Takimi oto pięknymi słowami żegna się z nami jako samodzielna postać jeden z młodszych członków klanu, Takhal, decyzją właściciela. Majątek przepada ze względu na brak krewnych, a on sam trafia do NPC. My również mamy nadzieję, że tak łatwo się ciebie nie pozbędziemy, mimo że szkoła zbiera swoje żniwo :)
14.09.2019
Przemiana Takhala
Takimi oto pięknymi słowami żegna się z nami jako samodzielna postać jeden z młodszych członków klanu, Takhal, decyzją właściciela. Majątek przepada ze względu na brak krewnych, a on sam trafia do NPC. My również mamy nadzieję, że tak łatwo się ciebie nie pozbędziemy, mimo że szkoła zbiera swoje żniwo :)
7.07.2019
Od Takhala ,,Dziwne rzeczy mają swoje źródło"
- Takhal! - nagle usłyszałem znajomy mi głos dochodzący z z tyłu. Nie była to jednak Rose, a Naero.
- O, hej... Co robisz? - zapytałem nieśmiało tak jak to miałem w moim zwyczaju pytać.
- Szukałam czegoś smacznego do jedzenia, ale nic nie znalazłam... - odpowiedziała z widocznym nie zadowoleniem klaczka.
- Cóż, mamy zimę, więc to zrozumiałe... Muszę już iść, pa - zakończyłem rozmowę z Naero, po czym odeszłem parę kroków dalej od stada. Schyliłem mój łeb do ziemi i skubnąłem jeden z niewielu gębków trawy. Czas płynął spokojnie, aż do pory, gdy nie zaczął padać deszcz. W tamtej właśnie chwili dostrzegłem Rose kłusując w moją stronę. Za nią podążał stępem Halt. Spodziewałem się, że gdy moja mama do mnie dojdzie to, że się odezwie, jednak ona tylko się lekko uśmiechnęła. Już nie mówiąc o Halcie, który nawet na mnie nie spojrzał. Zdziwiło mnie to zachowanie, ale szybko o tym zapomniałem. Po paru chwilach poczułem ciepły oddech nad moją szują, więc ją uniosłem. Ujrzałem jakiegoś konia, który najwidoczniej czegoś potrzebował.
<Ktoś?>
15.04.2019
Od Takhala do Naero „Zaczynając na mleku, a na niej kończąc"
- Taki! - wtedy usłyszałem głos mojej matki, wołający mnie moim pieszczotliwym skrótem wymyślonym przez Rose.
- Muszę już iść, pa - pożegnałem się z moją nową znajomą i powędrowałem w stronę źródła głosu, który przed chwilą mnie wołał.
- Wiesz, że nie możesz bawić się z innymi źrebakami bez mojej zgody? - zaczęła Rose, gdy już przy niej byłem.
- Ale, oni nic mi nie zrobiliby! - oznajmiłem z niezadowoloną miną.
- Ale, ktoś inny mógłby ci coś zrobić! Zostań przy tym drzewie - zakończyła rozmowę wskazując na dąb rosnący kilka kroków od nas. Położyłem się koło drzewa i zacząłem tarzać się w ziemi. Cały czas myślałem o Naero. Była bardzo miła i nawet ją polubiłem.
* kolejny dzień *
Moja mama musiała pójść pomóc dla jakiegoś innego konia, więc zostawiła mnie dla Specter do opieki. Jako, iż Rose nie miała mleka, a Specter miała, piłem mleko od niej. Bardzo lubiłem takie sytuacje ze względu, że mogłem się najeść i pobawić z Naero lub jej rodzeństwem. Właśnie kończyłem mój posiłek, gdy zauważyłem, że w moją stronę kroczy klaczka, którą już wcześniej miałem okazję poznać. Mowa tu o Naero, którą można było poznać po umaszczeniu i niezdarnym chodzie.
- Hej! Pobawimy się w skojarzenia? - spytałem się, kończąc picie mleka.
- Pewnie, ty zaczynasz - uśmiechnęła się, powstrzymując swoje przednie nogi przed upadkiem.
- Mleko!
- Jedzenie!
- Mama!
- Rodzina!
- Rodzeństwo!
- Kłótnie!
- Ból!
- Walka!
- Śmierć!
- Życie!
- Źrebak!
- Ja! - na tym zabawa się skończyła. Muszę przyznać, że to były dosyć nietypowe skojarzenia. Czułem, że w moim gardle jest sucho, więc napiłem się mleka.
- Tak w ogóle, to czemu pijesz mleko od Specter, a nie od Rose? - spytała Nearo, stawającą do kolejki po mleko.
- Bo Rose go nie ma. - uśmiechnąłem się do klaczki.
<Nearo? Wena się kończy ;-;>
10.04.2019
Nowy nastolatek - Takhal!
Źródło: Zdjęcie główne
Imię: Takhal. Miano dla niektórych już znane, dla niektórych jeszcze nie.
Tytuł: -
Płeć: Ogier, rzecz jasna.
Relacje:
• Rose - Zacznijmy od klaczy, która obecnie ma największy wpływ na życie Takhala. Dla niego Rose jest przybraną, ale ukochaną matką. To właśnie u niej zawsze znajdzie pocieszenie.
• Tenebris [*] - Matka pozbawiona matczynej miłości. Pragnęła wycisnąć z jeszcze małego Takhala całą źrebięcą radość i wychować ogiera na bezlitosnego wojownika. Teraz Takhal stara się o niej zapomnieć, ale im bardziej się stara tym bardziej mu to nie wychodzi.
• Arbitrantes [*] - Ogier ten był biologicznym ojcem Takhala. Jak narazie Takhal wie o nim jedynie to, że umarł.
• Halt - Jest on w pewien sposób przybranym ojcem Takhala. Rzadko kiedy z nim rozmawia, ale czasami zdarza się, że się spotkają.
Osobowość: „Introwertyk", te słowo go chyba najlepiej opisuje. Dosyć zmienił się ten nasz Takhal z charakteru. Nadal jest miłym źrebaczkiem, który nikogo o nic nie obgaduje, a przynajmniej stara się taki być. Teraz jest bardziej nieśmiały i wrażliwy. Zdecydowanie jest typem samotnika. Nie przepada za dużym towarzystwem, a w sumie to wcale go nie lubi. Jeśli już zdarzy mu się z kimś porozmawiać to bardzo się stresuje i jak najszybciej chce skończyć tą dyskusje. Mimo to i tak jest zawsze uprzejmy i życzliwy, a to dlatego, że nie jest na tyle odważny, żeby komuś odmówić. Pomimo tej całej nieśmiałości, jednak potrafiłby stanąć w czyjejś obronie.
Orientacja: Takhal to ogier heteroseksualny i nie potrafiłby być innej orientacji niż ta, jednak toleruje osobniki o innych poglądach.
Aparycja:
- Rasa: Sam nie jest w stanie określić swojej rasy, więc uważa się za mieszańca. I tak jest, a dokładnie Takhal jest mieszańcem Mustanga i Pinto.
- Wygląd: Pod warstwami suchego błota i kurzu skrywa się śliczny koń o lekkiej budowie z siwiejącą, gniadą maścią. Długie, chude kończyny podtrzymują resztę ciała. Jego uroczy pyszczek zdobią dwojga ciemnych oczu i różowa chrapka. Dość krótka, czarna grzywa zwisa z szyi. Ogon jest bardziej biały niż czarny. Szkoda tylko, że tego wszystkiego prawie nie widać przez warstwy błota i kurzu, które zwykle okrywają Takhala. Warto też wspomnieć o tym, jaki to nasz Takhal jest chudy.
- Wzrost: 130 cm w kłębie. Mało, ale jeszcze urośnie.
- Waga: 312 kg
Umiejętności: Rose nauczyła go rozpoznawania i wykorzystywania różnych ziółek. Takhal dobrze walczy i posługuje się językiem łacińskim. Cechuje go też znakomita orientacja w terenie.
Historia: Takhal urodził się w Klanie Mroźnej Duszy, w którym żyje do dziś. Na początku wychowywała go klacz imieniem Tenebris. Takhal nie był planowanym źrebakiem, jego matka została zgwałcona na pewnej misji. Kilka miesięcy po narodzinach Takhala, Tenebris została wygnana z klanu przez pewien incydent, jednak mały ogierek został w klanie. Po pewnym czasie zaadoptowała go Rose. Nowa mamusia pokochała malca, a on pokochał ją.
KONTAKT: Poprzedni właściciel: julka20502 Obecny: natalia k.
12.03.2018
Od Takhala "Lekcja pierwsza"
O kurcze! Jaki ten świat był wielki! Można było się ruszać, skakać i robić czego dusza zapragnie! No... W miarę możliwości... Na razie jedyną moją próbą rozruszania się była próba stania zakończona upadkiem, który całe szczęście nie był zbyt bolesny. Już kilka chwil po narodzinach wyciągnąłem przed siebie nogi i zdecydowałem się podnieść. Byłem głodny, bo jak może nie burczeć w brzuchu od takich wrażeń? Moje długachne nogi wcale nie pomagały w utrzymaniu się w pozycji stojącej, więc od razu się przewróciłem. Dodatkowo nie ułatwiała mi tego również mama. Co rusz czułem jej szturchnięcia, przez które przez cały czas lądowałem na ziemi. Kiedy w końcu, po wielu ciężkich próbach, udało mi się w miarę stabilnie utrzymać się na moich patykowatych kończynach, zacząłem poszukiwać miejsca, z którego mógłbym się napić mleka, które kusiło mnie słodkim zapachem. Niestety również tu mama nie ułatwiła mi zadania, kręcąc się w kółko, a ostatecznie odgalopowując w inne miejsce, do którego dojdę chyba za kilka dekad.
***
Kiedy nareszcie udało mi się napić trochę mleka zostałem niedbale pchnięty przez mamę w stronę innych źrebaków. Podobno zaraz miały odbyć się moje pierwsze lekcje. Stały tam już trzy źrebaki. Zacząłem się im przyglądać. Najpierw spojrzałem na źrebaka, który wydawał mi się najstarszy. Była to niższa ode mnie klacz, której sierść była w kolorze brązu. Od jasnego po ciemny. Kolejna była całkowicie biała, a ostatnia oprócz tego koloru posiadała jeszcze niewielkie, symetrycznie rozmieszczone, czarne plamy. Podszedłem do grupy.
<Vayola? Khairtai?>
10.03.2018
Nowe źrebię - Takhal!

Imię: Najpierw dziewiętnasta litera w angielskim alfabecie. T. Tommorow? Tom? Nie. Idziemy dalej. Tym razem odwrócone V z kreseczką. A. Taylor? Tavi? To jeszcze nie to. Tym razem matematycznie. Kolejna literka posiada trzy kąty ostre i w tym zdaniu pojawiła się trzy razy. K. Takir? Take? Nie, to brzmi beznadziejnie. Następnie dwa I połączone kreską. H. Takhi? Takhari? Blisko ale wciąż nie to. Po raz kolejny odwrócone V z kreseczką. A. Takhanu? A może po prostu Takha? Nie do końca. Jeszcze jedna literka. Nie będę się już bawiła w zagadki. L. Stoi przed wami Takhal. Jak widać matka źrebaka odziedziczyła po swoim ojcu nadawanie dzieciom psychodelicznych imion, bo po mongolsku imię to oznacza zarazę.
Płeć: Przyznaję. Imię "Takhal" można by nadać równiedobrze klaczy jak i ogierowi. Tu pomyłka mogła się zdarzyć. Jednakże wcześnie używane przeze mnie słownictwo jak "go" czy "nasz" mówi samo za siebie. Wszystko odnosi się do słowa "on". Słowo "on" do rodzaju męskiego. Rodzaj męski do płci męskiej. Płeć męska do ogiera.
Rodzina: Rodzicielką pozbawioną rodzicielskiej miłości jest Tenebris. Klacz cały czas stara się wyssać z ogiera dziecięcą radość, zrobić z niego bezwzględnego wojownika. Nie lepszym ojcem jest Arbitrantes. Takhal wie jedynie, że umarł, bo matka denerwuje się na wzmiankę o nim i nie chce zdradzać szczegółów. Przybranego dziadkiem źrebaka jest Bush Brave. Trochę mniej psychiczny i bardziej nadający się na ojca niż Tenebris na matkę. Stara się nawiązać z nim dobry kontakt, ale średnio mu się to udaje. Biologiczną babcią Takhala jest Lux. Zmarła gdy jego matka była tylko trochę starsza od niego, więc nie zdążył jej poznać. W opowieściach jej wręcz idealny charakter, stawiany był jako zły przykład dla źrebaka. Totalną jej odwrotnością był biologiczny dziadek Mortem. Zawsze stawiany w pozytywnym świetle, narzucony przez matkę wzór.
Osobowość: Takhal jest inny. Różni się od swojej rodziny. Podobno wrodził się w babcię. Mamie strasznie się to nie podoba. Stara zepchnąć się go z dobrej ścieżki i wprowadzić na złą. Jednak im więcej sił w to wkłada, tym źrebak stawia większy opór. Jest wcieleniem dobra. Radość cały czas gości w jego oczach. Nie przejmuje się porażkami. Według niego zawsze istnieje druga szansa. A potem trzecia, czwarta i kolejne. Zachowuje się miło i uprzejmie w stosunku do innych. Nie boi się obcych. Chętnie wdaje się z nimi w rozmowy. Tak samo jest ze znanymi mu końmi. Podobno jest wielką gadułą. Pysk mu się nie zamyka, jednakże nigdy nie powie na kogoś złego słowa. Nie plotkuje i nie obmawia, ale za to rzuca komplementy na prawo i lewo. Cechuje go towarzyskość. W samotności czuje się nie dobrze. Nie lubi patrzeć na cierpienie innych, a tym bardziej go zadawać. Jest okazem pomocności. Kiedy potrzeba, zawsze wyciągnie pomocną dłoń. Jest też uczynny i z chęcią wyręcza innych, gdy go o to poproszą. Chodzące złoto. Nic dodać, nic ująć.
Aparycja:
- Rasa: Jako że jego ojciec był czystokrwistym mustangiem, a jego mama pinto z domieszką tej rasy, można uznać, że ma pół na pół obu tych ras. Streszczając. Mieszanka mustanga i pinto.
- Umaszczenie: Takhal jest jasno brązowy z ciemną grzywą i ogonkiem. Jest to maść, którą noszą za źrebięcia siwe konie, więc wszystko wskazuje na to, że koń będzie posiadał maść ojca. Ma też białą odmianę na pysku.
