→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU

4.10.2017

Od Yatgaar do Bush Brave'a ,,Bezczelna prośba"

Stałam na pochyłym terenie, osłonięta przez wzgórze od zimnego, porywistego wiatru smagającego raz po raz wierzchołki wzniesień, to zrywając się, to cichnąc, jednak mogłam dostrzec niewielki kawałek z kadru rozmowy Khonkha i obcego mi konia, zapewne nowego. Nadstawiłam uszu, czujnie obserwując całe zajście, każdy ich ruch. Po zakończeniu dialogu zaczęli zbliżać się w stronę stada. Przywódca odszedł, by załatwiać swoje sprawy, natomiast ogier rozejrzał się dookoła. Jego wzrok spoczął na mnie. Odwzajemniłam beznamiętne spojrzenie, nieruchomiejąc. Zaczął zbliżać się w moją stronę wolnym krokiem wśród traw, zupełnie bezszelestnie. Dopiero gdy znalazł się kilka metrów ode mnie w mroku mogłam dokładnie go obejrzeć. Sierść barwy ciemno-gniadej naznaczona była miedzianymi plamami, zaś czarne grzywa i ogon posiadały rdzawe końcówki. Siła raczej nie była jego mocną stroną, wnioskując z umięśnienia ciała. Nagle odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie, uśmiechając się lekko, prowokująco. Najwyraźniej nieco zdziwiony, mój towarzysz przystanął, lecz po chwili podążył moim śladem. Gdy oddaliliśmy się od klanu na tyle, by nie było szans na podsłuch, zatrzymałam się i odwróciłam w jego stronę, prostując się. Oczy nieznajomego posiadały charakterystyczny, niebezpieczny błysk.
- Witaj. - rzekłam ściszonym, lecz twardym głosem, machając ogonem.
- Jak się zwiesz? - najwyraźniej koń postanowił oszczędzić sobie formalności. Mimo niskiego wzrostu był wyjątkowo pewny siebie.
- Yatgaar.
- Bush Brave. - odparł po krótkim zastanowieniu. Postanowiłam przerwać przedłużające się milczenie:
- Co cię tu sprowadza?
- Wędrowałem samotnie po stepie, aż natrafiłem na was. - jego odpowiedź brzmiała szczerze. - Mam nadzieję, że trafiłem na właściwą osobę. - Była to wyraźna, niebezpieczna sugestia. Takiej osobie chyba mogłam zaufać, poza tym nie było jeszcze żadnych dowodów.
- Na dowódcę frakcji Kruczych Cieni? Brawo.
- Zakładam, że każda para kopyt do walki z władzą się przyda. - powiedział z wahaniem. Parsknęłam śmiechem. Bezczelna prośba. Ledwie dołączył do stada...Jeżeli szukał jakiegoś naiwniaka, to źle trafił.
- Masz mi coś do zaoferowania? - w tym zdaniu pobrzmiewał lekceważący ton.

<Bush Brave? Masz coś w zanadrzu? *) XD>

4.10.2017

Od Bush Brave'a do Yatgaar ,,Ładny mi przywódca"

Kolejny, długi dzień wędrówki był już za mną. Leniwym krokiem szedłem przez uśpiony las. Cisza była taka usypiająca... Gdyby tak zamknąć o...
Poczułem uderzenie widocznie wpadłem na jakąś istotę. Tak, istotę. Osobnik był ciepły i i futrzasty, co nie jest cechą kamieni albo drzew. Odwrócił się do mnie. Przyjrzałem się i bez problemu dostrzegłem, że jest koniem.
-Kim jesteś? - spytał koń.
-Chciałbym zadać to samo pytanie - odparłem.
-Jestem Khonkh, przywódca Klanu Mroźnej Duszy - przedstawił się mój rozmówca miłym głosem.
-Bush Brave, przywódca samego siebie - odrzekłem z nutką kpiny w głosie.
Przywódca powinien być twardy, ostrożny i silny. Ten tutaj był miły i przyjazny. Aż nazbyt jak na władcę.
-A więc rozumiem, że jakieś stado przebywa w okolicy? - spytałem z lekceważeniem - Może znalazło by się tam dla mnie jakieś miejsce?
Mimo mojego kiepskiego zdania na temat przywódcy Klanu Mroźnej Duszy, postanowiłem skorzystać z okazji i zakończyć samotne szwędanie się po stepie.
-Najpierw musiałbyś mi opowiedzieć coś o sobie. Nie znam cię i wolę być ostrożny.
Ostrożny? Może trochę, ale wątpię, że ktoś taki jak on mógłby być ostrożny.
-No dobra... - westchnąłem ciężko. - Jestem Bush Brave. Urodziłem się gdzieś w środku stepu. Niedaleko jakiegoś lasku, ale szczegółów nie pamiętam. Co tu mówić. Matka zmarła mi jak byłem jeszcze maluszkiem, niedługo po porodzie, więc nie zdążyłem jej poznać. Wiem tylko, że ma na imię Stracy. Ojciec znęcał się nade mną. Zapisał się w mojej pamięci krzykiem i przemocą. Jego imię pamiętam dokładnie. Cutdown. Nie mogłem wytrzymać tego, że się nade mną pastwił i uciekłem. Po roku tułaczki znalazłem się właśnie tu i na ciebie wpadłem.-zakończyłem.
-Dobrze, możesz dołączyć - powiedział po chwili zastanowienia. - A jakie chciałbyś zajmować stanowisko? - spytał.
-Jest może takie stanowisko jak morderca? - spytałem po chwili zastanowienia.
-A i owszem. Mam rozumieć, że chcesz je zająć? - spytał, a gdy Skinąłem twierdząco głową powiedział - Gratulacje, jesteś już pełnoprawnym członkiem stada. Chodź, zaprowadzę cię do stada - zakończył i ruszył dając znak, że mam kierować się za nim.
Poszedłem, więc tam gdzie chciał. W stadzie rozstaliśmy się. Khonkh poszedł załatwiać swoje sprawy. Kiedy się odwrócił splunąłem. Ładny mi przywódca i piękna ostrożność. Przyjął mnie od razu, nie zważając na mój charakter. Rozejrzałem się. Jedynym rzucającym się w oczy koniem była klacz. Mimo ciemności od razu to wiedziałem, bo miała dosyć jasną sierść. Podszedłem do niej mając nadzieję, że intuicja mnie nie myli.
<Yatgaar?>

4.10.2017

Nowy morderca - Bush Brave!

Źródło: Ghost Presenter
Motto: ,,Na spotkania z damami należy przychodzić pierwszym. Śmierć to też dama."
Imię: Crunchy Pure Cornflake Freddy. To jego prawdziwe imię jednak nikt tego imienia nie zna (oprócz posiadacza oczywiście). Posługuje się imieniem Bush Brave w skrócie Bush, Brave, BB. Wie, że to imię brzmi dziwnie, ale się do niego przywiązał. W kruczych cieniach znany był pod pseudonimem Hydro.
Tytuł: von Schmerz
Wiek: Póki co chodzi po tej ziemi piętnaście lat.
Płeć: Ogier, a imię jak najbardziej na to wskazuje. Zabije gdy powiesz inaczej.
Ranga/i: Morderca, Dowódca morderców, Członek Rady Starszych
Głos: Eliast Gustavsson
Rodzina: 
Matka - Stracy, chyba tak się nazywała. Bush jej nie pamięta, bo zmarła gdy był źrebakiem.
Ojciec - Cutdown. Zapisał się w pamięci Brave'a krzykiem i przemocą.
Osobowość: Potrafi znakomicie oszukiwać i udawać. Potrafi, aby zdobyć coś być potulny jak baranek, a po osiągnięciu celu stać się twardym, niezależnym koniem. Nie boi się praktycznie niczego. Jest bardzo pyskaty. Nawet chwilę przed śmiercią potrafi splunąć w twarz katowi. Bez problemu dostosowuje się do każdej sytuacji. Nigdy nie wyda wspólnika.
Orientacja: Heteroseksualna
Partner/Partnerka: Brak
Potomkowie: Przybrana córka Tenebris.
Aparycja:

  • Rasa: Kuc Zaniskari 
  • Wygląd: Ma brązową sierść z miedzianymi plamami i ciemną, bujną grzywę i ogon o rdzawych zakonczeniach. Na pysku posiada białą plamę wyglądającą jak hak. 
  • Znaki charakterystyczne: Nie ma nic charakterystycznego, zawsze znajdzie się na świecie ktoś, kto ma ten sam "znak charakterystyczny" co ty. Takie rzeczy na nic się nie zdają. 
  • Wzrost: 147 cm
  • Waga: 372 kg
Umiejętności:
Siła fizyczna: 91
Szybkość: 41 +15
Zwinność: 91
Technika: 91
Wytrzymałość: 25
Kamuflaż: 21
Umiejętności dodatkowe: Potrafi cicho się poruszać.
Historia: Urodził się gdzieś na stepie. Co tu mówić. Matka zmarła mu niedługo po porodzie, więc nie zdążył jej poznać. Ojciec znęcał się nad Brave'm. Młody Bush nie mógł tego wytrzymać i uciekł. Trafił tu. Do Klanu Mroźnej Duszy.
Inne:
- Należy do Kruczych Cieni
Kontakt: Azor

2.10.2017

Od Tayfuna do Kirka

Już od kilku dni należałem do Klanu Mroźnej Duszy. Fakt ten bardzo mnie cieszył, aczkolwiek brakowało mi tej ciszy i spokoju mongolskiego stepu. Całe szczęście podczas postojów nikt mnie nie pilnował i mogłem odejść kawałek, w poszukiwaniu jakiegoś miejsca, w którym słychać tylko ciszę. Podczas samotnej wędrówki po stepie miałem co prawda zapewnione więcej spokoju, ale musiałem się wtedy martwić o przeżycie, a tutaj, w stadzie te problemy nie były już takie istotne. Tym bardziej, że Klan Mroźnej Duszy to niezwykle zorganizowana grupa koni. Któregoś dnia, cały dzień lał deszcz. Planowaliśmy go przeczekać, ale nie zapowiadało się, aby nasze czekanie szybko dobiegło końca. Przebywaliśmy w jednym miejscu tak długo, że nie mogłem już wytrzymać gwaru rozmów prowadzonych przez członków stada. Postanowiłem odejść kawałek w las i poskubać sobie trawę w samotności. Gdy dotarłem na dogodne do tego celu miejsce, w gęstwinie dostrzegłem rośliny, których od dawna szukałem. Nie znałem ich nazwy, ale wiedziałem, że pomagają na wiele dolegliwości na przykład kolkę. Zrywałem właśnie te lecznicze rośliny, gdy usłyszałem kroki. Od razu podniosłem wzrok. Wbiłem spojrzenia w konia, który był źródłem dźwięków. Był to śnieżno biały ogier. Patrzyliśmy się na siebie w milczeniu.
- Witaj, jestem Kirk, a ty?- zapytał nieznajomy przerywając tyn samym panujące między nami milczenie.
- Nazywam się Tayfun- odparłem zadawkowo.
- Czy ty także należysz do Klanu Mroźnej Duszy?-spytał ogier. Z jego pytania można było wywnioskować, że stojący przede mną koń należy do KMD.
-Tak, również tam należę - cisza już wisiał w powietrzu. - Jak długo jesteś już w klanie? - spytałem.
<Kirk? >

1.10.2017

Zapisy do Kruczych Cieni

Od Yatgaar do Khonkha ,,Cienie Kruków"

Polecam tę lekturę i przeczytanie w fabule rozdziału o klanie i jego frakcjach wszystkim, albowiem w niej zawiera się informacja o powstaniu nowej frakcji - Krucze Cienie! 
Dowódca oraz założyciel frakcji to Yatgaar, czyli w praktyce ja, administratorka bloga, Łowca much.

Naszym celem jest ukręcenie łebka władcy (czyt. DODZIE), polanie ciała syropem klonowym i spalenie go na wodzie za pomocą rac *) Można to zrozumieć także jako przejęcie władzy w klanie i obalenie absolutnej korony, co dla tych członków sekty, którzy nie odpadną po drodze, oznacza mnóstwo zaszczytów, przywilejów i bogactw! A poza tym, otrzymujemy w pakiecie dreszczyk emocji. To też świetny sposób na urozmaicenie życia postaci albo wykręcenie się od różnych spraw.
Jednak ryzyko jest ogromne, straty równie takie być mogą. Czy damy radę? To zależy tylko od was!

Serdecznie zapraszam! Khonkhu, bój się!XD

~Yatgaar Łowca much

1.10.2017

Od Yatgaar do Khonkha ,,Cienie Kruków"

- Ty także możesz chociaż tam się przejść i przynajmniej spróbować. - ogier najwyraźniej nie zamierzał się poddać. Właściwie, co mi szkodzi? Przecież nikt nie czyta tam nikomu w myślach. Mądra ja.
- No dobrze... - powiedziałam spokojnie, pozwalając mu zaprowadzić się na wzgórze. Schyliłam pysk i zerwałam pęczek. Faktycznie, trawa była tu o niebo lepsza. Ochoczo zabrałam się do jedzenia, ukrywając zakłopotanie. Pozwalałam wypłynąć na wierzch tylko sztucznej wdzięczności w postaci delikatnego uśmiechu.
Wkrótce zaczął zapadać zmierzch. Rozmowy przycichły, wszystkie konie szykowały się do snu. W umyśle próbowałam jeszcze się czegoś doszukać i obmyślić niektóre szczegóły, jednak i on, i ciało dosłownie padały z nóg, zmęczone życiowymi rozkminami i czynnościami. Jak większość koni powlekłam się w jedno miejsce na wzgórzu, jednak nieco dalej od reszty. Przywódca klanu uczynił to samo, stając kilka metrów ode mnie, zapewne również nie przepadając za tłumami. Cisza stawała się coraz głębsza. A ja czułam się mimo to coraz bardziej...bezpieczna. Wtem po ziemi przesunęły się, ledwo widoczne w szarym półmroku, bezszelestnie cztery ptasie cienie. Uniosłam automatycznie pysk, a do głowy jak na komendę wpadł mi niezły pomysł. Frakcja Krucze Cienie. Już niedługo muszą zacząć działać.
- Lubisz patrzeć na gwiazdy? - spytał znienacka Khonkh. Odwróciłam łeb w jego stronę, kompletnie nie wiedząc, co odpowiedzieć. Skąd mu się to wzięło? Zwykłe ,,tak" przecież nie wystarczy...W końcu, gdy już chyba stracił nadzieję na moją odpowiedź, rzekłam:
- Właściwie, tak. - chwila przerwy. - Nie potrafię ci powiedzieć, dlaczego. Są czymś odległym, nieuchwytnym, co niektórzy próbują ściągnąć na ziemię i objąć rozumem...Wolę pozostawić je tam i pozwolić, żeby dawały mi się odsłonić, kiedy będzie to potrzebne. - wpatrywał się we mnie zdziwiony. Byłam równie zaskoczona swoją wypowiedzią. Usunęłam się w cień i szybko zamknęłam oczy. Po długim czekaniu zdołałam jeszcze uchylić powieki i rzucić mu ostatnie spojrzenie.
~Kilka dni później~
Znów zatrzymaliśmy się na postój po dzisiejszym krótkim odcinku drogi. Jeżeli dobrze pamiętam, Byorn zaczął źle się czuć. Skubałam właśnie niezbyt smaczną trawę w cieniu rzucanym przez ogołocone z liści gałęzie pojedynczego drzewa, gdy doszły mnie dźwięki rozmowy między władcą a drugim ogierem. Ton ich głosu sugerował kłótnię. Niestety nie udało mi się podsłuchać, o co chodziło, jednak po ich rozejściu się podeszłam do siwego konia z nietęgą miną.
- Witaj.
- Witaj. Zapewne zwiesz się Akane, o piękna pani? - zniesmaczona powstrzymałam się od przewrócenia oczami, a zamiast tego dodałam do kolejnego zdania więcej miodu.
- Owszem. - spuściłam wzrok. - Jednak nie poznałam jeszcze twego imienia.
- Aron.
- Coś nie poszło między tobą a Khonkiem? - spytałam niewinnym, a zarazem zaciekawionym tonem.
- Ech...tak. Czasem się zastanawiam, jak on w ogóle doszedł do władzy...już ktoś taki jak, dajmy na to, ty, byłby w tym lepszy. - wyrzuciłam pochlebstwo do śmietnika.
- Heh...przynajmniej dzięki temu mamy zapewnione pożywienie i bezpieczeństwo. - westchnęłam.
- Ta...w grupie siła.
- W grupie Kruczych Cieni? - rzekłam szybko, zniżając głos do szeptu przy ostatnich dwóch wyrazach. Mój rozmówca zamrugał parę razy, lecz wreszcie dotarł do niego sens wypowiedzi. Poruszył się niespokojnie. Już otwierał pysk, by coś powiedzieć, lecz przerwałam mu, śmiejąc się głośno:
- Grupę ptaków czasem nazywa się kluczem. - w moim oku przyczaiła się jednak głęboka powaga.
- To zastanawiające. - zostawiłam go ze swoimi myślami, mając nadzieję na odpowiedź twierdzącą. Nasza rozmowa na szczęście chyba nie wyglądała na podejrzaną, bowiem nawet przywódca spokojnie przeżuwał posiłek. Podeszłam i zaczęłam robić to samo.
<Khonkh? *) Ja nie mogę, ta buźka jest boska!XD>

1.10.2017

Postarzanko wrześniowe

Psst. To ja. Yatgaar AKA Łowca much AKA Trawiasty sadysta *)

Mam szczerą nadzieję, że traumę powrotu do szkoły jakoś się przeżyło i wróciło do rzeczywistości, a wrzesień nie stał się krówką ciągutką - chcę tu w komentarzach słyszeć o samych piąteczkach, czwóreczki jeszcze przeżyję!XD
Jak wiadomo naszym starszym członkom, we wrześniu zaszły ogromne zmiany w fabule, jakie - rzecz jasna, wiemy, i nie muszę tego dalej wyjaśniać.
Cieszy mnie fakt, że mimo przejściowych trudności z tym związanych nie poddaliście się, i chwalę was za to! Teraz mamy rozkręcać historię na nowo. Z niecierpliwością czekam na formularze od wymienionych osób:
Wolfik
Szczęśliwa Trzynastka (Nadira, Peril)
I od nowych członków;)

O pierwsze opowiadanie prosiłabym:

julka20502 (Tayfun)
Najmi (Marabell)

Wszyscy macie czas do 15 września. Później będzie wam grozić wydalenie i utrata przedmiotów. Mamy jedną nową NPC!

Ale, niestety, nie spodziewajcie się w najbliższych datach eventów czy jakichś wielkich zmian. Sama mam istny zawrót głowy - projekty gimnazjalne, zazwyczaj 3 sprawdziany w tygodniu (j**ać sztukę, j**ać magię, walić zasady kodeksu), konie, oraz sam domek i rodzinka.
Mam nadzieję, że październik również będzie udanym miesiącem - życzę wam wszystkiego najlepszego, zwłaszcza weny, i idę postarzać...
~Yatgaar Łowca much
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika