→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU

15.10.2019

Od Mivany do Shiregt'a ,,Rodzicielstwo"

Zmierzyłam swojego partnera od kopyt po czubki uszu. Wydawał się być szczęśliwy z powodu narodzin swojej córki. Chyba nie mam powodów do zmartwień, prawda? 
- Nie jesteś rozczarowany? Ona nie jest następcą tronu - spojrzałam głęboko w jego oczy, czując, że zaraz może wydarzyć się coś strasznego.
- To nasze dziecko, Mivana - usłyszałam w odpowiedzi.
W końcu kiwnęłam głową i odsłoniłam źrebię, aby jego ojciec mógł dokładniej przyjrzeć się nowej członkini monarchii. Podszedł do niej spokojnie, widocznie ostudzony przez moją wcześniejszą reakcję.
- To twój tata - powiedziałam za niego. Nie byłam pewna, czy Moa zrozumiała cokolwiek z wypowiedzianych przeze mnie tego dnia słów, jednak czułam się w obowiązku powoli przyzwyczajać ją do komunikacji.
Patrzyłam, jak szczerze wzruszony władca delikatnie przytula się do kruchego ciałka. To twoja rodzina, Miv. Jak mogłaś zakładać, że coś pójdzie nie tak?

~*~

Przez następne księżyce coraz bardziej przywiązywałam się do tej kulki kręcącej się przy mnie i zasypującej różnymi, często nielogicznymi i dziwacznymi pytaniami. Gdyby ktoś ją po prostu usunął z mojego życia, czułabym dziwną pustkę, mimo, iż czasami wolałabym choć na chwilę zostać sama ze sobą, niekoniecznie zostawiając młodą z którymś z jej wujków, którym tak bardzo ufałam pod względem wychowywania dzieci. Księżniczka rosła niczym bambusy, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jak. Wszelkie próby usposobienia jej do poważnego żywota spełzły na niczym (chociaż czego mogłam się spodziewać po miesięcznym źrebięciu?), poszłam więc po rozum do głowy i dałam jej jak najwięcej wolności, by mogła się nauczyć na błędach, jednocześnie nadzorując, by nie robiła takich, które można popełnić tylko raz. Rodzicielstwo może nie wyglądało tak, jak sobie to zaplanowałam, jednak czy można narzekać, mając przy swoim boku kochającego małżonka i potomkinię tak słodką, że nie można się na nią gniewać?

<Shi? Chciałam coś dopisać, ale szkoła skutecznie zabija wenę :) Mogłabyś pociągnąć to jakoś, mało ciekawych rzeczy się dzieje ostatnio>

11.10.2019

Przemiana Naero i Arrow'a

Postacie te decyzją ich właścicieli zostają zamienione w NPC, dzięki czemu nadal będą mogły uczestniczyć w tworzeniu naszej historii. Majątek Naero zostaje rozdzielony pomiędzy rodzeństwo, zaś Arrow'a przekazany Nivero i Naris.

Arrow|7 lat|Ogier|Medyk II stopnia|142p.|Erina

 Naero z dynastii Altbachów|4 lata|Klacz|30 p.|wolfik

11.10.2019

Żegnamy Specter, Virginię, Risę, Vayolę i Dantego!

  W dzisiejszym dniu żegnamy z żalem powyższe postacie. Nasz książę Dante odchodzi, by szukać miłosnych przygód w innych stadach. Virginia, Risa i Vayola postanowiły zacząć nowe życie z dala od dawnych intryg, podobnie Specter (choć istnieją spekulacje, że ruszyła za Dante'ym). Powodem jest taka decyzja ich właścicieli. Majątek Specter zostaje rozdzielony pomiędzy jej potomstwo, Siraane i Leandera. U reszty postaci zostaje rozdzielony pomiędzy najbliższą rodzinę, czyli matkę i rodzeństwo.
  Ale to nie wszystko. Z dniem dzisiejszym żegnamy jednego z naszych najwierniejszych, najzdolniejszych i najukochańszych autorów, kogoś, kto był tu z nami od samiutkiego początku. Tak, mam na myśli adminkę DODĘ, znaną bardziej jako Kromek. Większość tego, co chciałam powiedzieć, wylałam już na Discordzie, ale powtórzę to jeszcze raz: nikt nie ma do ciebie żalu. Stworzyliśmy wiele super wątków. W życiu trzeba patrzeć w przyszłość, a niewykluczone, że ta wspaniała osoba kiedyś do nas powróci. Zatem życzymy ci wszystkiego dobrego, i oby nasze drogi kiedyś się jeszcze skrzyżowały! 

Dante z dynastii Altbachów|15 lat|Ogier|Książę, Szeregowiec|26 p.|Brak|DODA

Specter|13 lat|Klacz|Szeregowiec|80 p.|Brak|wolfik 


Virginia|7 lat|Klacz|Starszy Szeregowy|96 p.|Brak|DODA

Risa|7 lat|Klacz|Stróż|16 p.|Brak|DODA

Vayola|17 lat|Klacz|Emerytka|145 p.|Brak|DODA

9.10.2019

Od Shiregt'a do Mint ,,Jaką ja tu gram rolę?"

Rzuciłem klaczy oburzone spojrzenie, jednak nie dała mi dojść do głosu.
— To jak? - uśmiechnęła się lekko, wręcz zwycięsko. Tym bardziej gorzki będzie smak porażki...zaraz, przecież nie zamierzam się odgrywać; nie będę zniżać się do tego poziomu. No, może trochę. Zaczyna sobie za dużo pozwalać.
— Podobnie jak ty. - odparowałem, dostrzegając z radością zaskoczenie rozmówczyni. - Nie uważasz chyba, że twoje wczorajsze zachowanie było przejawem jakiejkolwiek mądrości. - postanowiłem wylać z siebie wszystko za jednym zamachem i doprowadzić sprawę do końca, by nikt mi nie przerywał w połowie zdania, odwodząc od głównego wątku. - Możesz złorzeczyć i wyrzucać światu wszystkie jego wady, pamiętaj tylko, że ogranicza cię prawo. Nigdy nie stwierdziłem, że jesteśmy przyjaciółmi, bo taka relacja jest w tej sytuacji zwyczajnie niemożliwa. Chciałbym ci pomóc, ale nie dajesz mi takiej możliwości - może po prostu nie chcesz. Na to akurat nie mam wpływu. Jeżeli masz ochotę porozmawiać, możesz na mnie liczyć, ale wysłuchiwanie w kółko tego samego jest wyjątkowo nudzące. Świat nieubłaganie pędzi do przodu, a ci, którzy nie nadążają, odpadają z gry. Przeszłość minęła i nie wróci, nasze drogi się rozeszły, tworzymy dwie osobne historie, a próba ich ponownego zlepienia jest jak przekopywanie kanału z jeziora Chirgis do Uws. Serce nie sługa, zresztą myślę, że sama o tym najlepiej wiesz.
Czego ty ode mnie chcesz, Mint? Jaką ja tu mam grać rolę?
<Mint?>

5.10.2019

Od Shiregt'a do Mivany ,,Różowe rozczarowanie"

Od rana czuć było napięcie, narastające z każdą chwilą. Do Mivany bez kija lepiej było nie podchodzić. Mimo że instynkt stanowczo nakazywał mi uspokoić się i zaufać matce naturze która obdarzyła wszystkie klacze macierzyńskim zmysłem, w chwili kiedy partnerka zniknęła z zasięgu mojego wzroku, wątpliwości osiągnęły punkt kulminacyjny. Za wszelką cenę powstrzymywałem się od głupiego ruchu jakim było jej odszukanie. Prawdopodobnie nie uwolniłoby mnie to od nieprzyjemnych emocji, a jedynie je nasiliło. Przed oczami przelatywały mi setki katastrofalnych wizji. Mogą ją nagle opuścić siły i nie poradzi sobie z parciem. Źrebię może być nieprawidłowo ustawione. Albo zaplącze się w pępowinę i się udusi. Mogą się też pojawić drapieżniki, matka i młode to łatwy kąsek. Bardzo łatwy. Paradoksalnie z każdą sceną moje obawy i stres coraz bardziej ustępowały miejsca zobojętnieniu i cierpliwemu oczekiwaniu, a nawet wyobrażeniom dotyczącym samego źrebięcia. Powtarzałem jedynie w myślach: Dasz radę. Dasz radę. Dasz radę.
Przeżuwałem roślinność, rozglądając się jednak uważnie. Wtedy zauważyłem dwie sylwetki wyłaniające się z lasu. Bez wahania ruszyłem w ich stronę, nie mogąc się doczekać spotkania. Serce biło mi jak oszalałe. U boku szczęśliwej matki stąpał pokracznie, ale pewnie, piękny, rosły, myszaty...klaczka. Ona. Przez moment miałem wrażenie, jakbym dostał z liścia. Zwolniłem nieco kroku, przyjrzałem się jeszcze raz. Tak, to była przewspaniała klaczka, jak na córkę pary królewskiej przystało.
Wbrew woli poczułem na dnie duszy ziarnko rozczarowania. Gdzie podział się mój syn? Gdzie dziedzic majestatu Klanu Mroźnej Duszy? Szczerze mówiąc, nie dopuszczałem do siebie myśli, że mogłoby być inaczej. A jednak nie chował się za drzewami, by wyskoczyć z bojowym okrzykiem, szedł właśnie ku mnie, śmiejąc się radośnie i plącząc nogi. To przecież takie proste: dobry władca, jego kochana małżonka i zdolny syn. Dlaczego życie musi wszystko komplikować? 
Ten smutek został szybko zagłuszony przez falę szczęścia. W końcu to było moje dziecko, nasza latorośl, światło życia. Po chwili szoku na moim pysku pojawił się szeroki uśmiech. Spojrzałem prosto w zmęczone, ale pełne radości i miłości oczy Mivany. Zetknąłem jej wargi z moimi, pragnąc wyrazić w ten sposób gorące uczucie. Pozwoliła mi na to, ale kiedy postanowiłem podejść do córki, spotkałem się z ostrzegawczym kwiknięciem. Cofnąłem się gwałtownie kilka kroków, unikając zębów partnerki. Ochłonąłem nieco, po czym zapytałem pokornie, jakbyśmy widzieli się pierwszy raz:
— Czy mógłbym...się przywitać?
<Mivana? Nie do końca mi się podoba, ale norma chyba wyrobiona xD>

2.10.2019

Podsumowanie września

Witam was serdecznie, kochani członkowie i internetowi wędrowcy, na kolejnym podsumowaniu miesiąca z Eternal Freedom. Myślę, że większości ostatnie cztery tygodnie przy różnego rodzaju formalnościach upłynęły jak z bicza trzasł, co jednak nie przeszkodziło nam w zachowaniu aktywności na blogu - napisaliśmy równo 50 postów. Życzymy dalszych szkolnych i zawodowych sukcesów, a teraz przechodzimy do właściwiej części!
Nowe pokolenie
Ten wrzesień zostanie zapamiętany na długo. Na początek dobre wieści, na które składają się narodziny księżniczki Moa, Shantsai i Skiresa, owoców różowego czwartku ( ͡° ͜ʖ ͡°).  Przeciwwagą stała się czarna niedziela, kiedy to pożegnaliśmy m.in. Anamy'ego oraz Rose, przegranych w walce o przetrwanie, a nieco później opuścił nas także Takhal. W związku z postarzaniem właściciel Naris oraz Nivera proszony jest o formularze dorosłych koni.
Rok 1999 możemy ogłosić rokiem miłości wszelkiego rodzaju, także tej jednostronnej. Strzeżcie się, nowe pokolenie nadciąga!
Bank CPA
Jak pewnie zdążyliście zauważyć, od około miesiąca na Giełdzie Pięciu Kopyt nie pojawiło się podsumowanie zebranych przez członków pszenic. Głównym winowajcą jest tu nasz brak czasu, lecz w tej kwestii pozostaje nam tylko modlić się o cud. Przede wszystkim jednak na początku roku szkolnego nie chciałam tym martwić ani Was, ani siebie. Kolejne podsumowanie ukaże się 5.10.2019 r. (sobota) i będzie dotyczyć aktywności z całego września.
Znalezione obrazy dla zapytania memy październik
Serdecznie dziękuję za uwagę i do zobaczenia w opowiadaniach!
~Łowca much

1.10.2019

Od Mint do Shiregt'a „Prywatka pomiędzy krzaczkami?”


-Wyczuwam dystans. Niezdrowy dystans- zmierzyłam go wzrokiem- Czy to możliwe, że w jedną chwilę zdążyłeś mnie znienawidzić? Może przyjaciele mieli funkcjonować jako niewinna otoczka, dodająca smaku do niezbyt zabawnych chwil? W końcu zawsze jest ktoś, kto może Cię wspierać, czyż nie? -posłałam mu krzywy uśmiech.
-Ja... nie chcę wracać do przeszłości, Mint- w jednej chwili dostrzegłam w jego oczach resztę zagubionego i nieśmiałego chłopca. Być może coś z tych okropnych dawnych czasów, uchowało się w jego dorosłej otoczce, która zaś zdawała się ociekać powagą pełnienia tak odważnego stanowiska. Wciąż jednak nie było dla mnie zrozumiałe, dlaczego się tak odnosił do tak skomplikowanego uczucia w moim wydaniu, skoro sam jest dość kruchy w tej kwestii. Wyrósł na hipokrytę, gagatek. Ogier odwrócił łeb, w zamyśleniu zaczepiając swój wzrok gdzieś na linii horyzontu.
-Ja również nie chcę wracać do tego teatru ze spieprzaniem, gdzie pieprz rośnie- skoncentrowałam swoje spojrzenie na jego osobie. Ktoś musiał trenować nie tylko jego psychikę uciekaniem na parę miesięcy, ale także i formę- Mimo wszystko musisz przyznać, że dawno nie wyciągnąłeś „serdecznej przyjaciółki” na spacer i wyraźnie stwierdziłeś, iż stałam się niemową, ponieważ tylko zabijasz mnie wzrokiem.
-Prawie jak Mivana, widzisz podobieństwo?- lekko się skrzywił z nutą niemego rozczarowania na pysku, co postawiło mały pytajnik w mojej głowie. Być może miał coś, co chciał zachować dla siebie i nie dzielić się tym ze mną. Cóż ja pierdolę, na pewno ma jakąś tajemnicę..., ale czy taką, którą może przemilczeć?
-Pf... Ona nie zawsze ograniczała się do wzroku czy mieczyka. Potrafiła też zabijać łzami-prychnęłam, przypominając sobie cały ogrom sytuacji z przeszłości, wzdrygając się od ich żenującego poziomu.
-Przyznaję- spuścił wzrok, błądząc nim po ziemi, jakby szukając resztek życiodajnej wody w korzeniach kwiatów, aby nie uschnąć z pragnienia ucieczki z tego miejsca. Zilustrowałam znaczącym wzrokiem jego napięte mięśnie. A więc jeszcze się nie przyzwyczaił do mojej osoby. Chyba podziała na nim specjalna terapia o nazwie se...rnik na zimno-Potrafiła nie być zbyt mądra.
-Zbyt mądra?- uśmiechnęłam się tajemniczo, zbywając jego oburzone spojrzenie i próby doprecyzowania- To jak?<Shireeegt? *)  Spacerek to zawsze dobre miejsce na akcję, więc oddaję w twe łapki to coś napisane parę dni temu, tyle, że znowu wstawić zapomniałam (xD)>

Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika