Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amarilis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amarilis. Pokaż wszystkie posty

22.05.2017

Żegnamy Shireen i Amarilis!

Shireen i Amarilis zostają wydalone z klanu z powodu braku opowiadań i kontaktu z właścicielkami. Mamy nadzieję, że kiedyś zdecydujecie się do nas powrócić!

Shireen|4 lata| Klacz|Straż władcy|Brak| Julie tta
 
 
(Od lewej)
Amarilis|5 lat|Klacz|Szpieg|Brak|EmilkCat2007

 
 
 

15.04.2017

Od Amarilis do Calipso (F) - ,,Przemyślenia"

Moje myśli momentalnie zleciały na różnorakie opowiastki i legendy opowiadane mi przez matkę. Za dzieciaka wydawały mi się nawet fajne, jednakże teraz w tym wszystkim dojrzałam ukryty sens. Wielka pantera śnieżna buszująca tu tysiąc lat temu oznaczała tylko jedno - śmierć. Wszystkie historie, które wylatywały z pyska mojej matki były po prostu upiorne, ale ja jako głupie dziecko myślałam, że to zwyczajna bajeczka. Moja rodzina tak nie umiała. Musiała mnie straszyć na każdym kroku. Pogrzebałam kopytem w ziemi, trochę zdziwiona ze swoich niezręcznych myśli. Na szczęście Calipso tego nie słyszało, na co tylko z ulgą drgnęło mi ucho.
Zaciekawiłam się gdy klacz powiedziała o tym, że sama słyszała już dużo legend. Kiedy już chciałam zapytać się czy mi opowie (w końcu mogę je znać) to ona zarządziła wrócenie do klanu. Na to pokiwałam tylko potakująco głową i ruszyłam stępem za nią. Szybko znalazłyśmy się w większym gronie, wszakże reszta była niedaleko. Ale nawet dobrze było porozmawiać z przywódczynią na osobności... Nie wiadomo czy jeszcze będzie taka okazja.

<Ok, WRESZCIE napisane, Calipso?>

5.04.2017

Od Amarilis do Calipso (F) - ,,Pragnienie nie błaha sprawa"

Wreszcie doszliśmy nad rzekę, której taflę wody oświetlało gorące słońce. Ostatnimi czasy robiło się coraz cieplej, ale zostało dużo czasu zanim lato nastanie na dobre, dlatego też jeszcze nie wchodziliśmy do zbiornika wodnego, chociaż nie wiem czy ktoś z klanu tego nie zrobił. Nie zamierzałam cały dzień ich obserwować, dlatego postanowiłam stanąć trochę dalej od innych i napić się wody. Jak myślałam tak zrobiłam i już po chwili uspokajałam swoje pragnienie chłepcząc źródło życia. Szybko zauważyłam przemykające mi przed nosem rybki. Jedne szare, inne brązowe, a jeszcze inne z pięknymi, tęczowymi barwami. Zerknęłam na Calipso, która stała obok mnie. Nie byłam pewna co takiego kombinowała, jednakże zainteresowałam się tym dziwnym zajęciem. Maczała jakąś gałąź w wodzie, a ryby do niej podpływały, ale po chwili znowu uciekały. Zignorowałam to i zaczęłam dalej pić, jednakże cały czas spoglądałam na klacz obok. W końcu jednak ta zrezygnowała z maczania patyka i zaczęła gapić się w taflę.
-Wiesz, nic dziwnego, że od razu uciekały. Ryby są takie jak konie - chyba nie chciałabyś zacząć bawić się z tym duchem gór*, co może jednym ciosem zabić nas wszystkich. - Mruknęłam i wstałam rozglądając się na około. Straszne bajki, które opowiadała mi matka nadal tkwiły w mojej pamięci. A wiedziałam, że mówiła prawdę.

<Capliso 8)>
*czasem nazywane są tak pantery śnieżne zważywszy na to, że trudno je zauważyć.

2.04.2017

Od Amarilis do Calipso (F) - ,,Kiedy wiosna nadchodzi"

-Nie mam pojęcia, może sama ci odpowie?
Nie byłam przygotosana na te odwrócenie ciekawskich sił źrebaka dokładnie w moją stronę. Przygotowanie na ten miment było dla mnie całkowicie zerowe.
-Oh, nooo... - Mruknęłam cichutko gdy jakiś źrebaczek do mnie podbiegł. Co mu odpowiedzieć? Pogrzebałam kopytem w ziemi. Musiałam coś szybko wymyślić, coś co zadziała na źrebaka. Coś takiego jak... - właśnie się nad tym zastanawiam. Powiem ci, później. I jeszcze jedno, nie przedstawiłam się. Jestem Amarilis.
Uśmiechnęłam się delikatnie, jednak przez to, że od dawno tego nie robiłam wyszedł mi raczej jak grymas, dlatego szybko powróciłam do normalnego wyrazu mordki. A później odwróciłam się; i zwyczajnie odeszłam.
~*~
Po około kwadransie, a może dłużej szwędania się po tych okolicach zobaczyłam w oddali pasący się klan, a pośród nich Capliso. Podbiegłam, więc do niej.
-Postanowiłam tutaj zostać, zgodzisz się?
-Oczywiście, że tak.
~*~
Po kilku dniach pobytu w Klanie Ognistej Grzywy poczułam, że to moje miejsce, więc ruszyłam razem z resztą na wyprawę. Tym razem dłuższą - kierowaliśmy się nad jakieś jezioro czy coś. Sama nie wiem, bo ciche szepty zamieniły się w głośny szmer gdy przywódczyni ogłaszała kolejną wędrówkę. Niby nic nowego, codziennie chodzimy, ale jednak zawsze czuło się takie podekscytowanie przed dłuższą podróżą, tym bardziej jeżeli szli się w zupełnie nowe miejsce. Na szczęście szliśmy jednak dopiero za godzinę. Miałam szansę się dobudzić - i w tym momencie ziewnęłam podnosząc się spod jakiegoś wyższego krzaka z rozłożystymi gałęziami, bo drzewem tego nazwać nie mogłam. Pnia nie miało, tylko pełno, malutkich gałązek ozdobionymi małymi pąkami. Ciekawe na co wyrosną. Może na piękne kwiaty róż? Ah, jaka pełna pięknych tajemnic jest wiosna. Nie chciałam leżeć w jaskini, gdy noc zapowiadała się cieplejsza niż zwykle. A jak wiadomo w Mongolii raz jest ciepło, a przez kolejny miesiąc mrozy. Wytrzepałam ze swojego futra piach machając ogonem w lewo i prawo, a później rozpędziłam się i pomknęłam przed siebie by zrobić trzy szybkie kółeczka wokół jakiegoś kamienia. Teraz byłam już całkowicie pobudzona, więc udałam się do zbierającego się klanu. Czekaliśmy na wszystkich i w końcu ruszyliśmy. Nasze kopyta delikatnie gilgała zielona, dopiero co wyrośnięta trawa. Gdzie tylko skierowałam wzrok pojawiała się. Oczywoście nie jakaś wysoka, bo Mingolia nie słynęła z ciepłej wiosny. Ale cóż tam? Orlikom pasuje to jak najabardziej, dlatego zamieniają się w biało-fioletowy dywan prowadzący w dalszą drogę. Parsknęłam gdy do moich nozdrzy dotarł wonny zapach tych ziółek pomieszany razem z wonią dębowych pąków. Zerknęłam na Capliso, która prowadziła naszą grupę. Ja trzymałam się za to stosunkowo z tyłu - ale nie tak daleko, żeby przypadkiem się nie zgubić. A z resztą, jaką to robi różnice? Oni mnie jeszcze nie znają, gdy tylko zajrzą głębiej zobaczą jakim jestem dziwolągiem. Oh, dlaczego do nich dołączyłam?! Znowu wszystko się zawali. To odbijało się na mojej duszy i kaleczyło jak ostre igły sosny. Zatrzymałam się i pogrzebałam kopytem w wilgotnej ziemi. Natura budziła się po długim oczekiwaniu pierwszych ciepłych promyków słońca, a ja? Jestem jak ona, tyle, że nie tak piękna i cudowna. Po tym przemyśleniu poderwałam się do biegu chcąc dpgpnić resztę. Zostałam w końcu w tyle, prawda?

<Capliso?♥>

Pierwsza część jest autentyczna i naturalna, raczej szczegółowa. W drugiej wymieniłaś kilka niezbyt popularnych oznak wiosny, to plus, i wplotłaś je odpowiednio, na dodatek ładne podsumowanie:) Ale dużo błędów w literkach i trochę w interpunkcji. Zdobywasz z mojej strony 11 punktów, a to oznacza, że możliwa jest dla ciebie zmiana wyglądu. Możesz ją wykorzystać w dowolnym momencie na dowolnym koniu. 

27.03.2017

Od Amarilis do Calipso (F) - ,,Czyli niespodziewany nocleg"

Rozglądnęłam się nerwowo na około gdy usłyszałam dziwne dźwięki i szamotanie się. Na szczęście był to tylko jakiś koń delikatnie drgający przez sen, więc powróciłam wzrokiem do siwej klaczy, która jak się okazało nazywała się... Capliso. Ładne imię, przynajmniej jej rodzina miała głowę na swoim miejscu.
Pogrzebałam kopytem w ziemi na wspomnienie swojego stada. Wolałam jednak nic o nim nie wspominać, jak sama klacz o to nie pytała. Nie pytają, nie odpowiadasz, phy, proste. Tylko półgłówek godny lisa tego nie zrozumie. Na propozycję OBCEJ tylko poruszyłam delikatnie uchem. Nie byłam pewna czy to aby na pewno dobry pomysł - nie znała jej, oprócz imienia, jej klanu... Oh, w sumie to trochę jej powiedziała, więc dlaczego jej nie zaufać? Jak coś to zawsze mogę uciec. Już miałam kiwnąć głową gdy czarny kształt przemknął obok mnie i rżnął.
- Oh, Capliso? Co to za dziwaczka, chyba nic o tobie źle nie mówi? - Zbliżyła do mnie blisko pysk, tak, że wyraźnie widziałam jej duże oczy. Mimo to nie ruszyłam się z miejsca i tylko się na nią gapiłam.
-Evil War oczywiście, że nie. Poza tym, hmy, obudziłaś się?
Capliso najwyraźniej znała tą wariarkę. Ciekawe co za konie tu mieszkają? Nie wiadomo.
-Cały czas leżałam w pół śnie, gotowa na atak - Czarna jak smoła klacz odwróciła się i zniknęła w cieniach nocy. Przez chwilę się tak patrzyłam, aż wreszcie ruszyłam się zmiejsca i podeszłam bliżej do Capliso.
-Mogę, ale tylko ta noc... tylko.

<Caplisooo? B)>

26.03.2017

Od Amarilis do Calipso (F) - ,,Nowy rozdział"

Pierwsze podmuchy wiosennego wiatru spowijały mnie gdy galopem biegłam przed siebie. Niespokojne powarkiwania wilków powoli ucichały, a i ja sama stawałam się coraz bardziej zmęczona. Czułam jak powoli cała energia wycieka z mojego ciała, a nogi wbrew mojej woli podnoszą się coraz niżej. Jednak cała obolała i zmęczona nadal postawiała kroki, a sprawiający nieprzyjemne dreszcze strach pchał ją w dalszą drogę. Powoli zapadał zmierzch, a księżyc wschodził na niebo. Błoto, które pojawiło się po ostatniej ulewie przyczepiało się do mojej sierści, co sprawiało nieprzyjemne wrażenie. Nagle stanęłam dęba gdy usłyszałam wycie wilków z oddali. Wygrali. Zniszczyli moje stado, mojego przyjaciela... i kogoś więcej. W moich brązowych oczach pojawiły się łzy, które zaczęły spływać mi po pysku. Ponownie się rozpędziłam zapominając o bólu. Nagle zobaczyłam stromy stok, a bagna powstałe pode mną sprawiły, że się poślizgnęłam i poleciałam wprost na przepaść, uderzając głowę w ziemię.
Ciemność.
***
Otworzyłam oczy, gdy słońce powoli wychylało się zza drzew. Cienie zmniejszały się z każdą minutą podczas gdy ja rozglądałam się na około. Pierwsze co zauważyłam to ślady wilków w miejscu gdzie jeszcze wczoraj stałam. Najwyraźniej mnie nie zauważyły gdy leżałam w błocie. Zamknęłam oczy chcąc zniknąć, przestać żyć. To wszystko było nie tak. Powinno być inaczej, kawałki układanki zniknęły od tak i został tylko ból. Wstałam ociężale, chociaż po zemdleniu czułam siły. Siły do marszu, nowego życia. Zaczęłam iść na wschód i kolejne kilka tygodni spędziłam na monotonnym marszu przerywanym na małe drzemki. Byłam wychudzona i z łatwością można było policzyć wszystkie moje żebra, bo na jedzenie nie znajdowałam za dużo czasu. Chciałam znaleźć bezpieczne miejsce, w którym odpocznę i... Nie wiem co wtedy będę mogła robić. Moje życie straciło wartościowy sens. Nagle ni stąd ni zowąd przede mną pojawiły się ślady kopyt. Rżnęłam cicho i przyśpieszyłam nieco. Zapachy koni wyostrzyły się, aż dostrzegłam sylwetkę na tle księżyca. Podeszłam do niej i mruknęłam nieufnie:
-Kim jesteś? - Spytałam bez żadnych wyraźnych emocji na pysku.

<Calipso?>

25.03.2017

Nowy szpieg - Amarilis!


(Od Lewej) 1 (Od Lewej)
Źródło: http://colourize-stock.deviantart.com/art/Playing-appy-stock-606863262
Motto: "Życie jest jak wysokie szczyty gór. Łatwo z nich spaść, a i pogoda jest tam zmienna" ~ własnego autorstwa
Imię: Amarilis, imię powszechnie nieznane na świecie, jednak zdarza się, że nazywane zostają tak jakieś dzieci z wyjątkowo kreatywnymi rodzicami. Jej rodzice byli kreatywni? Raczej nie, więc pewnie była to głupia przeplatanka słów wymyślona po narodzinach Ami. Są zdrobnieniu do tego imienia? Oczywiście, ale pełne imię jest dla tej panienki jedyną możliwością.
Tytuł: -
Wiek: 5 lat
Płeć: Klacz, samica... Wiecie, płeć żeńska, nie widać?
Przynależność: Klan Ognistej Grzywy, gardzę tymi innymi klanami, o ile jeszcze nie upadły, ha!
Ranga/i: Szpieg
Głos: Steven Universe
Rodzina:
Lènco - Matka - Uważana w większości przypadków za podłą. Wymieniać dalej? Samolubna, głupia, dziwna, to ona mnie wszystkiego nauczyła. Wystarczy?!
Teonco - Ojciec - Czym jest? Śmieciem. Głupim, nic nie wartym śmieciem. Zostawił Amarilis w najważniejszej dla niej chwili i stanął po stronie swojej partnerki, a nie młodszej córki. A wydawał się być normalny.
Margeriitia† - Starsza Siostra - Mhy, cóż by o niej mówić? Ulubienica mamusi i tatusia, niestety albo stety zmarła bardzo wcześnie rozszarpana przez wilki.
Osobowość: Po ciężkich przeżyciach w dzieciństwie od razu wiadomo, że z takiego kogoś nie wyrośnie nic wesołego. Mimo wszystko nie jest typem klaczy, która uwielbia smakować gorzkiej melancholii. Chodzi z głową uniesioną do góry, a jej historia została zamknięta na kłódkę. Kiedy z kimś rozmawia ti starannie omija zakazany temat, a jeżeli ktoś jest zbyt natrętny; kończy tą rozmowę podniesionym głosem i tyle. Nie panuje nad sobą gdy o nich wspomina, te dzieciństwo sprawił, że jej charakter jest wybladły niczym zwiędnięty fiołek. Mimo wszystko zachowuje honor i nikt nie zaprzeczy, że nigdy nie dopuściła się do czynu niegodnego. Trzymie się swoich, chociaż tego nie widać jest wobec ich lojalna; mimo tego, że woli samotność. Wędrówki o zmierzchu niedaleko postoju klanu jest jej największym hobby. A może skrywa coś jeszcze? Tego się dowiecie.
Partner/Partnerka: Oh, co? Nie, nigdy już nikogo nie pokocha. A przynajmniej tak twierdzi.
Potomkowie: Phi, żartujesz sobie?!
Aparycja: 

  • Rasa: Appaloosa? A może jednak bardziej mieszany Mustang? Obojętnie czym jest to jej drzewo genealogiczne ma w większości właśnie te rasy.
  • Wygląd: Pierwsze wrażenie zazwyczaj kogoś nie odzwierciedla? Działa to w większości przypadków, ale nie u tej panienki. Jej dumna postawa idealnie wyraża jej cały charakter bez zbędnych słów. Brązowa sierść pokrywa całe jej ciało, chociaż nie rośnie jakoś gęsto, a idealnie. Problem może być podczas zimy - większe mrozy sprawiają, że cały trzas się trzęsie co utrudnia jej pracę w terenie. Amarilis posiada długą grzywę i ogon, które zawierają jaśniejsze jak i ciemniejsze, nawet przechodzące w czerń odcienie brązu. I jeszcze coś? Oczywiście! Jej derka stopniowo przechodzi w biel, a na niej pojawiają się plamki. 
  • Znaki charakterystyczne: Delikatnie rozerwane lewe ucho. Wilki, widać od razu, prawda?
  • Wzrost: 156 cm WK
  • Waga: 435 kg

Umiejętności: Jak większość przedstawicieli jej rodu ona też odznacza się szybkim galopem na krótkie dystanse, bo już po kilkunastu zaczyna się męczyć. Z pewnością energia nie jest jej dobrą stroną - a szybkiego męczenia się chyba nie można chwalić? Mimo wszystko łatwo jej się walczy, chociaż o wiele lepiej radzi sobie z konfrontacją z przeciwnikiem.
Historia: Pierw była biel. Światło wpadające na polanę oślepiło malutkiego noworodka, które zaczęło szamotać się w wysokiej, zielonej trawie. Słońce zaświeciło zza puchatych chmurek gdy źrebaczek chwiejnie podniósł się, zaraz upadając na ziemię.
-Co za niedorajda! - Parsknęła Lènco gdy jej córka zaczęła łapczywie ssać mleko. I tak się wszystko zaczęło. To Amarilis, a to jej stado - jeste ona, jej siostra, tata, mama i kilka innych koni. Razem wędrują przez łąki i pola. No, prawdę mówiąc w niekoniecznie miłej atmosferze. Dzieciństwo kasztanowatej klaczy trwało całe wieki. Cały czas musiała wysłuchiwać narzekań rodziny, która niekoniecznie ją lubiła. Kiwała na to głową cały czas planując zemstę. Oh, a akurat tak się złożyło, że mieli w grupie, wielkiego, potężnego konia, przywódcę, WŁADCĘ. Rządził już kilka lat, a jego życie dochodziło do granic wieku. Miał syna, Qertu, który urodził się kilka miesięcy przed Amarilis. I oczekujecie histori miłosnej? Niedoczekanie. Kiedy byli już trochę starsi, uczyli się nowych rzeczy o życiu zostali przyjaciółmi. Przewracali do góry kopytami całe terytorium koni. Wszystko obserwowała obserwowała siostra naszej bohaterki, która chciała władzy. Opowiedziała, więc o tej przyjaźni swoim rodzicom, którzy postanowili pomóc swojej kochanej córce. Rozdzielili parę bardzo bliskich przyjaciół, a Ami uciekła ze stada. Najprawdopodobniej jej rodzinie coś się dostało, ale co ją to obchodzi? Oni się nią nie interesowaoi, ona nie interesuje się nimi, proste. Wędrowała długie noce i dnie cały czas wspominając swoje dawne życie. Teraz żałowała swojej decyzji. Była wychudzona, chorobliwie zachrypnięte, a i krew skrzepnięta na jej uchu nie wróżyła nic dobrego. W końcu jednak w rozległych polach dostrzegła różnorakie ślady koni. Z nadzieją poszła wzdłuż nich aż dotarła tutaj... do Klanu Ognistej Grzywy.
Inne: 
~ Za czasów jej dzieciństwa przydarzyło się wiele przykrych przypadków. W tym dzień przed jej odejściem - atak wielkiej watahy na jej stado. Umarła jej siostra, a ona dostała przykrą pamiątkę. Po tym wydarzeniu uciekła.
~ P a j ą k i, wszystkie te małe stworzonka są dla Amarilis dziwne. Ohyda, fe!
Kontakt: EmilkCat2007 (hw)
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika