Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wicher_. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wicher_. Pokaż wszystkie posty

7.01.2019

Żegnamy Wichra!

Postać umiera w wyniku utonięcia, a co za tym idzie - odchodzi. W przypadku tak młodego jeszcze życia to prawdziwa tragedia, niechaj więc spoczywa w pełnym pokoju [*]. Mamy nadzieję, że jego autor kiedyś zdecyduje się wrócić w nasze progi!

Znalezione obrazy dla zapytania chestnut foal
Wicher|1,5 roku|Ogier|Brak|Catton

15.11.2018

Od Wichra do Mint „Jak poznałem Shiregta”

Biegłem kłusem przez las. Moje myśli nadal krążyły wokół życia, i tego, po co zjawiłem się akurat tutaj. Miałem dużo czasu. Po dobrej godzinie moje nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa, a i w gardle już dawno mi zaschło. Zza drzew usłyszałem przytłumiony dźwięk płynącej wody. Radośnie pogalopowałem do brzegu jeziora i zacząłem pić zimną wodę machając ogonkiem. Zarżałem wesoło i bryknąłem. Nagle zauważyłem leżącą Mint z jakimś ogierem. Podbiegłem do nich z postawionymi czujnie uszami.
-Dzień dobry - zwróciłem się do ogiera rozdymając chrapy.
-Mint? - teraz zwróciłem się do klaczy.
-Mały? Skąd Ty tutaj? - odpowiedziała pytaniem na pytanie klacz.
-Znasz go? - do rozmowy wtrącił się nieznany mi koń.
-Tak, Mint pomogła mi szukać matki, i nauczyła chodzić. Myślałem, iż odeszła do domu... - powiedziałem ze smutkiem w głosie, gdyż zawiodłem się trochę na klaczy, która szła do wodopoju a nie zabrała mnie ze sobą. Ta nie wiedziała co odpowiedzieć, i patrzyła się na mnie ze smutkiem i zdziwieniem.
-Przepraszam że mam problem z zaufaniem, ale jeżeli dajesz komuś wszystko, a ten ktoś ma to za nic, coś w Tobie pęka. - rzekłem jak dorosły. Sam nie wiedziałem od kiedy potrafię tak dorośle mówić, ale było to przyjemne, gdyż ogier zaprosił mnie, abym dołączył do nich.
-Ładne. - powiedział.
-Dziękuję, miałem trochę czasu na przemyślenia. - odparłem.
-Ten malec stracił matkę, jest bardzo silny. Po zakończeniu nauki chodzenia oderwał się ode mnie. - w końcu odezwała się Mint.
-Najgorsze w byciu silnym jest to, że nikt nigdy nie spyta Cię, czy wszystko z Tobą w porządku. - powiedziałam, chyba znowu bardzo mądrze.
-Niezły jest. - odpowiedział z uśmiechem ogier do mojej byłej opiekunki.

< Mint?>

22.10.2018

Od Wichra do Mint ,,Drugie piętno życia"

Mint była moją ostoją. Ostoją ciepła, życia i uczuć. Chciałem odnaleźć swoją matkę, lecz z każdą chwilą miałem przeświadczenie, iż... Już jej nie znajdę. Pałałem coraz większym uczuciem do siwej klaczy. Pozostawiła mnie na moment na polanie, aby rozejrzeć się za moją rodzicielką. Po kilkunastu minutach wróciła, i rzekła wolno, siląc się na uśmiech:
- Niestety w okolicy nie ma nigdzie Twojej mamy. 
Czułem, że w jej sercu zagościł ból. Udzieliło mi się to uczucie. Jakby ktoś wbijał mi tysiące igieł w duszę. Instyktownie zbliżyłem się do Mint, i parsknąłem cichutko. Ona, dotychczas zapatrzona w ziemię, chciała jakoś mnie pocieszyć, lecz zanim wypowiedziała chociaż słowo, ja się odezwałem.
- Wiem, że już jej nie znajdziemy. - oparłem się łebkiem o jej łopatkę. - Nie musisz mi tego mówić. Nauczę się bez tego żyć. - zacisnąłem ząbki, i wbiłem kopyto w ziemię. - Może i niewiele wiem, ale poradzę sobie. Jeszcze raz dziękuję za pomoc. - dmuchnąłem klaczy w chrapy ciepłym powietrzem. 
Szczerze nie miałem pojęcia, czy przetrwam tu nawet tydzień. Postanowiłem to zrobić dla niej. Pokazać, że jestem na tyle dorosły, aby zadbać sam o swoje potrzeby. Znów wiatr zawył w moich uszach. Zastrzygłem nimi, starając się wyczuć jego źródło.
To on da mi sił. 
Wiatr wesprze mnie w trudnych chwilach życia.

Mint?

24.09.2018

Od Wichra do Mint ,,Pierwsze piętno życia"

Powoli wstałem, podpierając się na boku pięknej klaczy. Gdy byłem zdolny ustać na nogach, skupiłem uwagę na jej postaci.
- Może i nie widziałem mojej mamy, ale jesteś do niej podobna. - moje oczy zabłysły. - Jesteś bardzo piękna i dobra. - iskierki energii w moim ciele podwoiły swoją liczbę. Klacz nie odpowiedziała, tylko się uśmiechnęła. Ten gest dał mi jeszcze więcej motywacji - już po kilunastu próbach zacząłem chodzić, biegać i brykać, co oznaczało korzystanie z pełni życia. Postawiłem uszy do góry, i kłusowałem wokół pięknej istoty. Jak mam ją nazywać?
- Mamo? - spytałem ostrożnie.
Ta nagle odwróciła się w moją stronę ze zdziwioną miną.
- Tak?... - odpowiedziała niezbyt wyraźnie.
- Jak ja mam na imię?
Na te pytanie długo nie dostałem odpowiedzi. W tym momencie wydawało mi się że ptaki przestały śpiewać, dzięcioł stukać w drzewo, i wszystko wtedy umarło. Wiał tylko wiatr, targając moją grzywkę. Puściłem się za nim galopem, próbując złapać choćby jedną jego część, lecz ciągle kłapałem zębami w powietrzu. Czułem to. Czułem wolność, nieograniczony teren i zew. On mnie wołał. Byłem zbyt młody, aby wypełnić jego misję, lecz wiedziałem, że kiedyś nadejdzie ten dzień. Wiatr. To on dawał mi siłę, i to on dał mi matkę. Dzięki niemu się narodziłem.
Nie zamierzałem zawieść.

<Mint?>

21.09.2018

Od Wichra do Mint ,,Początki"

Nagle zabłysło światło.
Po raz pierwszy łyknąłem świeżego powietrza. Jeszcze przez moment nic nie widziałem. Leżałem na trawie, i ciekawsko rozglądałem dookoła. Docierały do mnie pierwsze zapachy, zaczęły potrzebne mi być płuca, oczy i uszy. Ptaki ćwierkały coś na pobliskim drzewie, i cała łąka tętniła życiem. Za mną powinna stać moja matka, chciałem ją ujrzeć i coś zjeść. Obróciłem łebek w jej stronę, ale... Za mną nikogo nie było. Leżałem sam.
"Ale jak to, nie mam mamy? Gdzie ona jest? Czemu mnie zostawiła?"
Nie mogłem uwolnić się od dręczących myśli. Poruszyłem nogą. Skoro moja matka uciekła, musiała to jakoś zrobić. Wstała na nogi i poszła!
Zacisnąłem zęby i spróbowałem wstać. Jedna noga, druga, i upadek. Tę serię powtarzałem dużo razy. Brakowało mi podpory. W końcu wstałem - chwiejnie i powoli, ale wstałem, i po kilku szybkich krokach znów upadłem. Niedaleko ujrzałem jakiegoś konia.
"Może to mama!"
Zacząłem głośno rżeć, aż klacz zwróciła na mnie uwagę i podbiegła.
- Czy Ty jesteś moją mamą? - zapytałem z nadzieją w głosie i miłością w oczach. Ta spojrzała się na mnie pytająco i zaczęła się rozglądać. Chyba zaczęła domyślać się całej sytuacji. Miałem nadzieję że mi pomoże znaleźć matkę albo chociaż poduczy chodzenia. W duszy błagałem o twierdzącą odpowiedź.
<Mint?>

18.09.2018

Nowy nastolatek - Wicher (Mint dokonuje adopcji)!

Znalezione obrazy dla zapytania chestnut foal
Źródło: Zdjęcie główne
Imię: Wicher
Tytuł: Brak
Wiek:2 lata
Płeć: Ogierek
Głos: Ed Sheeran 
Rodzina: Ojciec Phoenix [*], matka Mika [*] i zastępcza matka Mint.
Osobowość: Ten młody, lecz charakterystyczny ogierek nadal poznaje świat i samego siebie. Na razie udało się zaobserwować kilka cech jego charakteru. Wichra nie da się zamknąć w ograniczonej przestrzeni - chociażby miał połamać sobie nogi będzie próbował za wszelką cenę wydostać się na nieograniczony obszar. Jest on bardzo energiczny i wierny. Nigdy nie opuści koni które darzy uczuciem. Już w tym wieku bywa chamski i nieprzyjemny, i łatwo popada w furię. Jednak jest uroczym źrebięciem, którego nie sposób nie polubić.
Orientacja: Heteroseksualny.
Chłopak/Dziewczyna: Brak, jeszcze nikogo nie poznał na tyle blisko.
Aparycja:
  • Rasa: Mieszaniec
  • Wygląd: Kasztanowate z łysiną i odmianą 1/2 nadpęcia. Wicher, jak każdy źrebak ma długie i chude nogi. Jeśli patrzeć na całokształt - wygląda jakby był wychudzony, jednak w przyszłości powinno się to zmienić. Jego mały łeb zdobią piwne oczęta o pięknych rzęsach, i biała łysina sięgająca chrap. Do 1/2 nadpęcia jego nogi są koloru śniegu, co ślicznie współgra z kasztanowatą maścią.
  • Wzrost: 120 cm
  • Waga: 290 kg
Umiejętności: 
Siła fizyczna: 20
Szybkość: 30
Zwinność: 10
Technika: 20
Wytrzymałość: 20
Kamuflaż: 0

Umiejętności dodatkowe: -
Historia: Wicher został urodzony w stadzie, lecz porzucony przez matkę na pastwę losu. Teraz działa sam (pod czujnym okiem Mint).
Kontakt: Catton [H] nastkabo@gmail.com

Proszę o formularz dorosłego konia.
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika