej niż tylko przyjaźń) leżało małe złote kółeczko z jakimś kryształkiem połyskującym w blasku promieni teraz wyjątkowo gorącego słońca.
- Co to może być?
- Nie wiem. Chodźmy się temu bliżej przyjrzeć — zaproponował mi.
- To ma zapach taki sam, jak ten który poczuliśmy, kiedy byliśmy razem na tamtej łące. Czyli to musi być ludzka rzecz.
- Chodźmy stąd, bo jeśli tu jest ludzka rzecz, to niedaleko mogą być te dwunożne istoty- powiedział do mnie Arrow.
- Możliwe. A jednak to nie jest takie bezpieczne miejsce albo my mamy takie szczęście.<Arrow? Znowu coś z weną nie tak :/ >

9.04.2019

Od Eriny do Arrowa „Co się dzieje?”


- Musimy wiać!-krzyknęłam do niego po chwili.
- Patrz! Co to może być? -zapytał, widząc nieznaną nam roślinkę o ciemnozielonych listkach i białych płatkach.
- Chodź! Oni zaraz tu będą.
- No dobrze- powiedział, lecz nie chciał opuścić okazji do poznania nowego gatunku, więc zerwał ją i przez resztę drogi ją niósł.
- Dokończysz opowiadać o tych ziołach leczniczych? -zapytał, chcąc się dowiedzieć więcej o medycynie.
- Mogę- odpowiedziałam.
Kiedy dokończyłam opowieść, nagle obok nas przebiegł wielki łoś, który przewrócił Arrowa, który w rezultacie upadł na mnie i w końcu oboje leżeliśmy na ziemi. Wtedy zaczęliśmy się śmiać. Kiedy już przestaliśmy, zapytałam:
- Ciekawe co go spłoszyło?
- Słyszysz to wycie?
- Tak i obawiam się, że to jest odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie- powiedziałam z lękiem-Uciekajmy!-krzyknęłam do Arrowa po chwili.
- Wcześniej ludzie teraz wilki. Co tu się dzieje?-odrzekłam po jakimś czasie biegu.
- Nie wiem, ale to na pewno nie należy do miłych wydarzeń- powiedział do mnie ogier.
- Może pójdziemy na tę łąkę, żeby dokończyć śniadanie?-zaproponowałam mu.
- Przez te wydarzenia całkowicie o tym zapomniałem- odpowiedział mi.
- A tak w ogóle jest późne popołudnie. Muszę wracać- powiedział Arrow.
- Za pół roku będziesz dorosły. Nie przejmuj się. Chociaż dokończ jeść- powiedziałam do niego.
- No dobrze.
<Arrow? Przepraszam. Brak weny.>
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika