Credo to jeden z ogierów który pragnął Eriny, jednak Arrow najbardziej się jej podobał. Było mu smutno, ale robił strasznie głupie rzeczy. To tylko dla tego, by Erina była jego. Klacz dalej nie zmieniała zdania. Szczerze mówiąc Credo mógłby nawet zabić Arrowa, dlatego go pilnuję od dłuższego czasu w ukryciu. Nikt o tym nie wiedział, doopóki nie stało się to.
***
Chodziłam po klanie szukając Credo. Nie wołałam go, by dalej zachować moją tajemnicę. Gdy go w końcu spotkałam śpiewał coś o miłości wprost do ukochanej głosem śpiewaka operowego. Klacz się krzywiła, zatykała uszy i próbowała uciec, ale on próbował za torować jej drogę. Wyglądało to jak w jakimś teledysku miłosnym! Erina mnie zauważyła. Popatrzyła na mnie z zazdrością. Ja zaczęłam się śmiać. Szczerze mówiąc to głośno się śmieję, więc Credo od razu mnie usłyszał.
-Chocolate! Och, witaj... - powiedział rumieniąc się. Erina powoli próbowała się oddalić ale śnieg jej na to nie pozwolił. Ogier odwrócił się w jej stronę.
- Poczekaj kochana - powiedział.
- NIE NAZYWAJ MNIE TAK I MNIE ZOSTAW! NIE ROZUMIESZ? Wolę Arrowa, pogódź się z tym! - krzyknęła wreszcie klacz. Ogier oddalił się powoli w inną stronę niż Erina, która kłusowała w stronę Arrowa oraz Skiresa, Nivero i Naris. Nie wiedziałam już w którą stronę iść. Postanowiłam pocieszyć Credo, jednak nie wiedziałam jak. W połowie strony skręciłam. Pomyślałam, że może lepiej najpierw ochłonie. Później do niego zajrzę. Poszłam więc w stronę Eriny. Chciałam żeby przeprosiła tego nieudanego Romeo. To była nieprzyjemna akcja.
<Erina? Wesołych Świąt :3>
→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chocolate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chocolate. Pokaż wszystkie posty
11.06.2019
Od Chocolate do Shiregt'a ,,Początki"
Szłam niespokojnie za ogierem. Prowadził mnie do klanu, do którego sam należał. Podobno się tam urodził, a jak żyje, to oznacza, że nie jest tam tak źle jak w mojej przeszłości.
- Jesteśmy już blisko. - powiedział nagle Zee. Wzięłam głęboki oddech. Nagle zauważyłam dużą grupkę koni. Jak się domyśliłam, to był właśnie ten klan. Podszedł do mnie jakiś koń. Zee szepnął, że to władca.
- Jak się cieszę, że to przeżyłeś. - powiedział ogier do Zee. Na mnie nie zwrócił nawet uwagi. Może to dlatego, że schowałam się za krzakami? Lubiłam być w centrum uwagi, ale jeżeli chodzi o władcę? W tamtym klanie miałam bardzo złego władcę. Opowiem to jednak innym razem. Wysunęłam się z krzaków.
- W-w-wasza wy... wysokość... - wyszłam z krzaków i powiedziałam kłaniając się.
- Widzę, że mamy gościa! Jak się nazywasz? - spytał sympatycznie ogier.
- Chocolate. - wyszeptałam. Ogier uśmiechnął się.
- Shiregt z dynastii Altbachów. - powiedział miłym głosem.
- M-miło mi. - powiedziałam dalej, niepewna, czy to na pewno miły towarzysz.
- Choć, oprowadzę cię! - wtrącił Zee. Zgodziłam się. Nawet podobało mi się to miejsce. Później Shiregt oprowadził mnie po klanie opowiadając różne rzeczy, na przykład jak nazywają się poszczególne konie. Wtedy jeszcze bardziej spodobało mi się te miejsce.
- Mam pytanie... Jak chcesz pracować? - zapytał nagle Shiregt.
<Shiregt?>
- Jesteśmy już blisko. - powiedział nagle Zee. Wzięłam głęboki oddech. Nagle zauważyłam dużą grupkę koni. Jak się domyśliłam, to był właśnie ten klan. Podszedł do mnie jakiś koń. Zee szepnął, że to władca.
- Jak się cieszę, że to przeżyłeś. - powiedział ogier do Zee. Na mnie nie zwrócił nawet uwagi. Może to dlatego, że schowałam się za krzakami? Lubiłam być w centrum uwagi, ale jeżeli chodzi o władcę? W tamtym klanie miałam bardzo złego władcę. Opowiem to jednak innym razem. Wysunęłam się z krzaków.
- W-w-wasza wy... wysokość... - wyszłam z krzaków i powiedziałam kłaniając się.
- Widzę, że mamy gościa! Jak się nazywasz? - spytał sympatycznie ogier.
- Chocolate. - wyszeptałam. Ogier uśmiechnął się.
- Shiregt z dynastii Altbachów. - powiedział miłym głosem.
- M-miło mi. - powiedziałam dalej, niepewna, czy to na pewno miły towarzysz.
- Choć, oprowadzę cię! - wtrącił Zee. Zgodziłam się. Nawet podobało mi się to miejsce. Później Shiregt oprowadził mnie po klanie opowiadając różne rzeczy, na przykład jak nazywają się poszczególne konie. Wtedy jeszcze bardziej spodobało mi się te miejsce.
- Mam pytanie... Jak chcesz pracować? - zapytał nagle Shiregt.
<Shiregt?>
9.06.2019
Nowa medyczka I stopnia - Chocolate!
Źródło: Zdjęcie główne
Motto: ,,Kiedy mocno się w coś wierzy, w końcu się to udaje"
Imię: Chocolate
Tytuł: -
Płeć: Klacz
Ranga/i: Medyczka I stopnia
Głos: Britney Spears
Relacje:
Choco - Mama klaczy. Miła i skromna. Bardzo kochała swoją córkę.
Cessar - Ojciec klaczy. Traktował ją jak ścierkę do podłogi. Rodzeństwo Chocolate było traktowane odwrotnie-jak władcy całego świata.
Clamp - Brat Chocolate. Jedyny miły dla niej członek rodzeństwa. Niestety szybko zginął podczas ataku wilków [*].
Crist - Siostra Chocolate. Wredna i zarozumiała.
Colgate - Najstarsza siostra z całego rodzeństwa. Jednak była gorsza od reszty. Słała na Chocolate różne drapieżniki.
Osobowość: Bardzo miła klacz. Niczego nie jest pewna. Musi się pytać o to samo parę razy. Jeżeli chodzi o nowe towarzystwo to dobrze na nie reaguje. Nie lubi jednak być w centrum uwagi. Łatwo ją zrozumieć; opowiada logicznie.
Orientacja: Heteroseksualizm
Aparycja:
- Rasa: Andaluzyjski zmieszany z inną rasą
- Wygląd: Ciemno-kasztanowata klacz z gwiazdką. Czarna grzywa z białymi końcówkami. Ma także podpalany pysk i kopyta. Jej plecy są trochę jaśniejsze od koloru maści.
- Znaki charakterystyczne: Podrapana i pobita - to oznaki trudnego przetrwania z rodziną (nie licząc matki, matka była dobra :3)
- Wzrost: Ok. 157 cm
Historia: Urodziła się w Klanie. Nie tym, a innym. Miała dwie siostry i jednego brata, oraz rodziców oczywiście. Nikt prócz brata i matki jej nie lubił. Może to przez jej wygląd? Wszyscy byli inni niż ona. To mogło być możliwe. Pewnego dnia na ich klan napadły wilki. Cała rodzina zdążyła wejść do jaskini, oprócz brata. On ostatnio złamał sobie nogę. Tylko Chocolate o nim pamiętała. Wiedziała, że nie da rady. Krzyczała do rodziny żeby mu pomogli. Jednak nikt jej nie słuchał. Próbowała wyjść z jaskini i mu pomóc, ale mama powiedziała nagle, że już za późno. Chocolate się popłakała. Mijały dni, przez które musiała przechodzić. Najstarsza siostra zaczęła mieć obsesję na punkcie dokuczania, aż w końcu stała się potworem. Zaczęła słać na nią różne drapieżniki. Po każdym starciu z nimi Chocolate była coraz słabsza. W końcu jej siostra zwariowała, i posłała na nią człowieka. On złapał ją. Chocolate posłusznie poszła. Siostra zaczęła płakać.
- JA TAK NIE CHCIAŁAM! - krzyczała. Było jednak za późno. Chocolate została zaprowadzona do Dund - Us, gdzie później właściciel wprowadził ją do boksu. Właściciel widział w jakim jest stanie. Robiła dla niego wszystko! Pewnego dnia drzwi od boksu Chocolate się wyłamały. Chocolate jednak stała jak wryta w ziemię. Kiedy właściciel wszedł do stajni i zobaczył wyłamane drzwi oraz stojącą Chocolate, ufał jej bardziej. I tak mijały dni, tygodnie, miesiące i lata. Aż w końcu właściciel zaczął łapać inne konie, żeby Chocolate miała towarzystwo, kiedy jej właściciel będzie zajęty. Ona jednak pomagała im uciekać, o czym właściciel nie wiedział. Tylko się dziwił, jak to się mogło stać. Pewnego dnia złapał białego ogiera o imieniu Zee. Ten przekonał Chocolate do ucieczki i dołączenia do klanu. Chocolate zgodziła się...
Inne: -
Kontakt: świat opowiadań (HW) DiamentowaSofa (BSP)
Subskrybuj:
Posty (Atom)