→ Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU

5.07.2017

Podsumowanie zbiorów pszenicy

Oto minęły nam (dawno trochę, ale co tam:p) pierwsze dwa tygodnie od wprowadzenia systemu banku CPA. Wobec tego czuję się w obowiązku zrobić tego pierwsze podsumowanie. Poniżej statystyki - kto, jak i za co:

Calipso: 500 pszenic. Bez zmian.
Shere Khan: 500 pszenic. Bez zmian.
Edward Malligins Aenertair: 40 pszenic + 5 pszenic za avatar + 5 pszenic za 2 opowiadania. Dostępna pierwsza nagroda!
Michelle: 40 pszenic - 5 pszenic. Brak opowiadań.
Italia: 40 pszenic - 5 pszenic. Brak opowiadań.
Amigo: 40 pszenic + 5 pszenic za 2 opowiadania.
La Vida: 40 pszenic. Brak zmian.
Nadira: 40 pszenic - 5 pszenic. Brak opowiadań.
Peril: 40 pszenic. Brak zmian.
Krystal: 10 pszenic. Brak zmian.

Uprzedzam, że wyniki mogą być trochę...kontrowersyjne, bo ktoś napisał opko dzień przed naliczaniem, i już stracił 5 pszenic; ale taki jest system i nie będziemy się z nim wykłócać, a przed nami przecież kolejne dwa tygodnie szansy na poprawę. Dlatego nie zrażajcie się, tylko do roboty! Bo przyjdzie Harry Kotter i poobgryza paluszki!XDD Dajcie też znać, czy chcecie, aby takie podsumowania pojawiały się już zawsze. Bayo!

~Przywódczyni Klanu Ognistej Grzywy Calipso


5.07.2017

NPC jako postać zastępcza

Od dziś postanowione - NPC zyskuje nowe znaczenie. Niby są to tylko postacie pojawiające się w naszych opowiadaniach, zwykle nie mające większego znaczenia, i nikt nimi bezpośrednio nie kieruje. A przynajmniej nikt nimi bezpośrednio nie kierował, albowiem została wprowadzona możliwość pisania NPC opowiadań. To alternatywa dla tych, którzy nie są jeszcze do końca przekonani i chcą wczuć się w klimat, aby nie zepsuć wejścia i bez mordęgi przy formularzuXD W tej sprawie zgłaszają się na chat bądź do któregoś z administratorów, i wybierają, kim będą kierować, oczywiście zgodnie z obecną fabułą. Limit to 5 opowiadań. Po tym czasie musimy zdecydować, czy chcemy dołączyć do społeczności i stworzyć własną historię, czy odejść. Mam nadzieję, że ta funkcja okaże się przydatna. Dziękuję za uwagę!
~Przywódczyni Klanu Ognistej Grzywy Calipso

Znalezione obrazy dla zapytania czarna hańcza
Czarna Hańcza...
Czyli czyściutka woda, sklep z pamiątkami na każdym brzegu (właściciel: komary), raj dla czapli, pnie w poprzek rzeki na które kajak sam się pcha i niesamowite wrażenia. Polecam B)

4.07.2017

Od Calipso do Krystal (F) - ,,Nagonka"

- I jak było? - spytałam pogodnym głosem, gdy zauważyłam siwą klacz szykującą się do snu. Podniosła głowę i odparła radośnie:
- Świetnie. - uśmiechnęłam się lekko i odeszłam parę kroków w pobliże karego ogiera. Powoli zamknęłam oczy, żegnając kolejny dzień.
~Rano~
Tuż po obudzeniu się zaburczało mi w brzuchu. Od razu schyliłam głowę i zaczęłam skubać trawę. Wczoraj nawet nie zauważyłam, jak mało zjadłam. Gdy skończyłam śniadanie, inni byli dopiero w połowie posiłku, dlatego zyskałam na czasie. Siedzimy nad Eg stanowczo za długo. Powinniśmy być już w drodze... - pomyślałam, rozglądając się z niepokojem. Mimo to nie miałam pojęcia, jaki powinniśmy obrać kierunek. Lato oznaczało częste ulewy, a przy tym upały. Westchnęłam cicho. Wtem nadstawiłam uszu. Czyjeś kroki, zbliżające się w naszą stronę. Inni również zaniepokoili się. Kolejny szelest.
Zarżałam głośno, dając sygnał do odwrotu, i zagalopowałam na czele. Z ziemi uniosły się kłęby pyłu. Gnaliśmy na złamanie karku wzdłuż biegu rzeki, a on dalej za nami podążał, choć znacznie wolniej. Z przerażeniem biegłam przed siebie, bez wybranego kierunku, byle dalej. Zdołałam się tylko na moment obejrzeć i kątem oka dostrzec napastników. Pięciu ludzi; czterech siedziało gdzieś w głębi panoramy, a jeden z wycelowanym w nas dziwnym urządzeniem biegł, cały czerwony z wysiłku, bliski kresu polowania. Za mną oglądał się także generał. Galopowaliśmy jeszcze długo, aż nie było szans, by nas dogonili. Zwolniłam do kłusa i zatrzymałam się, dysząc. Chyba oddaliśmy się bardziej na zachód. Klan odpoczywał po nagonce. Skierowałam wzrok na północ. Zdecydowałam już, dokąd pójdziemy.
- Zaraz ruszamy na Munku-sardyk, przygotujcie się.
<Krystal? Zakładka terytoria się przyda;)>

4.07.2017

Od Calipso do Edwarda Malligins'a (F) - ,,Ucieczka"

Otworzyłam oczy. Zobaczyłam nad sobą siwy łeb Kallena, który wpatrywał się we mnie z mieszanką niepokoju i ulgi. Wpierw odwzajemniłam zdziwiona spojrzenie, ale natychmiast się zreflektowałam i spróbowałam jakoś dźwignąć na nogi, wyciągając przed siebie przednie kończyny, jednak zaraz dołączył się do tego okropny ból w boku i łopatce, dlatego w takiej pozycji odezwałam się, starając się tego nie okazywać:
- Dziękujemy, że nas znaleźliście. - moje kąciki ust nie chciały się podnieść, jak zazwyczaj.
- Po dwóch dniach postanowiliśmy was poszukać. Nagle Opium usłyszała jakieś krzyki, i tak tu dotarliśmy. - wyjaśnił podenerwowany ogier. Pokiwałam z zadowoleniem głową, więc odszedł na bok, by porozmawiać z Reliktą. Przypomniałam sobie o Edwardzie; natychmiast się obejrzałam, a w umyśle kłębiły mi się najgorsze wizje. Jednak na szczęście stał pewnie, tyle że na ziemi zbierała się niewielka kałuża ze ściekającej krwi. Popatrzyłam w dół, na moje kopyta oparte o ziemię. Zacisnęłam mocno powieki, i przesunęłam nagle ciężar ciała do przodu, tym samym prostując tylne nogi. Moje ciało przeszył ból, z płuc uszło powietrze, ale udało mi się utrzymać na chwiejnych kończynach, kiedy ktoś mnie podparł. Generał spytał poważnie:
- Nic sobie nie złamałaś? - wątpiłam w to, raczej kilka mocnych siniaków.
- Nie. Teraz rachunki mamy wyrównane. - uśmiechnęłam się lekko, odwzajemnił gest. Wzięłam głęboki oddech i rzekłam do klanu:
- Dziękuję wszystkim. Wracamy do rzeki. Gdzieś musi być stąd wyjście. - zakończyłam z nutką nadziei. Przez chwilę wszyscy milczeli, po czym odezwała się Opium:
- Biegliśmy wzdłuż tego parowu. Schodzi łagodnie w dół, Eg jest niedaleko stąd.
- To dobrze. - powiedziałam z radością, i ruszyłam z miejsca w stronę końca wąwozu. Niedługo potem widać już było na horyzoncie koniec udręki i drzewa nad brzegiem rowu. Wdrapaliśmy się tam z trudem, lecz zmęczenie przestało mieć znaczenie. Wlokłam się noga za nogą, a Edward obok mnie. Na szczycie czekaliśmy jeszcze na ostatnich maruderów. Porozglądałam się trochę, i zerwałam kilka roślin o białych, drobnych kwiatkach i wysokiej łodydze. Podeszłam do ogiera i przyłożyłam do rany. Na początku cofnął się zaskoczony, ale spokojnie dał mi zrobić opatrunek.
- Zatrzyma krwawienie... - mruknęłam do siebie. Na razie powinno wystarczyć. Rozpoczęła się dalsza droga powrotna. Ściółka gęstego lasu, wypełniona mchem i roślinnością, tłumiła nasze kroki. Popołudniowa cisza pozwalała mi ułożyć myśli. Przecież byłam gotowa. Czemu nie dałeś mi odejść? - ze zwieszonym łbem wpatrywałam się w pojedyncze martwe kamyki, symbol Mary. Mogłam pozostać w zapomnieniu. Niedoszła przywódczyni Klanu Ognistej Grzywy bez dziedzica. Wspaniały scenariusz. - popatrzyłam na karego konia obok. Bardziej zależy mi przecież na jego życiu, niż na moim, bezwartościowym. - docierały do mnie coraz bardziej zaskakujące fakty, ale łączące się w całość z innymi. Nie mogę cały czas uciekać przed sobą. - ta myśl podświetliła wszystko z nowej perspektywy. Westchnęłam z ulgą, jakbym zrzuciła z siebie jakiś ciężar.
<Edward? Co u ciebie w burzy mózgów?XD>

4.07.2017

Od Edwarda Malligins'a do Calipso (F) - ,,Nie spuszczaj jej z oczu"

Powietrze przeszył łoskot spadających ze zbocza drobnych kamieni, które pociągnęły za sobą potężną chmurę ciężkiego, odbierającego widoczność pyłu. Na jedno ze ściennych usypisk właśnie skoczył ryś i to jego gwałtowny ruch na chwilę zachwiał parowem. Samo zwierzę sprawiało wrażenie zaniepokojonego, jak gdyby zastanawiało się czy kolejny fałszywy ruch i zaraz nie osunie się na ziemię. Kiedy jednak spostrzegło, że nic mu nie grozi i, że znalazł się blisko dna głośno zawarczał, odsłaniając dwa przednie, tępo zakończone kły. Drugi kot pochylając nisko łopatki zrezygnował z samodzielnych prób poszukiwania bezpiecznego zejścia, przeszedł w miejsce, z którego drogę znalazł jego pobratymiec i skokiem pokonał dzielącą ich rozpadlinę. Obserwując całą sytuację, pogalopowałem w kierunku, gdzie jeszcze przed chwilą stały rysie i znajdowszy się zaledwie trzy kopyta nad nimi podniosłem wysoko przednie kończyny, wściekle młócąc nimi nad ziemią i rżąc donoście, przykuwając tym samym uwagę drapieżników. Wiedziałem, że nasze szanse nie zostały z góry przekreślone, co prawda kotów była dwójka, lecz oba wyglądały na przeraźliwie głodne, a co za tym idzie, na pewno nie były w pełni sił. Wyleniała, brudna sierść sterczała ze skóry opinającej wystające żebra i kręgi kręgosłupa. Brzuchy miały podciągnięte wysoko, a głowy poranione. Walka z nimi zapowiadała się na łatwiejszą, niż ze zdrowymi osobnikami tego samego gatunku. Rysie zawarczały nerwowo dostrzegając mnie, jako by nie do końca wiedziały, na której potencjalnej ofierze się skupić i ponownie chciały wrócić na stabilny grunt. Jeszcze dwukrotnie stanąłem dęba i dwukrotnie uderzyłem kopytami o ziemię, sprawiając, że kolejne kamienie spadały w dół i uderzały w drapieżniki. Nie ratowało to sytuacji, lecz zdecydowanie zyskiwałem na czasie. Ponownie przeniosłem wzrok na klacz, żeby zobaczyć w jakimś jest stanie, a gdy to zrobiłem do moich uszu dobiegł szmer pazurów przesuwanych po glebie.
- Edward, uważaj! - w tym samym momencie usłyszałem wrzask Calipso, a gdy ponownie spojrzałem w dół znalazłem się niemal twarzą w twarz z kotem, który wymierzył we mnie łapą, a drugą uczepił się suchej ziemi i podciągnął w górę. Uniknąłem ataku odskakując w tył i już planowałem całym ciężarem jednej z nóg nastąpić na zwierzę, ale szybko przez myśl przemknęło mi, że gdy to zrobię to ryś z całą pewnością spadnie, a wtedy nie będzie miał problemu z dostaniem się do Calipso. Odsunąłem się w tył pozwalając rywalowi wspiąć się na urwisko, a gdy to zrobił wiedziałem, że rzuci mi się prosto na szyję. To przeczucie pozwoliło mi kolejny raz uniknąć rany, ponieważ kot właśnie przymierzał się do ataku, gdy obróciłem się na przednich nogach. Mając w gotowości tylne kończyny, zamachnąłem się i gdy zwierzę kolejny raz usiłowało na mnie skończyć, uderzyłem je z całej siły w pierś. Odrzuciło je to na co najmniej siedem kopyt. - Stado! Przyprowadź innych! - ponownie ryknęła dereszowata, ujmując w pysk srebrną rękojeść sztyletu. - Nie wydostaniesz mnie stąd sam. Idź!
Rzuciłem szybko wzrokiem na kota, który poturbowany oddychał ciężko i kolejny raz spojrzałem w dół. Drugi musiał właśnie znaleźć przejście na dół, gdyż nagle zaczął szybko się przemieszczać. Krew uderzyła mi do głowy. Nie myśląc nad tym co robię, podszedłem do krawędzi, przysiadłem na zadzie i skokami przesuwałem się w kierunku dna parowu.
- Edward! - podniosłem głowę. Usłyszałem głos i ewidentnie nie należał on do Calipso. Rozejrzałem się. Po równoległej stronie parowu stało stado z Opium na czele. Chciałem się zatrzymać i już otworzyłem pysk by zwołać ich do siebie, gdy nagle moja przednia lewa noga trafia w coś twardego. Nabrałem gwałtownie powietrze w płuca, gdy zacząłem przechylać się na bok. Upadłem na bok i niemal od razu, obcierając grzbiet i boki o suchą ziemie ujrzałem, że toczę się na dół. Uderzając w ziemie odczułem ból. Na chwilę przed oczami zrobiło mi się ciemno, acz gdy tylko się podniosłem, obraz znów się wyostrzył. Mój wzrok od razu padł na ścianę, gdzie Evil War, Donatello i Kallen właśnie powoli schodzili na ziemię, podczas, gdy drapieżnik był już kopyto od dna. Wlepił we mnie żółte ślepia i na ułamek sekundy zastygł jak posąg po czym rzucił się wprost pod moje nogi, a następnie podskoczył wprost do łopatki. Poczułem pieczenie, gdy jego pazury wbiły się w nią i przeciągnęły w dół. Szamocąc się zrzuciłem z siebie natręta, a gdy ten spróbował zaszarżować na mnie kolejny raz, złapałem go zębami za skórę przy karku i odrzuciłem w boku, samemu tak że się odsuwając. Ryś już podniósł się kiedy natarła na niego Evil War kopiąc i nie zważając na to gdzie trafia przeciwnika. Wtem pojawił się przy niej Donatello i również zaatakował drapieżnika. Zwierzę najwyraźniej właśnie zrozumiało, że jego szanse zmarniały do zera i unikając końskich kopyt oddaliło się biegiem w głąb parowu. Odetchnąłem czując, że chwieją mi się nogi i przeszukując wzrokiem członków stada. Zatrzymałem się dopiero trafiając na Kallena, który właśnie podszedł do Calipso.

[Calipso?]

3.07.2017

Śmierć

Odchodzi w wieku 16 lat postać NPC, Nicolet, członek rady starszych w Klanie Mroźnej Duszy. Pokój jego duszy. Poszukujemy chętnych do opisania jego śmierci!

1.07.2017

Postarzanie

Witajta, wakacje już w pełni, i w końcu szkoła odeszła w niepamięć. Otóż dziś mamy postarzanie, a przy tym chciałam załatwić jeszcze parę rzeczy.
Po pierwsze, nieobecności, a na pewno (taką mam przynajmniej dobrą wolę) będzie ich sporo z powodu wyjazdów itp. Życzę wszystkim wspaniałych przygód i frajdy, jednak nie jestem wróżbita Maciej i nie wiem, kiedy to się stanie, dlatego TU w komentarzach proszę o podanie terminów i pochwalenie się, gdzie też się wybieracie:) Nawet jeśli nigdzie nie wyjeżdżacie (czego nikomu nie życzę), również musicie nas o tym poinformować. W przeciwnym razie rozumiem to jako brak zainteresowania blogiem, a ja już na to zaradzę #złotarączkabloggeradousług.

Po drugie, w lipcu odbędą się obiecane eventy. Uważam je za otwarte od....TERAZ!, a wyniki ukażą się zapewne 25-26.07.

Po trzecie,
(jak listy po niemieckuXD) już niedługo w Klanie Ognistej Grzywy Naadam - dwudniowe igrzyska sportowe. Z kopyt polecą iskry, trawa będzie doszczętnie zryta, zapasy, wyścigi, przeróżne konkurencje, i liczę, że pojawi się również wiele opowiadań na ich temat. W Klanie Mroźnej Duszy głównym tematem będzie lato i kapryśna pogoda. Nie zapomnijcie zabrać parasoli! Min. 800 słów łącznie, można dzielić na części. Jak w poprzednim evencie, będziemy oceniać poprawność językową, ortograficzną, interpunkcyjną, związek z tematem i liczbę słów. W komisji egzaminacyjnej staną Calipso i Shere Khan. Udział bierze jedna postać, w dowolnym wieku. Nagrodą będzie pszenica w zależności od zajętego miejsca ---> patrz Bank CPA.

Po czwarte,
quiz na temat Eternal Freedom. Obejmuje on wszystko - od fabuły, przez rangi, kodeks, wierzenia i przywódców, po wydarzenia w przeciągu ostatnich miesięcy. Gdy uzyskamy terminy waszych nieobecności, ustalimy odpowiedni dla wszystkich dzień w którym się odbędzie. Każdy uczestnik otrzyma na PW zestaw pytań i jest zobowiązany do przysięgi milczenia, czyli permanentnego zakazu rozpowszechniania go, a tuż po quizie materiały zostaną zniszczone. Wysyłacie mi odpowiedzi w ten sposób:
a) pytanie zamknięte -
1. np. B
b) pytanie otwarte -
1. piszu piszu.
Klucz odpowiedzi znajduje się pod naszą opieką, dlatego nie wywołujcie kota z lasu. ;) XD Na ten czas blog będzie niewidoczny, by was nie kusiło, dlatego proszę nie panikować.

A po piąte przez dziesiąte, zapraszamy do aktywnego pisania opowiadań w tym okresie. Z pewnością macie teraz dużo wolnego czasu (przynajmniej większość), i warto byłoby go tu spożytkować na ćwiczenie się w pisaniu. Poza tym, DODA JEST OD DZIŚ NIEOBECNA, innymi słowy, spójrzcie na bok. Do czasu jej powrotu wszystkie sprawy związane z KMD (opowiadania, formularze) proszę wysyłać na moje konta. Do zobaczenia!

~Przywódczyni Klanu Ognistej Grzywy Calipso

Znalezione obrazy dla zapytania wakacje tatralandia
Tatralandia...
Czyli postrach dla wszystkich, którzy nie lubią kilometrowych kolejek, prawie godzinnego czekania na jeden zjazd zjeżdżalnią w parę sekund i tłoku że szok. Polecam B)

Jeśli chcecie, dawajcie własne opisy miejsc, które odwiedziliście, na PW.
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika