→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU

3.11.2018

Od Forever do Hadvegara ,,Pod osłoną nocy"

– Wiem, ale nie rozmawiajmy o tym. Mamy w końcu czas tylko dla siebie moja miła. - rzekł uśmiechając się nieco. Nie zaprzeczę, trochę się rozczarowałam. Tak bardzo chciałam, by o tym zapomniał. Czy to możliwe? Tego nie wie chyba nikt na tym padole.
- Tak, mamy czas tylko dla siebie - szepnęłam wtulając się w szyję ogiera. - Wiesz, że już niedługo Specter będzie dorosła i zostanie nam nasz Fashagar? - zapytałam wypatrując reakcji Hadvegara. Ten siedział jednak mrucząc pod nosem niezrozumiałe dla mnie słowa i otulając mnie szyją. Zamknęłam oczy rozkoszując się chwilą, lecz przerwał ją pisk czegoś, co wbiegło do jaskini. Tym "czymś" okazał się być niewielki lecz przerażony zając. Wyjrzałam na dwór i zobaczyłam zdezorientowaną watahę. Cofnęłam się w kąt chowając za sobą zająca by przestał piszczeć. Wilki poszły dopiero wtedy, gdy słońce schowało się za horyzontem.
- Wracamy? - zapytałam rozglądając się w poszukiwaniu wilków
- Lepiej wrócić do stada - powiedział i wolnym krokiem wyszedł z jaskini. Ruszyłam tuż za nim. Księżyc w pełni pięknie rozjaśniał nocne niebo a gwiazdy wydawały się być tuż nad nami. Tak blisko, że wystarczyłoby wyciągnąć mocno szyję by ich dotknąć. Wiedziałam jednak, że to tylko takie wrażenie. Zaczęłam dygotać z zimna, lecz mój partner widząc to przysunął się bliżej. Co jakiś czas słychać było szmery wywoływane przez nocne zwierzęta co sprawiał las którym aktualnie szliśmy jeszcze mroczniejszym. Ukojenie dawało patrzenie w niebo. Kiedy drzewa się rozrzedzały i widać już było niewyraźne sylwetki członków stada szłam już na wspomaganiu Hadvegara. Mogłam zatrzymać się w tej sekundzie i spać tutaj, lecz ogier mi na to nie pozwalał. Kiedy byliśmy już za pierwszą linią koni ujrzałam Specter otulającą szyją Fashagara.
- Patrz - powiedziałam uśmiechnięta wskazując na nasze dzieci. Nasze i tylko nasze.
*Kilka miesięcy później*
Specter od rana nie było w okręgu stada podobnie jak Mivany i Dantego, więc zakładałam, że robią coś razem. Ja zaś pomagałam Hadvegarowi w wyszukaniu jakiegoś zioła które było mu pilnie potrzebne a zielarze go nie umieli znaleźć. Za nami powolnym krokiem szedł Fashagar.
- Czy to jest to zioło? - zapytałam w pewnym momencie wskazując na liście rosnące pod jednym z drzew. Były takie jak opisywał Hadvegar, lecz ja się na tym nie znałam i jak zawsze pytałam się go.
<Hadvegar? Znaleźli to zioło? Przepraszam, że tak długo, lecz cierpię na brak weny>

2.11.2018

Śmierć NPC

Żegnamy również w dniu 1 listopada dwie klacze z NPC - Hasminę i Grey, zmarłe z przyczyn naturalnych. Niechaj spoczywają w pokoju [*].

2.11.2018

Żegnamy Kirka i Bush Brave'a!

Te oto dwie postacie odchodzą z powodu śmierci z przyczyn naturalnych. Starość jako pierwszych zabiera nam z klanu Kirka i Bush Brave'a w dniu rzeczywistego Święta Zmarłych. Będzie nam ich z pewnością brakować - niechaj spoczywają w pokoju [*].
Tymczasem majątki ogierów zostaną podzielone po równo na członków rodziny, natomiast same rzeczy - usunięte.

Bush Brave von Schmerz|16 lat|Ogier|Emeryt, Rada Starszych|Brak|Azor

Kirk|16 lat|Ogier|Emeryt|Valentia|DODA

1.11.2018

Podsumowanie października

Jeżeli jesteś jednym z pierwszych czytelników tego posta, to domyślam się, że za oknem masz właśnie poranek drugiego listopada. Dzisiejsze Święto Zmarłych decydującą większość z nas wygnało bowiem na cmentarze, gdzie nie dociera żadna sieć internetowa z różnych powodów. Mam nadzieję, że w każdym razie spędziliście ten czas pożytecznie w rodzinnym gronie. Ta ironiaXD. Eternal Freedom również obchodzi dziś swego rodzaju święto - podsumowanie kolejnego spędzonego wspólnie miesiąca.
Tajemnicze podliczanie i...przeprosiny
Tak. Przyznaję się bez bicia i wycia, że w ostatnich czasach zaniedbywałam bloga z czystego lenistwa i poczucia beznadziei. Jako że w przyczynach mej ignorancji znalazły się również wymienione powyżej, to usprawiedliwianie się faktycznym brakiem czasu i zabieganiem uważam już za bezsensowne dolewanie oliwy do ognia. Pragnę więc przede wszystkim bardzo wszystkich przeprosić i poprosić o wybaczenie tych chwil słabości. Na bieżąco dziękuję również za wsparcie tym, którzy zapełnili nasz blog opowiadaniami w pierwszym dniu listopada - to naprawdę motywujące. Koniec z leniuchowaniem. Moje dzisiejsze postanowienie brzmi - od tej pory wracam do gry! Przestaję myśleć o tym, jak tu Was zachęcić - chyba lepiej wychodzi mi improwizowanie, nie?
W ramach wynagrodzenia, podliczanie pszenicy i SŁ z dnia 29 października będzie wyjątkowe. Nie odejmę nikomu żadnych punktów, a ci, którzy byli aktywni, otrzymają swą należność - zajrzyjcie na giełdę już niedługo. Ponadto (również w związku z Halloween) do 5 listopada w Mglistym Zaułku trwać będą koszmarne obniżki!
Zmiany w składzie Klanu Mroźnej Duszy
Fabuła w październiku przystanęła, by sobie nieco odsapnąć - nie działo się nic wielkiego, godnego uwagi wszystkich członków, z wyjątkiem wędrówki nad jezioro Uws zakończonej sukcesem i nadejściu nowej pory roku, deszczowego lata.
Listopad za to zapowiada się pysznie, mamy bowiem nowe pyszczki w klanie, które mogą wnieść do naszej historii powiew świeżości! Są to klacze Gwiazda i Olimpia oraz ogier Etsiin. W związku z postarzaniem w samym dotychczasowym składzie zachodzą również spore zmiany. Żegnamy wyciąga chusteczkę zmarłych ze starości naszego Kirka, NPC Hasminę i Grey oraz dmucha szanownego Bush Brave'a, o czym stosowny post pojawi się jutro. Akurat w Święto Zmarłych doczekaliśmy się pierwszych koni w klanie, które umierają śmiercią naturalną - cóż za ciekawy zbieg okoliczności...No, dosyć tych smutków, świat idzie do przodu, czeka nowe pokolenie. Proszę właściciela Wichra o przesłanie formularzu nastolatka, zaś Fashagara - dorosłego konia.

Dziękuję bardzo za uwagę i życzę miłego dnia!
~Yatgaar, Shiregt i Miriada

1.11.2018

Od Kasji do Mivany ,,Dziwny wstrząs emocji"

Tylko żeby nic nikomu nie powiedziała... Powiedziałam sobie w myślach. Bałam się trochę. Pobiegłam do stada. Gdy nie weszłam jeszcze na nasz teren, usłyszałam cichy odgłos.
 - Co jest naszą misją?- powiedział głos jakiegoś na pewno młodszego ode mnie członka.
- Kasja jest podejrzana o morder…- mówił głosik, ale nagle zaczął się jąkać, a po chwili płakać. Wyjrzałam trochę zza krzaków w których byłam. Nie było to głośne. Zauważyłam, że to Mivana, która gada z innymi jej koleżkami. Schowałam się w ostatniej chwili, bo ktoś zaczął odwracać głowę w moją stronę.
- Ktoś nas podsłuchuje- powiedział ktoś z zebranych. To był chyba Karny.
-Masz rację- powiedział zapłakany głos Mivany. Zaczęłam uciekać. Uciekałam w stronę mojej kryjówki. Na szczęście nikt nie zauważył, że biegnę w tamtą stronę. Jednak, i tak byłam gotowa na to, że Mivana zapamiętała drogę do mojej kryjówki. Na wszelki wypadek zagrodziłam drogę drewnem, i postawiłam za nim trup Marabell. Wzięłam ze swojej nory wszystkie rzeczy, nawet kości i inne pozostałości, które były tam nawet przed odkryciem nory, i poszłam w dalszy ciąg lasu. Tam, gdzie doszłam (było to daleko od stada, lecz nie za daleko, bym się zgubiła) znalazłam dołek. Weszłam do niego, i znalazłam korytarz. To była dobra kryjówka. Zrobiłam mapę, by wiedzieć, gdzie jest ta moja dziura, i wróciłam do stada, z mapą oczywiście. Schowałam ją w znalezioną po drodze torbę, i poszłam dalej. Droga była ze skał, zrobiona przez ludzi, więc śladów nie było.
<Mivana? długo czekałaś, wiem.>

1.11.2018

Od Mivany do Shiregta ,,Pogrzebana szansa"

Odbiegliśmy od hałasującego zbiorowiska dwunogich. Miałam świadomość tego, że Shiregt nie jest zadowolony z mojego postępowania, ale o tym, jak bardzo wyprowadziłam go z równowagi dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy jego krzyk nakazał mi patrzeć na jego pysk - idealnie wściekłe oblicze.
- Co ty sobie do cholery wyobrażasz! Co to miało być? Twój popisowy plan na to, jak mnie ukatrupić?!
Moje uszy nie wiedziały, co ze sobą zrobić, więc nerwowo zmieniały swoje położenie. Prychnęłam cicho.
- Gdybym chciała cię zabić, wymyśliłabym coś o wiele bardziej finezyjnego - spojrzałam mu w oczy. Oj, zła odpowiedź.
- Zatem co to było? Chciałaś się przede mną popisać, czy jak? Narażając siebie, naraziłaś mnie, całe stado! Pomyślałaś chociaż przez chwilę?!
Zamilkłam. Ah, żeby tylko wiedział, że dokładnie takie same pytania zadaję sobie sama. Nie miałam zielonego pojęcia, co mi odbiło. Zamiast zwykłego sobie analizowania sytuacji, wyrwałam się do działania, od razu skazanego na tragiczną porażkę. Ton władcy wcale nie ułatwiał mi ułożenie sobie wszystkich myśli i scen w jedną całość.
- Nie musiałeś za mną iść - mruknęłam cicho, nie wiedząc już, co mam zrobić - A jednak to zrobiłeś, dlaczego? - lekko przechyliłam głowę na bok, zadając to pytanie. Grzywka opadła mi na oczy.
Gniadosz widocznie układał słowa w całość, jednak nie chciałam już czekać. Obawiałam się odpowiedzi.
- Wiem, że zachowałam się idiotycznie. Bardziej niż idiotycznie. Ale nie pytaj mnie o powód, którego sama nie znam. Wybacz za takie nieracjonalne decyzje - zamilkłam na chwilę, próbując odgadnąć uczucia ogiera. Tym razem jednak było to niemożliwe. Delikatnie kiwnęłam głową - Wróćmy już do stada. Chyba, że chcesz mnie ukarać wygnaniem - spojrzałam na niego wzrokiem, który jednoznacznie oznajmiał moją świadomość, że na jeszcze nie zasłużyłam.
Zamiast odpowiedzieć, Shiregt zaczął odchodzić od miejsca, w którym stałam. Nie byłam pewna, czy tam właśnie znajduje się stado, jednak wolałam już nic nie mówić, chyba, że proszona. W ciszy zanurzałam kopyta w błocie, czując, że utraciłam wszystko co związane z osobnikiem przede mną. Pogrzebałam swoją jedyną szansę.
<Shi? Nietreściwe, krótkie, ale jest>

1.11.2018

Od Etsiina do Miriady ,,Bardzo przepraszam"

Słońce świeciło bardzo mocno, rażąc mnie w oczy. Byłem już zmęczony i przyznam, znudzony tym szwędactwem. Dotarłem tu, aż z Dzikiego Zachodu w Ameryce, tak jak podejrzewałem, mogła być to Mongolia, ze względu na klimat jaki tam panował. Trochę o tym wiedziałem. Moim oczom ukazał się strumyk, płynący znad pagórka i znikający wśród gęstego lasu. Pragnienie zmusiło mnie do napicia się wody, była.. że tak powiem, smaczna. W każdym razie, ugasiła moje pragnienie. Ziewnąłem lekko i postanowiłem ruszyć za strumykiem. Myślałem, że będzie się tak ciągnąć w nieskończoność, ruszyłem więc do cwału. Czułem jak przyjemny wiatr owiewa mi pysk, tym samym orzeźwiając mnie. Zarżałem wesoło i przyspieszyłem. Niestety nie zauważyłem kogoś, kto stanął mi nieszczęśliwie na drodze. Nie mogąc zwolnić, zaparłem się kopytami, ale i tak wpadłem na konia. Była to jasna klacz, chyba maści izabelowatej. Uniosłem się jak na zawołanie.
-Strasznie Cię przepraszam! –krzyknąłem, pomagając wstać przybyszce. Klacz chwilę milczała a potem uderzyła mnie w brzuch. Jęknąłem.
-Nie zbliżaj się do mnie! –wrzasnęła lekko spanikowana.
-Jeszcze raz przepraszam, nie mam zamiaru nic Ci zrobić. –uśmiechnąłem się lekko. –Podążałem na oślep za strumieniem i nie zauważyłem Ciebie. Swoją drogą, mam na imię Etsiin. –ukłoniłem się jej. Klacz była widocznie tym zdumiona, gdyż spojrzała na mnie zdziwiona.
-Uh.. Ja jestem Miriada.. –odparła troszkę nieufnie. –Przepraszam, że Cię uderzyłam.
-To nic. Po za tym, czy wiesz może, gdzie się znajdujemy? –spytałem zaciekawiony, bo jak zauważyłem, fauna zmieniła się lekko w tym miejscu.
-Co? Ah, tak. Jesteśmy niedaleko jeziora Uws, w obecnym obozowisku Klanu Mroźnej Duszy. –powiedziała Miriada.
-Czy.. mogłabyś mnie zaprowadzić do władcy? Chciałbym się spytać o.. –tu zawahałem się. Decydować się tak szybko na dołączenie? Skąd mam wiedzieć czy mnie przyjmą? Dobra, raz kozie śmierć. –Dołączenie. –dokończyłem szybko.
<Miriada?>
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika