Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amigo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amigo. Pokaż wszystkie posty

22.07.2017

Żegnamy Amigo!

Amigo odchodzi z powodu takowej decyzji właściciela. Mamy nadzieję, że kiedyś zdecyduje się wrócić w nasze progi!
 Amigo|7 lat|Ogier|Zwiadowca|Brak|4167asia

23.06.2017

Od Amigo do Shere Khana (S) - ,,Pomysł''

Zaczęliśmy szukać innych śladów wokół jeziora już będąc mocno zaniepokojonymi. Ja nie ukrywałem podenerwowania. Monte i Hana zresztą także nie. Shere jako jedyny zachowywał zimną krew jednak wszyscy wiedzieliśmy, że to maska i też się denerwuje.
 Mijały minuty ale my nadal nie mogliśmy znaleźć żadnego znaku na to, że Iris żyje. Co prawda mogliśmy niby przejść przez jezioro i sprawdzić czy po drugiej stronie są jej ślady ale jezioro było zbyt duże. Westchnąłem i spojrzałem w górę. Przelatywał tędy ptak i usiadł na drzewie nieopodal. Nagle wpadłem na pomysł.
- Shere! Wpadłem na coś! - wszyscy do mnie podbiegli - Może jakoś poprosimy tego ptaka by poleciał na drugą stronę jeziora i sprawdził czy są tam ślady Iris?

<Shere? Prawdopodobnie będziesz musiała długo czekać na kolejny odpis (min 10 dni) bo jadę na wakacje ;)>

21.06.2017

Od Amigo do Shere Khana (S) - ,,Przyjaciel''

Milczałem idąc powoli obok Shere'a i wzbijając kopytami kurz. Zniżyłem łeb zastanawiając się co odpowiedzieć.
- Dziękuje - powiedziałem po chwili bo tylko to mi przychodziło na myśl.
- Proszę - uśmiechnął się tylko chyba też nie wiedzieć co odpowiedzieć. Byłem wdzięczny ogierowi. Zawsze mi pomagał (a ja starałem się pomagać jemu), mogłem mu wszystko zdradzić. Był po prostu moim najlepszym przyjacielem. Byłem  ciekawy czy on też tak sądził...Nawet chciałem się go o to spytać gdy nagle usłyszeliśmy jakiś krzyk...
- Shere! Mamy trop! Chodźcie tu! - natychmiast ożywiliśmy się i ruszyliśmy galopem w kierunku krzyków ciekawi co to niby za trop...

<Shere? Wybacz, że takie marne :/>

11.06.2017

Od Amigo do Shere Khana (S) - ,,Poszukiwania''

Zaczęliśmy powoli oddalać się od stada. Szliśmy powoli rozglądając się uważnie na boki i zastanawiając się gdzie poszła Iris...Najbardziej prawdopodobne było to, że poszła na zwiady (w końcu też była zwiadowcą) ale bez poinformowania Shere'a i pewnie oddaliła się zbyt daleko od stada.
 Chociaż ja obstawiałem bardziej fantastyczną opcję...Znalazła w oddali przystojnego ogiera, pobiegła w jego kierunku....zgubiła go i drogę powrotną...Tak wiem robię się złośliwy zwłaszcza w stosunku do niej.
  Minęło już trochę czasu ale ani Iris ani żadnych jej śladów lub wskazówek nie było w pobliżu. Zaczynało się już ściemniać, a Shere zaczął się niepokoić.
- Co teraz? - zapytałem zdenerwowany.

<Shere? Rozkręcimy....mam przynajmniej taką nadzieję xd>

8.06.2017

Od Amigo (S) - ,,Cokolwiek!''

Słońce świeciło na niebie co mnie dziś wkurzało a bo tak. Wstałem i zacząłem łazić po stadzie sam nie wiem gdzie. Łaziłem, łaziłem, nudziłem się. Potem zacząłem tańczyć Makarenę (xd), później pogadałem z Shere'm uciekłem przed powietrzem. I jakoś żyłem.  Ech życie jest takie piękne. Jednego dnia spokojnie jesz trawę, drugiego uciekasz przed czymś co nie istnieje bo ci się nudzi i masz źle poukładane w głowie (jeżeli w ogóle masz coś w głowie). Ech...witam w moim dzisiejszym świecie. Dzisiejszym bo zazwyczaj jestem w miarę normalny. Ta....dobra Amigo bo zaczynasz wariować. Gdzie tu iść....Połaziłem jeszcze po stadzie a potem poszedłem spać (co z tego, że było rano) i ten...no...KONIEC! ^-^

<Shere Khan? Mówiłam, ze to będzie chore xd>

4.05.2017

Od Amigo do Amora (S) - ,,Nareszcie razem''

Około godziny....za ten czas spotkam moje rodzeństwo. Matko jak ja ich dawno nie widziałem. Shireen była z nas najmłodsza. Amor najstarszy. Ja i brat byliśmy podobni do siebie jak dwie krople wody i gdy byłem mały łatwo nas było rozróżnić lecz gdy tylko podrosłem....cóż...nawet wzrost się wyrównał i tylko osoby które nas bardzo dobrze znali(to znaczy rodzina) potrafili nas rozpoznać. Za to Shireen. Kompletnie nas nie przypominała. Za to mamę bardzo. O tak...byliśmy taką ścisłą rodziną. Małym stadkiem... Włóczyłem się gdzieś po granicach terenu gdzie przebywało stado wraz z Shere Khanem. W końcu był moim...przyjacielem? Tak to chyba dobre określenie. Aż w końcu nadszedł ten czas...

<Amor? Też brakus wenus>

24.04.2017

Od Amigo (S) - ,,Powrót do przeszłości''

Stado odnalazłem niedaleko pustyni. Właściwie byłem pewien, że to tam dzisiaj będą przebywać. Ta moja paro miesięczna przerwa odbiła się na mnie brakiem nowych informacji. Shere Khan ucieszył się na mój widok. Opowiedział mi to i owo. A zwłaszcza informacje dotyczące nowego stada. Nie powiem były bardzo ciekawe. Jednakże nie miałem czasu teraz o nich z tym więcej gadać. Chciałem odpocząć, a potem odszukać dwóch nowych członków naszego stada bo jak się dowiedziałem ogier Amor i klacz Shireen podawali się ponoć za moje rodzeństwo. Pamiętałem jak przez mgłę ale tak....miałem brata i siostrę o tych imionach. Ich wyglądy opisywane przez członków naszego stada przypominały wygląd mój,rodziców...Jednakże pożar i burza....te dwa wydarzenia sprawiły, że oboje zaginęli...Poprosiłem Shere Khana by zaprowadził ich na umówione miejsce by tam na mnie czekali. Po godiznie gdy nadszedł nasz na spotkanie ruszyłem w tamto miejsce.

<Shireen albo Amor? Wybaczcie za tak słabe opowiadanie lecz to pierwsze na EF po tak długiej przerwie>

9.03.2017

Od Amigo do Shere Khana (S)

Powoli zbliżał się wieczór, a więc spotkanie Rady Starszych z Shere Khanem i ze mną. Nie powiem stresowałem się. Poza tym czułem, że Shere Khan jest zawiedziony - nie tyle co moim ,,sukcesem na misji - ale wynikami które z tej misji wyszły. Niestety nic innego nie udało mi się wykombinować, ani znaleźć. Szkoda, że ten samotny koń którego spotkałem nie potrafił sobie przypomnieć nazwy stada. Aż w końcu wieczór nadszedł i lekko zestresowany ruszyłem w tamto miejsce. Gdy przybyłem Shere Khan już był. Stałem dalej od niego i nawet nie zauważył mnie. Gdy Starsi przyszli ukazałem się i zaczęła się narada....

<Shere Khan?>

9.03.2017

Od Amigo do Nadiry (S)

Klacz zniżyła łeb i zabrała się do jedzenia trawy. Ja postanowiłem zrobić to samo. Klacz wydawała się z każdą chwilą coraz bardziej się ośmielać co było dla mnie dobrą wiadomością. Chciałem by poznała więcej osób w klanie, a nie stała z boku. Też nie lubiłem towarzystwa, ogólnego zgiełku itp. , a tym bardziej Iris. Ale jakieś towarzystwo trzeba było mieć. Wkrótce byliśmy najedzeni. Ja postanowiłem jeszcze się przejść, trochę pobiegać i ochłodzić. Wykonanie czynności idealnie zmieściło się w czasie i gdy wszystko zrobiłem z ,,mojej listy'' nastał wieczór czyli pora spania i odpoczynku. Jak zwykle stado wbiło się w litą gromadkę, a ja po kilku minutach odszedłem od nich parę kroczków. Nadira zrobiła to samo.

<Nadira? Wybacz, słabe :/>

6.03.2017

Od Amigo do Shere Khana (S)

- Nic się nie stało Shere Khan - spróbowałem się uśmiechnąć ale byłem zbyt zmęczony mimo dość długiego snu. Ogier kiwnął głową w skupieniu.
- W takim razie ja ci nie przeszkadzam. Pewnie chcesz odpocząć. Na poważnie porozmawiamy jutro - koń odszedł, a ja wdzięczny ułożyłem się pod drzewem i ledwo przymknąłem powieki, a zasnąłem. Kolejnego dnia obudziłem się jako jeden z ostatnich ale wczoraj dowiedziałem się od Raphaela, ze będziemy tu jeszcze jeden dzień więc mogłem spać do woli. Wstałem i poszedłem się napić, a potem poskubałem trochę trawy. Po godzinie podszedł do mnie Shere Khan. Pewnie chciał teraz dokładnie na ten temat pogadać.

<Shere Khan? Wybacz za taki badziew :/>

6.03.2017

Od Amigo do Tashy (S)

 -Dziękuje. To nawet miłe... - uśmiechnąłem się niepewnie. Klacz wydawała się być z tych którzy lubią gadać, być otoczeni przyjaciółmi. Skojarzyła mi się z Iris ale nie wydawała się uwodzić każdego napotkanego na drodze ogiera. Ale kto wie w końcu jest nowa. Trzeba ją dopiero lepiej poznać.
- Tak? To fajnie, super - Tasha uśmiechnęła się do mnie szeroko. Ja po chwili znowu zniżyłem łeb by tym razem na spokojnie bez żadnych niespodzianek się napić. Klacz również postanowiła zgasić pragnienie. Gdy się napiłem postanowiłem pójść jeszcze poskubać trochę trawy.
- Jakbyć potrzebowała jakiejś pomocy, informacji to ja jestem niedaleko - zwróciłem się do klaczy, a potem odszedłem.

<Tasha? Brak weny ;-;>

5.03.2017

Od Amigo do Shere Khana (S)

- Wybacz, że tak długo - przeprosiłem.
- Nic się nie stało - ogier uśmiechnął się - Gotowy? - skinąłem głową. Szczerze spóźniłem się bo zaspałem. Wczoraj nie umiałem spać. Zastanawiałem się od czego mam zacząć jeżeli chodzi o zbieranie informacji.  Ruszyliśmy zgodnie lecz po piętnastu minutach gdy byliśmy już daleko od stada Shere Khan zawrócił życząc mi powodzenia i dając linę. Patrzyłem jak odchodzi, a potem ruszyłem przed siebie. Najgorsze było, że bardzo długo mnie może nie być, a jak wrócę to nie będę wiedział gdzie szukać klanu. Na szczęście kursowaliśmy po między tymi samymi miejscami więc chociaż tyle. Po krótkim marszu zatrzymałem się nie wiedząc co dalej robić...
*Mija tydzień*
Po tygodniu mojej podróży bez celu w końcu coś znalazłem. Niewyraźne ślady kopyt i na pewno nie były to ślady naszego klanu. My nie kursowaliśmy pomiędzy tymi miejscami, a śladów było za dużo jak na jakieś pojedyncze osobniki. Przystanąłem w miejscu. Postanowiłem zrobić króciutki odpoczynek. Najadłem się trochę trawy, napiłem wody i ruszyłem dalej.
*Mijają dwa tygodnie*
Kolejny tydzień mija, a ja włóczę się bez celu. Chociaż...odkryłem ślady i napotkałem pewnego samotnego konia. Nazywał się Armaldo czy jakoś tak...Powiedział, że widział tu pewien klas i rozmawiał z jego przywódcą...A raczej przywódczynią... Nawet znał nazwę ale zapomniał...
*Mijają cztery tygodnie*
Kolejne dwa tygodnie nie przyniosły nic nowego. Minął już miesiąc i stwierdziłem, że czas wracać. Tydzień zajęło mi odszukanie stada. Poprosiłem Raphaela by poinformował Shere Khana o moim powrocie, a sam - chodź było południe - udałem się na spoczynek. Porozmawiam z nim jak wstanę. Byłem tak wymordowany, że musiałem się nawet położyć.

<Shere Khan?>

5.03.2017

Od Amigo do Shere Khana (S)

Spojrzałem na Shere Khana zaskoczony. Z jednej strony byłem naprawdę dumny, że dowódca stada mi ufa i powierza tak ważną misję zwłaszcza, że w stadzie nie byłem tak naprawdę długo, ale z drugiej strony czułem też zdziwienie, ze właśnie tak w krótkim czasie mi zaufał no i strach przed tą wyprawą. Ale nie mogłem odmówić.
- Oczywiście, że tak Shere Khan - skinąłem pewnie głową.
- Bardzo ci dziękuje - ogier uśmiechnął się do mnie.
- To mój obowiązek.
- A tak w ogóle zauważyłem, że Iris się od ciebie odkleiła - spojrzeliśmy w stronę gdzie była klacz. Nie zauważyła nas.
- A to dlatego, że skorzystałem z twojej rady i wcisnąłem jej bajeczkę o zaginionej miłości życia - zachichotałem - No dobrze, a wracając na temat wyprawy to może mnie długo nie być. I muszę się wyszykować.

<Shere Khan? O rozkręcamy, rozkręcamy>

5.03.2017

Od Amigo do Nadiry (S)

- Ja? Cóż...pewnie z tydzień, a nawet więcej. Mówię ci tutaj czas leci bardzo szybko - wyjaśniłem. Faktycznie czas odkąd dołączyłem do klanu wydawał mi się bardzo odległy, a czas wręcz wirował. Chciałem też jeszcze dodać w wypowiedzi, że to przez różne akcje ale wiedząc już, że Nadira jest bardzo strachliwa i to mogło ją przerazić, że w takich akcjach kiedyś będzie musiała wziąć udział więc wolałem na ten temat zamilknąć.
- Rozumiem - powiedziała chyba troszkę głośniej niż zazwyczaj.
- No proszę - uśmiechnąłem się szeroko - Nabierasz coraz bardziej śmiałości. To dobrze. Śmiałość jest potrzebna gdy przebywa się w klanie. Co prawda można nie lubić towarzystwa ale śmiałym trzeba być - lekko się zaśmiałem.

<Nadira?>

5.03.2017

Od Amigo do Shere Khana (S)

- Dziękuje! - natychmiast się ożywiłem. Ogier uśmiechnął się do mnie.
- Nie ma za co - powiedział, a ja ruszyłem przed siebie szczęśliwy, że zyskam spokój. Jednakże bałem się, że jak wrócę to Iris mnie znajdzie i zacznie pytać czemu na nią nie poczekałem. Na zwiadzie wszystko było w porządku i wkrótce dogoniła mnie reszta klanu. Zamieniłem kilka słów z Shere Khanem i zniknąłem w tłumie. Niestety Iris mając ten piekielny instynkt zwiadowcy szybko mnie znalazła i tak jak się spodziewałem zaczęła mnie wypytywać. Starałem się nie zwracać na nią uwagi aż w końcu nie wytrzymałem i postanowiłem wcisnąć jej bajeczkę o nieudanej miłości.
- Iris jesteś miła ale ja mam kogoś. Oddzieliliśmy się niestety ale nadal jestem w związku - spojrzałem na nią z nadzieją przełykając ślinę i...poskutkowało. Klacz odeszła z pyskiem przy samej ziemi.

<Shere Khan?>

5.03.2017

Od Amigo do Nadiry (S)

Klacz wyglądała na przerażoną, smutną. Postanowiłem do niej podejść i im bliżej byłem tym bardziej widziałem, że jej oczy są czerwone. Albo nie spała dobrze, albo płakała, albo jedno i drugie. Obstawiałem to trzecie, ale nie chciałem jej o nic pytać. Nie znałem jej dobrze, jednak zdążyłem ją trochę poznać więc wiedziałem, że jest bardzo strachliwa.
- Hej - przywitałem się z nią cicho gdy byłem już wystarczająco blisko.
- Cześć - klacz przywitała się jeszcze ciszej. Zapadła cisza i przez kilka chwil nikt się nie odzywał.
- Jak się czujesz w stadzie? - spytałem po chwili bo to pytanie wydawało mi się najodpowiedniejsze.

<Nadira?>

5.03.2017

Od Amigo do Shere Khana (S)

- No wiem - jęknąłem - Ale chyba i to ją nie przekona. Iris była jak natrętna mucha. Tylko, że taka tytanowa którą jak się pacnie ogonem to i tak nadal będzie żyć ale nie da żyć tobie. No chyba, ze pozwolisz jej zamieszkać w twojej grzywie i cię codziennie gryźć.
- Dobre porównanie - przyznał mi rację ogier. Czy ja wiem, że takie dobre? Czemu w ogóle to porównanie istnieje? Czemu ona istnieje? Ugh...Ale w sumie lepsze to niż ciągłe napotykanie na swojej drodze Coralake. Wczoraj miałem ,,przyjemność'' na nią wlecieć. A raczej ona wleciała na mnie, a to mnie oskrażyła o tą zbrodnię omal mi nie urywając głowy.

<Shere Khan?>

5.03.2017

Od Amigo do Nadiry (S)

- Ja? Nie. Co prawda nie przepadam za towarzystwem ale od razu przepędzać? W końcu jesteśmy w jednym klanie - uśmiechnąłem się szeroko, a klacz znowu zniżyła łeb i lekko się uśmiechnęła. Zapadła cisza więc przymknąłem oczy i zniżyłem łeb by po prostu zasnąć. Tak jak zawsze nie miałem z tym problemów i już po chwili ganiałem na cukrowej łące pełnej słońca, wody, trawy i spokoju. Lubiłem bardzo takie sny bo chodź nie musiałem narzekać na spokój w realu to jednak w śnie wszystko było takie...idealne. A wiadomo, że w prawdziwym świecie nikt i nic nie jest w stu procentach idealne. Gdy obudziłem się kolejnego dnia już kilka koni się pasło. Również zabrałem się do tej czynności stojąc jak zwykle z boku. Zauważyłem, że Nadira również stoi na uboczu ale jakby...jeszcze dalej.

<Nadira?>

4.03.2017

Od Amigo do Shere Khana (S)

Po rozmowie z Shere Khanem zacząłem w spokoju skubać trawę w samotności chcąc pobyć sam. Słońce chyliło się ku zachodowi i stado zbierało się znowu w gromadkę układając się do snu. Liczyłem na chwilę spokoju przed snem ale niestety nie było mi to dane bo - jakżeby inaczej złość szybko jej przeszła i znowu chciała zrobić mnie swoim mężem.
- Co tam u ciebie pączusiu? - uśmiechnęła się zalotnie mrugając rzęsami. ,,No nie'' przełknąłem ślinę. Czułem się teraz jak w jakiejś komedii romantycznej. Nagle nad jej głową wypatrzyłem znowu rozbawionego tą sceną Shere Khana.
- Musze coś załatwić z Shere Khanem. Na osobności - dodałem podkreślając ostatnie zdanie i wiedząc, że klacz może chcieć mi towarzyszyć. Zacząłem kierować się do ogiera.
- DOBRANOC MISIACZKU!!! - odprowadził mnie jej głos. Wydarła się chyba na całą Mongolię. Stado zarechotało, a ja myślałem, że spalę się ze wstydu. Oj jak ja nie lubię być w centrum uwagi...

<Shere Khan?>

4.03.2017

Od Amigo do Nadiry (S)

Właśnie usypiałem gdy nagle poczułem gdy ktoś stoi blisko mnie. Nigdy nie lubiłem tych wspólnych nocy gdy wszyscy spali w ciasnej gromadce dlatego zawsze gdy wszyscy zasypiali cofałem się trochę czując się lepiej bez tłumu. Uniosłem łeb i spojrzałem w kierunku owego konia który stał blisko mnie. I była to nowa klacz która wyglądała na lekko przestraszoną, sprawiająca wrażenie osoby która nie lubiła stać w grupie. Zupełnie jak ja.
- Co się tak boisz? - spytałem, a ona nagle drgnęła - Amigo - odezwałem się - Nie bój się. Jeżeli nie lubisz tłumów, a chcesz się czuć bezpiecznie śpij tylko kilka kroków dalej od stada. O tak - chodź było to banalnie proste do zrozumienia pokazałem to.

<Nadira?>
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika