→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU

26.02.2019

Od Mondream ,,Kłamstwo nie popłaca" Cz. I

Siedziałam sobie, patrząc w smugi wychodzącego znad Gerel Ul słońca. Obok mnie leżał Zee. Ogierek jeszcze spał. Nagle się obudził. Podsunął się do mnie.
- Mamo, miałem koszmar... - powiedział. Pocałowałam go w pysk.
- Nie bój się, Zee. Jutro już go nie będzie. To, co jest we śnie, nie zdarzy się, bo jest tylko wymyślone. - powiedziałam mu. Zee jakby się trochę uspokoił.
- Jesteś pewna? - spytał ogierek wzbudzając swój strach.
- Chyba że... co ci się śniło? - spytałam. Nie byłam pewna moich słów. Też się troszkę przestraszyłam.
- Że gdy ty spałaś, to ja sobie od ciebie poszedłem, ponieważ chciałem dać ci coś, cokolwiek do jedzenia. Bo powiedziałaś przez sen, by ci coś dać, ponieważ jesteś głodna. Gdy wróciłem z pyskiem pełnym trawy i siana zauważyłem, że ty nie żyjesz. Krew wyciekała ci z pyska, i powiedziałaś ostatnie słowo... - w tym momencie zaczął płakać. Ja też się przestraszyłam, ale udawałam tylko zaciekawioną.
- No powiedz, co ja powiedziałam? Co było dalej? - zapytałam.
- Ty... powiedziałaś... Kasja! - powiedział Zee łkając.
- Ka... Kas... Kasja? - spytałam niepewna.
- Och, tak, a co? Czy to się ziści? - spytał, coraz bardziej płacząc.
- Nie, na pewno nie! - odpowiedziałam. Nie mogłam uwieżycć w me słowa. Nie mogłam znieść tego, że mu kłamię. I to własnemu źrebakowi!
CDN.

26.02.2019

Nowy Medyk III stopnia - Zee!

https://karolinasvs.files.wordpress.com/2014/04/konie_andaluzyjskie2.jpg




Źródło: Zdjęcie główne
Motto: ,,Każda rzecz, nawet na najmniejsza ma swe zalety"
Imię: Zee
Tytuł: -
Płeć: Ogier
Ranga/i: Medyk I stopnia
Głos: Siamés






Relacje:
Mefira: Babcia Zee. Nie miał okazji bliżej poznać, ale spotyka ją co noc. Bardzo ją polubił, no przecież to jego babcia! [*]
Mondream: Mama Zee. Bardzo się kochają, choć nadal tylko w nocy. [*]
Shiregt: Władca najlepszy ze wszystkich. Kiedy Zee był mały, to lubił się z nim bawić.
Mint: Medyczka która pomaga Zee, kiedy ma ataki płaczu lub bardzo źle się czuje.
Arrow: Najlepszy przyjaciel Zee. Bardzo lubią rozmawiać o swoich życiach.
Erina: Małżonka Arrowa. Nie za bardzo się znają, ale Zee wie, że jest w ciąży.
Kasja: Morderczyni! [*] < Dla dobrej strony
Cardinano: Zee spotyka się z nim czasami. Cardinano często go nie zauważa.
Lumino: Zrobił się cichy odkąd urósł. Zee nie spotyka się z nim ostatnio.
Osobowość: Zee jest uczciwy, lecz nie cierpi, jak mu się rozkazuje. Boi się nowo poznanych osób, co odziedziczył po mamie. Lubi zimę, najbardziej śnieg. Kocha biały kolor. Nie lubi się kłócić, dlatego popiera zdanie przyjaciół.
Orientacja: Heteroseksualizm.
Aparycja:
  • Rasa: Mieszanka fryza z andaluzem
  • Wygląd: Siwy ogier z szarą, kręconą grzywą oraz ogonem, rozjaśniającymi się na końcu i pięknymi szarymi kopytami.
  • Wzrost: Ok. 175 cm
  • Waga: Gdzieś tak ok. 675 kg
Umiejętności: Trochę umie leczyć. Jego mama go uczyła.
Historia: Urodził się w klanie. Nigdy nie odłączy się od tej grupy.
Inne: -
Kontakt: świat opowiadań (HW) Mrs Hajska (Discord)

26.02.2019

Mondream się oźrebiła!

Po długim (tak, dłuuugim...) oczekiwaniu na świat przychodzi kolejny członek klanu, a Mondream zyskuje syna - Zee. Gratulacje!
Zee
https://sphoto.nasza-klasa.pl/47847854/2392/main/fbc08b4947.jpeg

26.02.2019

Od Angel do Cardinana ,,Pierwszy krok miłości"

Obudziłam się z lekkim bólem pleców. Wstałam, po czym zauważyłam, że znajduję się przy wodospadzie, a przy mnie spał inny koń. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale ten ogier był piękny. Już kiedyś go widziałam. *Pewnie ze stada*-pomyślałam. Obudziłam go, boże, co bym innego miała robić?
- Em, cześć. - powiedziałam cicho i spokojnie. Ogier wstał, po czym otworzył szeroko oczy.
- Kim jesteś? Gdzie jesteśmy?- powiedział. Nie spodziewałam się takiej szybkiej odpowiedzi.
- Em, Angel. Jestem Angel. Nie wiem, gdzie jesteśmy i mi się to nie podoba. Chodź, chyba widzę stado. - odpowiedziałam. Ogier wstał i zaraz już szedł.
- Oh! Jakie ja mam maniery! Nazywam się Cardinano.- powiedział w końcu.
- Cardinano to piękne imię. - powiedziałam. Ogier się uśmiechnął. Ja także. Moje serce zaczęło szybciej bić. Zapomniałam nawet o bólu. Podeszłam odrobinkę do Cardinana, a on na mnie popatrzył opiekuńczo. *Jego serce pewnie też wariuje!*- pomyślałam. Cardinano też się przybliżył. W końcu doszliśmy do stada.
- To zaszczyt iść z tobą przez piękne lasy, ale dalej się zastanawiam-skąd my się tam wzięliśmy? - spytał ogier.
- Nie mam pojęcia. Odpuść. A gdyby tak...- zaczęłam mówić do ogiera, ale on mi przerwał.
- Jutro wybrać się...- zaczął mówić, ale ja mu przerwałam.
- Dziś. Wybierzemy się, by zobaczyć zachód nad Uws. Myślałeś o tym samym? - powiedziałam z uśmiechem.
-Tak. - odparł Cardinano. Ruszyliśmy w drogę.
-A może pójdziemy szybciej?- spytałam.
<Cardiano? Miłość : )>

25.02.2019

Od Kasji do Risy ,,Skała ratująca sytuację"

- Risa! Szybko! Biegnij do stada! Zawołaj pomoc i wróć! - krzyknęłam w stronę Risy przejęta - Migiem! Już! - po tych słowach Risa biegła już poprzez zawiłe ścieżki. ,,Pewnie się zmęczyła..." pomyślałam.
- A...A co ze mną!? - krzyczała z dołu Virginia.
- Za chwilę będziesz tu, na górze. Risa pobiegła po pomoc, więc bądź jej wdzięczna! - dostała w odpowiedzi klacz. Zauważyłam tam krzaczek z liśćmi, a przy sobie miałam taki sam. Skosztowałam jednego z soczystych liści. Były smaczne. Nie wiedziałam, czy nie zatrują Virginii, a co gorsza mnie. Jednak, przypomniałam sobie pewne szpiegowskie zebranie, ale to inna historia. Podczas tego zebrania po prostu uczyliśmy się odróżnić trujące od nietoksycznego. Z moich badań smaku tego liścia wiedziałam, że nie jest szkodliwy.
- Jeśli zgłodniałaś, zjedz trochę tych liści - powiedziałam do Virginii, pokazując na krzak. W tym momencie przyszła Risa z innymi końmi. Byłyśmy całkowicie gotowe do działania, gdy nagle...
- Jak zamierzamy ją wyciągnąć? - spytał jeden koń.
- No...miałam nadzieję, że macie jakiś plan... - otrzymali odpowiedź. Wszyscy uciszyli się. Nagle zauważyłam coś w tej sprawie bardzo przydatnego.
- Czy te liany się przydadzą? - spytałam.
- Tak, gdyby było miejsce na zaczepienie tej rośliny - odpowiedział jeden z koni.
- A może...Ta skała obok urwiska? A może raczej miejsca zdarzenia? - powiedział drugi z uśmiechem.
<Risa? Sorry za długie czekanie na ten odpisik...>

25.02.2019

Od Miriady do Etsiina ,,Przechadzka"

— A, dobrze. - odpowiedziałam po chwili. - Tylko stara rana trochę mi dokucza. A ty? - czułam się w obowiązku coś dodać. Nie jestem mocna w rozmowach, ale każdy głupi wie, że zwykłe ,,dobrze", wypowiedziane nawet najbardziej żywym tonem, wygląda raczej na zbywanie kogoś, niż szczere wyznanie.
— Też nie najgorzej. - na tym dialog się skończył. Nie mieliśmy żadnych tematów do rozmowy, a poza tym musieliśmy skupić się na tym, by nie połamać nóg w coraz trudniejszym terenie. Znaleźliśmy się w gęstym lesie, z czyhającymi pod śniegiem licznymi korzeniami drzew, i zwykłe potknięcie się mogło skończyć się tragicznie. Moje myśli zeszły na tory dnia wczorajszego. Niezaprzeczalnie ta noc mi się podobała. Cieszyłam się z towarzystwa, zniknęła większość moich obaw, jak się okazało, często wyimaginowanych. Niby Etsiin nie wyróżniał się specjalnie z tłumu - ot, zwykły, miły gość, a równocześnie miał w sobie to coś. Może kiedy lepiej go poznam, to się przekonam? No dobra, dość. Postanowiłam zabrać się za przemyślenia nad ważniejszymi sprawami. O tym, co zastaniemy na miejscu, wiedziałam prawie tyle, co nic, więc robiłam hurtowo plany pod najróżniejsze, najbardziej nieprawdopodobne scenariusze. Gdyby nie moje nastawienie do wartości życia i konieczności wojny, mogłabym zostać szeregowcem, a w przyszłości strategiem. Swoją drogą ciekawe, kiedy zabraknie mi alfabetu.
Zatrzymaliśmy się na sen w miejscu zdecydowanie bardziej górzystym od poprzedniego. Właściwie zrobiliśmy to dosyć wcześnie jak na obecną sytuację, ale to żadna ujma, wręcz zaleta. Zabrałam się szybko za napełnienie żołądka. Etsiin stanął obok mnie. Kułany dyskutowały i kuzgały się między sobą, a reszta ekipy ustawiła się trochę dalej. Gdy już oboje poczuliśmy się względnie syci, ogier zaproponował:
— Może przejdziemy się po okolicy? - w porę przypomniałam sobie, że to mój znajomy...czy tam przyjaciel...i nie mam się czego obawiać.
— Jasne, czemu nie. - odparłam. - W którą stronę?
<Etsiin? Wymyśl coś, proszęXD>

24.02.2019

Veni, Vidi, Vici! - Ponowne otwarcie bloga

Nastał ten wiekopomny dzień, w którym po kilkutygodniowym remoncie serce Eternal Freedom znowu zaczyna bić! *Moje swoją drogą też...*
  Renowacja bloga została zakończona i wracamy do normalnego funkcjonowania, co oznacza, że możecie nam już śmiało wysyłać wszelkie opowiadania, formularze itp. itd. Ale, bądźmy przy tym ludźmi - prosimy o lekkie przystopowanie w najbliższych dniach i uważne wczytywanie się w zakładki przez zadawaniem pytań o zmiany, teraz to my - administracja - potrzebujemy odpoczynku.
  Przejdźmy do sedna sprawy, co tu się podczas tej ,,ciszy" wyprawiało? Przedstawiamy Wam (całkiem spore :3) zestawienie wszystkich wprowadzonych zmian i ulepszeń:
  • Zmniejszyliśmy wymagania co do zdobywania pszenicy. Przyznajmy, były one trochę zbyt surowe, o czym zresztą wspomnieli niektórzy w badaniu. Miejmy nadzieję, że od tej pory podliczania na GPK będą wyglądały o niebo lepiej!
  • Przeprowadziliśmy drobne poprawki w tekście, a na stronie fabuły wykorzystaliśmy efekt zwijania, dzięki czemu tekst jest bardziej przejrzysty i przyjemniejszy w odbiorze!
  • Oprócz tego pojawiły się nowe sławy - zarówno pojedyncze postacie, jak i całe grupy!
  • Zaktualizowaliśmy strony Grafiki i Społeczności, które zostały ponownie rozdzielone na dwie zakładki, choć linki znajdują się w jednej.
  • Eternal Freedom doczekało się własnego komiksu! ---> https://echofamilii.blogspot.com/ Już niedługo pojawi się banner stronki.
  • Wydłużyliśmy długość życia naszych postaci z 16 do 20 lat, co oznacza przesunięcie limitów wiekowych w takich kwestiach, jak np. przejście na emeryturę. 12-latek to jeszcze żwawy, jary koń z przyszłością!
  • A jeżeli już o tej emeryturze mówimy...zauważyliście Rangi&Hierarchię? Właśnie w tej kwestii zmieniło się chyba najwięcej. Nasze umiejętności, sprawność, nabrały jakiegoś realnego znaczenia, wartości. Temtsel Dotood, gałęzie i stopnie rang, omegi... - nic, tylko siadać do lektury!
  • Znów z powyższą metamorfozą rang wiąże się reforma punktów w formularzu. Umiejętności przekształciły się w sprawność, bez podziału na poszczególne jej formy, a umiejętności dodatkowe zmieniły nazwę na zwykłe umiejętności. Rodzina zmieniła się w ogólne relacje postaci z otoczeniem. Wszyscy członkowie proszeni są o jak najszybsze przesłanie nowej wersji tego punktu!
  • Przycięliśmy zgrabnie zdjęcia w zakładce ,,Członkowie" i zmieniliśmy nieco układ w samych formularzach. Estetyka w końcu ważna rzecz!
UWAGA. Wszystkie punkty, rangi itp. zostały rozdzielone sprawiedliwie, tak, by nikt nie ucierpiał. Teraźniejsi emeryci nie zostaną przywróceni do swych ról. Dziękujemy ślicznie za uwagę.
Ufff...to do zobaczenia w opowiadaniach, kochani!

PS. Z radości nie mogłam się oczywiście powstrzymać od memowej relacji z remontu B), zapraszam zatem gorąco na EF-owego discorda ---> https://discordapp.com/invite/fwhYaXf

Znalezione obrazy dla zapytania memy remont
~Łowca much i ekipa SZAPULUTU
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika