Podszedłem nieśmiało do tych koni. Zauważyłem pewną klacz.
-Witaj, nazywam się Anamy i szukam stada, ponieważ moje...- zacząłem mówić z przejęciem, kiedy nagle klacz mi przerwała.
-Czy to możliwe, że to ty?- spytała.
-Nie rozumiem.- odpowiedziałem jej. Jednak mi też coś przypominała.
-Miałeś dwie siostry? Jeżeli tak, to jesteś moim bratem.- powiedziała, uśmiechając się.
-Tak, miałem dwie siostry. Jedna to Angel, a druga to Emner.- powiedziałem.
-Witaj, Anamy. Jestem Angel, twoja siostra!- krzyknęła klacz, uśmiechając się bardziej.
- Jak się cieszę!- powiedziałem do niej i także się uśmiechnąłem. Później Angel zaprowadziła mnie do władcy stada, a ten władca mnie przyjął. Nazywał się Shiregt. Siostra oprowadziła mnie po terenie stada, po czym wróciliśmy do Shiregt'a. On przedstawiał członków oraz mówił, jak pracują.
- Powinieneś wiedzieć, że ten gniadosz to nasz dawny władca i założyciel klanu, Khonkh, obok jego małżonka Yatgaar, także już starsza. Na marginesie, moi rodzice. Tam widzisz Mivanę. Nasza weteranka i arystokratka. Ale, bardziej pewnie zainteresuje cię fakt, że tak się szczęśliwie składa, mamy teraz sporo koni w twoim wieku w klanie. Na przykład tamta trójka. Ich rodzicielką jest Vayola. - mówił władca klanu. Dalej opowiadał, a ja go słuchałem uważnie. - Z czasem może nie będziesz umiał wyrecytować wszystkich imion, ale nie będziesz miał problemu z odróżnieniem obcego i znajomego członka. - powiedział Shiregt.
-Ja dokończę! - powiedziała moja siostra, która właśnie do nas podeszła.
- Nie, nie, poradzimy sobie. - powiedział władca z uśmiechem.
<Shiregt?>