Polecane posty ---> Zmiany w składzie SZAPULUTU

19.12.2017

Od Yatgaar do Tenebris ,,Trening czyni mistrza"

Nie miałam już tyle wątpliwości i uprzedzeń co do tej młodej. Zdecydowanie mogła się przydać we frakcji ze swoimi umiejętnościami; charakterek niezły także miała w pakiecie, na dodatek trafił jej się dobry opiekun - sam Kruczy Cień, jedyny obecnie we frakcji. Ale bywają i takie urodzone, sprytne bestie, które skaczą z jednej strony na drugą jak górskie kozice. Gdy zasoby w jej obecnym ,,środowisku" się wyczerpią, nie zawaha się przed niczym. Wyniszczy je, by przekazać się we władanie komuś lepszemu pod względem majątku. Mimo wszystko, zachowałam na dnie tę nutkę nieufności i czujności na krytyczne sytuacje. Uspokojona, kontynuowałam codzienny posiłek. Dzień przeciągał się nieco, leniwie sunąc do przodu, jakby niespecjalnie chciał ustępować miejsca nocy. Nudziło mi się trochę, ale nic nie przychodziło mi do głowy. W tym czasie obmyśliłam na wszelki wypadek kolejną akcję frakcji. Dalej nie miałam pomysłów na jakieś twórcze zajęcie, więc zwyczajnie grzebałam kopytem w śniegu. Wkrótce, ku mej uldze, zaczęło się zmierzchać. Pośród zapadających szybko ciemności konie ze stada szykowały się do snu. Szłam w ich ślady, kiedy zauważyłam oddalającą się szybko Tenebris, w głąb lasu. Zaciekawiona i zaniepokojona, podążałam za nią bezszelestnie w pewnej odległości. Wtem klaczka zatrzymała się i zaczęła coś w rodzaju treningu; slalom między drzewami, ciosy tylnymi kopytami...Nic bardzo nadzwyczajnego.
Wyszłam nagle z cienia, jednak wyglądała na jedynie zdziwioną.
- Co tu robisz? - spytałam wprost.
- Nie mogłam spać. - odparła niechętnie, spoglądając na mnie kątem oka podczas kolejnego wyskoku.
- Przestań przechylać zad, to może uda ci się kiedyś trafić przeciwnika. - rzekłam krótko. Na chwilę przerwała ćwiczenia, pokiwała głową i spróbowała ponownie. Uśmiechnęłam się lekko.
- Skąd pochodzisz? - spytałam, by podtrzymać rozmowę.
<Tenebris? Pomysł nie bardzo, ale jestXD>

19.12.2017

Od Valentii do Khonkha ,,Burza"

Huk był ogromny, obróciłam się w pośpiechu, zastrzygłam uszami.
- Mmm.. czy to nie… -w tej chwili piorun powalił następne drzewo, podskoczyłam ze strachu i powiedziałam do Khonkha:
- Burza!! A my jesteśmy w lesie! –spojrzałam na dosyć dalekie wyjście z lasu, chyba damy radę.. w chwili gdy następny konar dosłownie musnął mnie o nogę, zaczęliśmy biec jak najszybciej, wyjście zbliżało się coraz bardziej, następne drzewo.. i następne. Wreszcie jedno zatamowało drogę ucieczki i zapłonęło ogniem, wszystko praktycznie było w ogniu.
- Masz pomysł jak stąd wyjść? –spytałam Khonkha, i odskoczyłam od ognia tańczącego nad moją głową.
- Możemy okrążyć drzewo.. albo.. –Khonkh wyraźnie się zastanawiał,
- Przeskoczyć? –spytałam z NIE nadzieją w głosie.
- No nie wiem.. –Khonkh obejrzał się- Spróbujmy na około.. –pobiegliśmy więc w stronę wolnego od ognia miejsca, już je przebiegliśmy, była nadzieja.. jednak tuż po chwili znaleźliśmy się w śmiertelnej pułapce, ogień okrążył nas z każdej możliwej strony.
- Czyli skaczemy..? –na mojej twarzy widać było zaniepokojenie-
- Chyba nie mamy wyboru –oczy Khonkha przybrały poważny wyraz-
- Na raz, dwa, trzy?
- Niech będzie – Khonk zaczął odliczać-
- 3, 2, … 1!!! –rzuciliśmy się do skoku udało nam się w ostatniej chwili, wylądowaliśmy na mokrym od śniegu mchu. Wstałam otrzepując się z ziemi-
- To dopiero było.. może wyjdziemy..? –zaśmiałam się nerwowo-
- Tak, to dobry pomysł –ogier uśmiechnął się delikatnie.
Kiedy już wyszliśmy powiedziałam:
- A tak wracając do tematu.. miałam coś opowiedzieć?
- Tak, coś o sobie..
- Dobra..  szczerze.. nie pamiętam jak się tu dostałam.. jedyne to.. że uciekłam od stada.. i zgubiłam się.. nie zamierzam na pewno wracać do stada.. ale też nie chcę zostać sama.. –mruknęłam wolno- Najbardziej chciałabym zostać w Klanie. Przybyłam tu na statku.. na początku mieszkałam na wyspach. Jestem bardzo cicha, więc też łatwo umiem szpiegować.. Nie wiem czy to wystarczy..
-ogier zastanowił się-
- Hm..
- A więc?
<Khonkh?> (Tak wiem, to nie lato z tą burzą ale lepszego pomysłu nie było xD Właściwie nie wiem jak ogień może zapłonąć na mokrym xD Myślę że dobrze wyszło xD)>

*Przypinka: Certyfikat Wybaczenia od Yatgaar za ten błądXDDD

18.12.2017

Od Kirka do Kasji "Przeprosiny"

Chciałem zawrzeć nową znajomość, a nie dość, że mi się to bardzo nie udało, to jeszcze zraziłem do siebie Kasję i zdenerwowałem Khonkha. Miałem szczęście, że moje przeszkadzanie w próbnym szpiegowaniu Kasji uszło mi na sucho. Jakimś cudem udało mi się go udobruchać. Krótki po tym jak się od niego oddaliłem, dostrzegłem Kasję. Stała na uboczu stada. Prawdopodobnie szukała czegoś do zjedzenia. Podszedłem do niej. Klacz niemal od razu wyczuła moją obecność.
- Czego chcesz?- spytała, nawet nie patrząc w moją stronę.
- Cóż, chciałem Ciebie tylko przeprosić za swoje zachowanie. Wiem, że potrafię być nie raz bardzo denerwujący. I nie wiedziałem, że jesteś w trakcie wykonywania tak ważnego zadania- powiedziałem ze skruchą. Kasja powoli odwróciła się w moją stronę. Jej wyraz pyska był już nieco łagodniejszy, jednak nadal zdawała się być na mnie trochę obrażoną.
- Niech będzie, przyjmuję Twoje przeprosiny. Ale następnym razem radzę Ci się tak mi nie narzucać. Może inni jakoś to znoszą, ale ze mną bywa różnie- odparła poważnym tonem klacz.
- Dobrze, to ja już sobie pójdę- powiedziałem. Zacząłem się oddalać w przeciwnym kierunku.
- Poczekaj!- zawołała za mną Kasja. Zatrzymałem się i odwróciłem w jej stronę. Klacz podeszła do mnie.
- Może to głupie pytanie, ale jestem tu od niedawna, więc... Wiesz, gdzie mogę znaleźć coś do jedzenia? Próbuję wykopać cokolwiek jadalnego chyba od godziny i nic z tego- poskarżyła się Kasja.
- Jasne, znam jedno dość dobrze zaopatrzone miejsce. Chodź, zaprowadzę Cię- zaproponowałem.
- Zgoda, tylko nie oddalajmy się za daleko- odparła klacz, ruszając za mną.
- Czemu?- zdziwiłem się.
- Khonkh może jeszcze chcieć jakoś znowu przetestować moje zdolności. Nie wiem, czy wystarczająco mu zaimponowałem. Muszę zatem być cały czas pod ręką- wyjaśniła Kasja.
- Nie martw się. Nasz władca nie potrzebuje aż tak dużych dowodów na to, że będziesz dobrze pełnić swoją funkcję- powiedziałem uspokajająco.
- Naprawdę? To dość... lekkomyślne- tym razem to Kasja szczerze się zdziwiła.
- Pewnie masz rację, ale taki już jest nasz Khonkh- powiedziałem. Na jakiś czas zapadła między nami zupełna cisza. Nawet wiatr nie zakłócał jej wiejąc. W końcu ponownie odezwała się Kasja:
- Daleko jeszcze?- spytała zniecierpliwiona.
- Jeszcze trochę- odparłem.
<Kasja? I Khonkh i Kirk to moje postacie, więc mogę Ci odpisywać na zmianę XD>

18.12.2017

Od Khonkha do Yatgaar "Biegiem ku celowi"

Kłusowaliśmy obok siebie w niczym niezmąconej ciszy. Zapewne każdy z nas musiał przemyśleć wiele rzeczy, poza tym naszym priorytetem była teraz misja, a nie niepotrzebne pogaduszki. Biegłem na czele naszej grupy, zaś zaraz za mną Yatgaar. Fenrir i Hasmina znajdowali się nieco dalej, ale nadążali. Na początku skupiałem uwagę na otoczeniu, starając się wychwycić jakieś niebezpieczne dźwięki czy obrazy. W miarę jednak jak przez coraz dłuższy czas nic się nie działo, stopniowo mój umysł zaczęły zaprzątać inne myśli. Nawet nie zauważyłem, kiedy zwolniłem (a być może to Yatgaar przyspieszyła) i zaczęliśmy biec obok siebie. Wszechobecny mrok skutecznie ograniczał widoczność, jednak spoglądając w bok, mogłem z łatwością dostrzec jej długą, gęstą, falującą grzywę, pracujące pod cienką skórą mięśnie oraz czającą się w oczach determinację i zamyślenie. Patrząc na nią od razu było widać, że to typ wojowniczki. Takie osoby zaś często odstraszają od siebie swoją osobowością zwykłe, słabsze od nich jednostki. Wielu koniom Yatgaar mogłaby się wydawać nieco zbyt dumna, podejrzliwa...straszna. Co ja myślę, gdy na nią patrzę?- pomyślałem. Piękna- przemknęło mi przez głowę jedno słowo. Nim jednak zdałem sobie do końca sprawę z tego, co właśnie pomyślałem, klacz odwróciła głowę w moją stronę, co spowodowało, że speszyłem się, jakby przyłapała mnie na czymś niewłaściwym. Ja zaś przecież tylko się na nią patrzyłem. Mogłaby się przyczepić do tego, co pomyślałem, ale przecież nie czyta w myślach... prawda?- myślałem. Yatgaar po chwili znów zaczęła patrzeć przed siebie, co upewniło mnie, że jednak nie słyszała moich przemyśleń. Gdyby tak było, nie żyłbym już. Swoją drogą, co mi odbiło? To znaczy, niezaprzeczalnie, Yatgaar jest urodziwa, ale... Khonkh, przestań już tyle myśleć,  wyjdzie Ci to tylko na zdrowie!- zganiłem się w myślach. Czy bardzo ze mną źle, skoro sam ze sobą nie mogę się dogadać i jeszcze krzyczę na siebie w myślach? No i nie jestem w stanie zapanować nad swoimi własnymi przemyśleniami... Zaczęliśmy zwalniać. Każde z nas było już mocno zmęczone.
- Niedługo zacznie świtać. Poszukajmy odpowiedniego miejsca na krótki odpoczynek- rzuciłem krótkie polecenie. Zorganizowanie postoju zajęło nam około pół godziny. Lasostep nieco już zgęstniał, dzięki czemu łatwiej znaleźliśmy miejsce lepiej osłonięte od wiatru i zimna. Wszyscy byli padnięcie, ale należało jeszcze przydzielić sobie zadania.
- Ja stanę na posterunku jako pierwszy. Wy odpocznijcie. Potem ja wypocznę, a wy będziecie pilnować spokoju i poszukacie czegoś do zjedzenia- powiedziałem. Fenrir i Hasmina zdawali się nie mieć nic przeciwko, ale Yatgaar jak niemal zawsze miała coś do dodania.
- Zostanę z tobą na postoju- powiedziała głosem nieznoszącym sprzeciwu. Chyba zapomniała, że to ja jestem władcą i nie dam sobą manipulować.
- Nie ma mowy- odparłem krótko.
- A co jeśli coś Ci się stanie? Ktoś Cię napadnie i nie zdążysz nas obudzić? Albo zasłabniesz ze zmęczenia?
Westchnąłem ciężko. Musiałem przyznać Yatgaar rację, czego nienawidziłem robić.
- Zgoda, niech będzie. Yatgaar, zostajesz ze mną. Reszta idzie na odpoczynek- powiedziałem. Fenrir i Hasmina oddalili się od nas i poszli spać.
- Zostaliśmy tylko ja i Ty- powiedziałem, odwracając się w stronę klaczy.- Jak się trzymasz?- dodałem z troską.
<Yatgaar? Możemy nabawić się kilu zadrapań XD>

18.12.2017

Od Khonkha do Tarnosa "Nieznany- nowy członek"

Spokojne grzebanie kopytem w ziemi w celu znalezienia czegokolwiek nadającego się do zjedzenia zostało mi niespodziewanie przerwane. Podniosłem głowę, a w zasięgu mojego wzroku pojawił się nieznany mi dotąd koń. Szybko się do mnie zbliżał. Nie wyglądał na niebezpiecznego, mimo to musiałem zachować ostrożność.
- Kim jesteś?!- zawołałem poważnym tonem. Koń raptownie zatrzymał się w odległości około półtora metra.
- Ja... jestem Tarnos- powiedział po chwili.
- Wiesz, że jesteś na terenach Klanu Mroźnej Duszy? Co Cię tu sprowadza?- spytałem od razu.
- Wiedziałem tylko, że znajduje się tu jakieś stado, którym rządzi niejaki Khonkh. Przybyłem tutaj, gdyż chcę do tego klanu dołączyć- odpowiedział ogier.
- Ja jestem Khonkh. Jeśli chcesz dołączyć do mojego klanu, musimy o tym trochę pomówić- odparłem.
- Zgoda- odpowiedział Tarnos. Podszedłem do niego nieco bliżej, aby lepiej się nam rozmawiało.
- Czemu chcesz do nas dołączyć?- spytałem, starając się zamaskować swoją podejrzliwość.
- A co to za pytanie? To chyba logiczne! Nie chcę już dłużej samotnie się tułać- odpowiedział Tarnos.
- Może trochę milszym tonem- upomniałem Tarnosa. W końcu chyba nie liczył, że uda mu się stać się członkiem Klanu Mroźnej Duszy mimo kompletnego braku szacunku do władcy?
- Przepraszam- wydukał z siebie Tarnos, tracąc nieco pewności siebie.
- Należałeś wcześniej do jakiegoś stada?- spytałem, wracając do głównego tematu naszej rozmowy.
- Tak, ale oddzieliłem się od niego przez wichurę- wyjaśnił ogier.
- Rozumiem, a teraz chcesz dołączyć do nas?
- Tak, przecież mówię- odparł nieco zniecierpliwionym tonem.
- Cierpliwości, mam jeszcze kilka spraw. Jeśli dołączysz do Klanu Mroźnej Duszy, musisz przestrzegać wszystkich jego zasad- wyjaśniłem.
- Rozumiem. Dużo jeszcze tego?
- Ostatnie pytanie. Jakie chciałbyś zając stanowisko?- zapytałem. Tu nastąpiła z mojej strony wyliczanka różnych rang. W końcu nowy członek zdecydował się na zostanie mordercą.
- Doskonale, teraz już oficjalnie jesteś nowym członkiem Klanu Mroźnej Duszy! Czy chciałbyś może, aby ktoś oprowadził Cię po najbliższych terenach stada i zapoznał z panującymi tu zasadami?- spytałem. W zasadzie sam powinienem to zrobić, jak było niemal zawsze. Chciałem się jednak upewnić co do zdania Tarnosa.
- Właściwie zanim tutaj dotarłem poznałem pewną klacz. Miło by było, gdyby to ona mnie oprowadziła- odparł ogier.
- Znasz jej imię?- spytałem.
- Przedstawiła mi się jako Kasja- powiedział Tarnos.
- Rzeczywiście, taka klacz dołączyła do nas, również niedawno. Jeśli chcesz, możemy jej poszukać- zasugerowałem. Tarnos zgodził się i razem ruszyliśmy na poszukiwania Kasji. Najpierw zaprowadziłem nas do miejsca, gdzie znajdowała się większość klanu. Wszyscy z ogromnym zainteresowaniem spoglądali na mnie i nowego członka. Nikt jednak nie odważył się do nas podejść. Niestety nie udało nam się znaleźć Kasji.
- Spróbujmy poszukać jej tam, gdzie ty ją ostatnio widziałeś- zasugerowałem, na co Tarnos pokiwał głową. Ruszyliśmy więc ponownie w trasę, tym razem jednak to on prowadził.
<Tarnos? Kasja?>

18.12.2017

Od Kasji ,,Śmieszne i miłosne święta"

W zimę, przychodzi czas, gdy przychodzą czasy na świętowanie. Teraz mieliśmy mieć przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Robimy ozdoby, ubieramy drzewka i inne takie tradycje. Było wyjątkowo zimno, gdy nade mną pojawił się Gorlans, gdy sobie leżałam.
- Wstań! Czas na ozdoby! Zrobisz ze mną? - poprosił. Wstałam, i pomyślałam, że on chce mnie za klaczkę do zakochania na szybko. Ale się zgodziłam, bo po co ma się marnować.
- Ok, ale jedną, i nie myśl, że coś między nami zaiskrzy!- powiedziałam. On najwidoczniej zaczynał się smucić. No, to myślę, że mam Kirka i Gorlansika z głowy. Ale tylko tak myślałam. Pewnie nie odpuszczą. Ale dobra. Idę robić z nim tą ozdobę. Te Święta trochę drażnią, ale nie przez ogierów, tylko przez choinkę. Prawie w nią wpadłam! No dobra. Dostałam gałęzią w pysk. Ale ozdoba wyszła. No to przynajmniej to, wyszło. Ale i tak nie odpuszczę za pysk. Boli, i krwawi delikatnie. Byłam wkurzona, i takie tam. Czy to musi tak boleć? Podbiegłam za drzewo, ale miałam pecha. To była sosna. Jedna igła wbiła mi się w ucho. Pogalopowałam do Keppera, ponieważ jest medykiem.
- Kepper?
- Co się stało Kasja?
- Bo mi się w ucho wbiła igła sosny.
- Boli?
- Bardzo- . Po rozmowie zaczął mi to wyjmować. I... udało się! Wyjął igłę, i pobiegł do robienia ozdób. Jednak, święta nie są takie złe. Może są potrzebne innym koniom, by miały coś wesołego? Nastolatkowie i dorośli tylko w tym stadzie. Gdzie źrebaki? Nagle przebiegł przede mną jakiś koń. Nie zdążyłam zobaczyć, kto to. Drzewa były już prawie całe w ozdobach. I choć nie wiem, czy te Święta się udadzą, to i tak do każdego mówiłam "Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!". Te święta, okazały się być najlepsze, bo nasze zwyczaje są chyba najbardziej cudowne w całym świecie! Jednak w te Święta było też groźnie, Tarnos i Gorlans walczą bez skutku.
- Czyżby te Święta nie miały więcej zła? - Spytał Tarnos. Walcząc, Tarnos nie był zbyt zajęty stadem, które prosiło go, by słuchał, i że tam za nim, jest ich więcej, niż sobie może wyobrazić. W ostatniej chwili walka została przerwana.
Teraz go oglądam z zaciekawieniem, jak się uczy nowych trików. Nagle, w jednym momencie uświadomiłam sobie, że te Święta mogą być ciepłe. Wbiegłam za drzewo, za którym był. Natychmiast przestał.
- Nie bój się - uspokajałam go. Wtedy zaczął się uśmiechać, i robić to dalej. Potem zaproponowałam mu, by zrobił świąteczny występ w święta. Zgodził się. Ze wstydem podbiegł do świątecznego drzewa, a ja zaczęłam zapraszać tam wszystkich. Niektórzy nie chcieli, a inni wręcz przeciwnie. Tarnos zaczął, a tak mu się to myliło, że wyglądał, jakby chciał tańczyć.
- On jednak tańczy! - krzyknęłam do widowni. Widowni zaczęło przybywać, a Tarnos naprawdę zaczął tańczyć.
- Brawo Tarnos! Świąteczny taniec? - spytałam, śmiejąc się.
- Chyba tak! - Krzyknął, również śmięjąc się. Święta są najlepszym sposobem na wesoły dzień. Pierwszy raz miałam taki ubaw, i to w jeden, pomyłkowy dzień, gdzie się szykujemy do Świąt! I to śmiesznych, i udanych Świąt Bożego Narodzenia! Było za śmiesznie, na takie przygotowywania.
CDN

17.12.2017

Wyniki ankiety + #1

Niedawno zakończyła się ankieta na temat wprowadzenia pewnego nietypowego dla takiego bloga dodatku - postów zawierających screeny z gry Star Stable Online. Zdecydowanie byliście na tak, choć oczywiście solidarności całkowitej nigdy nie będzie (XD). Bez zbędnego paplania, oto wyniki:

  • 38 głosów na ,,Tak, dobry pomysł na urozmaicenie."
  • 3 głosy na ,,Może być."
  • 9 głosów na ,,Nie, nie."
Rozumiem osoby które głosowały na nie - w końcu to stado, na którym pisze się opka postaciami, a nie wstawia jakieś swoje durne przeróbki z SSO XD. Jednakże, spróbujemy, i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Będę dodawała tego typu posty kiedy mnie ochota najdzie, ale pewnie nie rzadziej, niż co miesiąc. A oto ,,przedsmak" i jednocześnie pierwszy taki post!:

 Fiordeły są takie...delikatne w tym stawaniu dęba.



Po prostu ,,kocham" obrabianie mgły w Dolinie Ukrytych Dinozaurów, ale to w końcu jej atut :3

I tym akcentem - kończymy.
~Yatgaar
Szablon
Margaryna
-
Maślana Grafika